Gruzińska kuchnia to bogactwo tradycji, kultury oraz smaków. Poznając tajemnice Kaukazu zakochujemy się w nim, odtwarzamy regionalne dania oraz delektujemy się winem, prosto z gruzińskich winnic. Doradzamy jak sprawić, aby ten wyjątkowy smak zagościł w naszej kuchni. Zróżnicowany klimat Gruzji sprawia, że tradycyjne potrawy różnią się sposobem przygotowania w każdym regionie. W zachodniej części kraju kuchnia jest mniej tłusta z racji na wpływ śródziemnomorskiego klimatu, a regionalne potrawy są wzbogacone o rosnące tam figi i oliwki oraz owoce granatu. Pozostałe rejony, o bardziej górzystym terenie, jedzą bardziej treściwie i mięsnie. Regionalna kuchnia to kulturowe połączenie warzyw i owoców, serów, mięs oraz przypraw. „Najważniejsze jest jednak, aby było zdrowo i żeby dania dostarczały nam energii oraz składników odżywczych, dzięki którym nasz organizm będzie prawidłowo funkcjonował”- mówi David Gamtsemlidze, Gruzin i współwłaściciel restauracji Gaumarjos. Proste rozwiązania Najczęściej wybieraną przystawką jest popularne chaczapuri, czyli zapiekany, okrągły placek na bazie ciasta pszennego lub drożdżowego z dodatkiem serów, które przyjemnie rozpływają się w ustach. Często nazywany jest gruzińską pizzą, co wynika z prostoty dodatków oraz jego kształtu. Z Adżarii pochodzi inna odmiana o nazwie chaczapuri – adżaruli, która w swoim łódeczkowatym kształcie zamyka serowe nadzienie z wylanym na wierzch jajkiem. Obie wersje podania chaczapuri są uznawane za najdoskonalszą formę gruzińskiej kuchni, która przypadnie do gustu dorosłym oraz młodszym smakoszom. Pan David Gamtsemlidze dodaje, że im „prościej i prymitywniej”, tym lepszy jest smak potraw. Zadbaj o szczegóły Gruzińska kuchnia to również przyprawy i zioła. Mają one podkreślać i wydobywać aromat składników, więc muszą idealnie współgrać z potrawą, do której są dodawane. Pominięcie aromatycznych przypraw pozbawi nasze dania oczekiwanego efektu. Przystawki, bardziej bogate w smaku, takie jak roladki z bakłażana lub szpinakowe kulki, do których wykorzystujemy pastę z orzechów włoskich oraz gruzińskie przyprawy, są bardziej czasochłonne w przygotowaniu. Typową mieszankę stanowią suszone nasiona kolendry, kozieradka, czosnek, ostra papryka i sól. Przygotowując gruzińską przystawkę, nie można nie można zapomnieć o winie. Tradycja jego wytwarzania sięga 5000 lat doświadczenia, które nawet aktualnie nie jest zastąpione pracą maszyn. Smak pysznego chaczapuri wzbogaci białe, wytrawne wino Telavuri Marani. Jego lekko kwaskowy smak o świeżej, owocowojabłkowej nucie, podkreśli wytrawny smak przystawek na naszych stołach. „Do dań mięsnych, takich jak szaszłyki, których tradycyjna nazwa to mcwadi, najlepiej będzie smakować czerwone wytrawne Saperavi, o wyraźnej nucie owoców wiśni i truskawki z pikantnym dodatkiem pieprzu i papryki” - radzi Vano Makhniashvili z firmy Marani 1915. Przygotowując dania kuchni gruzińskiej warto zwrócić uwagę na wysokiej jakości produkty, przyprawy oraz zioła, aby móc w pełni delektować się tamtejszą tradycją i kulturą. dostarczył infoWire.pl
Wiadomości branżowe
Nazywa się go „cichym zabójcą”, bo czad jest bezwonny, bezbarwny i śmiercionośny. Jednak można się przed nim obronić. Okresowa kontrola kominiarska oraz montaż czujnika gwarantują bezpieczeństwo. Już niewielkie stężenie procentowe tlenku węgla w powietrzu powoduje ból głowy. Ponieważ czadu nie widać ani nie czuć, objaw ten często jest bagatelizowany. Niestety, gdy stężenie wzrasta, niejednokrotnie jest za późno. Choć świadomość zostaje zachowana, następuje paraliż ciała. Osoba nie jest w stanie samodzielnie ratować swojego życia. W takiej sytuacji zgon może nastąpić już po 3 minutach. „Najwięcej zatruć czadem stwierdza się w sezonie zimowym” – mówi serwisowi infoWire.pl mistrz kominiarski Robert Chodkiewicz. Związane jest to z mniejszą wentylacją pomieszczeń i koniecznością używania urządzeń grzewczych. W ubiegłym sezonie w wyniku zatrucia tlenkiem węgla zginęło 91 osób, a 2216 zostało poszkodowanych. Aby ustrzec się przed tragedią, należy regularnie korzystać z usług kominiarskich oraz zainstalować w mieszkaniu wykrywacz tlenku węgla. Detektor powinien wisieć na ścianie w pobliżu urządzenia, w którym następuje spalanie, np. w kuchni i łazience z gazowym podgrzewaczem wody, kotłowni, pomieszczeniu z kominkiem, a nawet garażu, gdzie zagrożeniem są spaliny samochodu. Jeśli czad się wydobywa, urządzenie głośno to sygnalizuje. Po włączeniu się alarmu trzeba natychmiast otworzyć okno. Dopływ powietrza z zewnątrz zmniejszy lub całkowicie wyeliminuje niebezpieczne stężenie tlenku węgla. Co najważniejsze, czujnik nie wymaga konserwacji, jest tani i łatwo go zainstalować. Zasila się go bateriami albo prądem. dostarczył infoWire.pl
Wielu z nas zastanawia się, dlaczego 1 listopada odwiedzamy cmentarze i modlimy się za dusze zmarłych. Jak się okazuje, to bardzo stara tradycja, która ewoluowała przez wieki i w różnych zakątkach świata wygląda inaczej. 1 listopada dniem Wszystkich Świętych ustanowił papież Grzegorz II w VIII w. Wcześniej, od 610 r., święto to obchodzono 13 maja. Powodem zmiany były trudności z wyżywieniem pielgrzymów, którzy przybywali do Rzymu na wiosnę. Z kolei Dzień Zaduszny, czyli 2 listopada, znany jest w Polsce od XII w. Tradycja odwiedzania cmentarzy jest późna – dopiero w XV w. zaczęto urządzać na nie procesje. Wynika to z tego, że dawniej pochówki chłopskie były z reguły biedne i nie było możliwości wspominania zmarłych na cmentarzach, zlokalizowanych poza miastem – mówi serwisowi infoWire.pl dr Ewa Klekot z Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej UW. Niegdyś w noc zaduszną na mogiłach wzniecano ogień. Wierzono, że ma on moc, która oczyszcza zmarłych i chroni żywych przed złymi siłami występującymi na cmentarzach. Ważne było także karmienie i pojenie dusz. A wszystko po to, aby nawiązać kontakt z duchami przodków. Dzisiaj ogień jest symbolem pamięci o zmarłych. Jako wyraz szacunku na grobach składa się kwiaty. Są też ofiary pieniężne na tzw. wypominki – modlitwy za dusze, o które prosi się przez wypisanie imion zmarłych na kartkach. Zaduszki pogańskie, tzw. dziady, dawniej celebrowane w Polsce, dziś są prawie nieobecne w tożsamości narodowej. Czasem przypominamy sobie o nich za sprawą kultury popularnej, konkretnie – Halloween. Większość Polaków traktuje to święto jako zabawę. Stawianie dyni ze świecą w środku czy przebieranie się to stara celtycka tradycja, która do Ameryki przywędrowała w XIX w. wraz z imigrantami z Irlandii – wyjaśnia etnolog. Kościół rzymskokatolicki czci zmarłych raz w roku, podczas gdy w grekokatolickim odbywa się to jesienią i wiosną. W Bułgarii w czasie Wszystkich Świętych wylewa się wino na groby, a w Meksyku na cmentarzach ustawia namioty, w których hucznie się świętuje. Z kolei mieszkańcy Nikaragui, aby uhonorować swoich zmarłych, śpią w nocy obok ich grobów. dostarczył infoWire.pl
Kostiumy są pożądane nie tylko w Halloween, andrzejki czy podczas karnawału. Polacy przebierają się coraz chętniej – wypożyczamy stroje na urodziny, śluby oraz wieczory kawalerskie i panieńskie. W nocy z 31 października na 1 listopada powszechne są stroje straszydeł, kościotrupów, szkieletów czy gnijących panien młodych. Inwencja przebierańców nie zna granic. Stroje można stworzyć samemu, kupić lub wypożyczyć – co jest praktykowane coraz częściej. Jednak jak mówi serwisowi infoWire.pl Gabriela Stec z wypożyczalni strojów Aladyn, „samo przebranie nie stworzy z nas postaci z piekła rodem. Nasz ubiór na pewno wzbogacą makijaż oraz dodatki”. Warto zrezygnować z masek, które choć bardzo efektowne, są niepraktyczne – utrudniają oddychanie. Dlatego nie przetańczymy w nich całej nocy. Popularność celtyckiego święta Halloween rośnie, jednak zabawy kostiumowe swoje apogeum przeżywają w karnawale. „To okres, w którym wypożyczalnie strojów są najbardziej oblężone” – podkreśla Gabriela Stec. Dlatego jeśli chcemy mieć gwarancję otrzymania kostiumu, warto go zarezerwować nawet na miesiąc wcześniej. Moda na przebrania się zmienia. Obecnie wybieramy stroje z lat 60., 70. i 80. – rodem z PRL-u – lub przebieramy się za bohaterów filmowych. Na balach karnawałowych nadal jednak można spotkać księżniczki, czarownice, Indian oraz kowbojów. Z kolei na wieczorach panieńskich diabelskie rogi i kabaretki zastępują stroje w stylu lat 20. Panie sięgają po przebrania policjantki, kowbojki czy zakonnicy. dostarczył infoWire.pl
Aż 20% kobiet jest zagrożonych nowotworem piersi. Najczęściej rozwija się on u kobiet między 50. a 70. rokiem życia. Profilaktyka i wczesna diagnoza mogą zapobiec usunięciu piersi oraz przywrócić zdrowie. Chorobie sprzyjają nie tyko wiek i płeć, ale również otyłość, zła dieta, alkohol czy hormonalne środki antykoncepcyjne. Wykluczyć lub potwierdzić raka piersi pozwala mammografia. Badanie wykrywa zmiany o średnicy ok. 1 cm, a czasami nawet mniejsze, których samodzielnie nie wyczujemy. Nie zaleca się go u młodych kobiet, gdyż powtarzanie naświetlań promieniami rentgenowskimi może sprzyjać powstawaniu zmian nowotworowych. Optymalnym czasem na przeprowadzanie badania jest wiek od 40 do 50 lat. „Wśród młodych kobiet także zdarzają się zachorowania na raka piersi. Jednak u nich nowotwór rozwija się najczęściej na podłożu genetycznym” – mówi serwisowi infoWire.pl dr n. med. Grzegorz Szewczyk z centrum medycznego Babka Medica. Dlatego watro dowiadywać się, czy w rodzinie były przypadki choroby. Poza tym należy pamiętać o profilaktyce – ważne jest regularne kontrolowanie piersi. Kobieta, dotykając się i obserwując swój biust, poznaje własne ciało. Dzięki temu łatwiej dostrzega najmniejsze zmiany, które w nim zachodzą. Badać się można w pozycji leżącej oraz stojącej, przed lustrem i pod prysznicem. Szczególną uwagę zwracamy na zmiany kształtu piersi, wydostawanie się ciemnej wydzieliny lub krwi z brodawek oraz zaczerwienienia, pomarszczenia i napięcia skóry. „W samobadaniu ważne są ułożenie palców oraz prawidłowe wykonywanie ruchów dłoni. Uciskając pierś środkowymi palcami, zataczamy kółeczka i poruszamy się wzdłuż piersi w dół, a następnie z powrotem” – mówi serwisowi infoWire.pl Barbara Bieżuńska z centrum medycznego Babka Medica. Samobadanie należy przeprowadzać raz w miesiącu. dostarczył infoWire.pl
Rząd przyjął projekt, który przewiduje, że z urlopów rodzicielskich oraz zasiłków macierzyńskich będą mogli korzystać samotni ojcowie, m.in. w przypadku śmierci matki dziecka. Obecnie ojciec może skorzystać z urlopu tylko w przypadku, gdy matka pracuje i wykorzysta pierwsze 14 tygodni urlopu zarezerwowanego wyłącznie dla niej. Ojciec, nawet jeśli pracował i opłacał składki, nie może skorzystać z tego rozwiązania, gdyż jego prawo do urlopu wynika z uprawnień matki. Projekt zmian przewiduje, że w razie śmierci matki, porzucenia przez nią dziecka lub gdy jej stan nie pozwala na sprawowanie opieki, z urlopu rodzicielskiego będzie mógł skorzystać ojciec dziecka lub inny ubezpieczony członek najbliższej rodziny. Ja informuje PortalKadrowy.pl projekt ustawy obejmuje również przepisy dotyczące zasiłku macierzyńskiego. Osobą uprawnioną do otrzymania zasiłku może być ojciec dziecka bądź członek najbliższej rodziny sprawujący aktualnie opiekę nad dzieckiem w przypadku: śmierci matki, porzucenia przez nią dziecka lub sytuacji, kiedy nie może ona sprawować opieki z powodu niezdolności do samodzielnej egzystencji. Warunkiem otrzymania zasiłku macierzyńskiego przez ojca dziecka lub inną osobę sprawującą nad nim opiekę będzie przerwanie zatrudnienia lub innej działalności zarobkowej w celu sprawowania opieki nad dzieckiem. Według portalu Wiedzy i Praktyki przyjęte rozwiązania mają na celu zabezpieczać rodziny, które znalazły się w trudnej sytuacji życiowej z powodu śmierci matki lub porzucenia przez nią dziecka Rada Ministrów 30 września 2014 r. przyjęła projekt ustawy o zmianie ustawy o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa. Nowe przepisy mogą zacząć obowiązywać po 14 dniach od ogłoszenia ustawy. Źródło: PortalKadrowy.pl dostarczył infoWire.pl
Badania pokazują, że pisanie wpływa na naukę mowy i edukację dziecka. Dlatego umiejętność tę należy ćwiczyć i rozwijać. Szczególnie pomocne w tym jest wieczne pióro. Specjaliści i nauczyciele są zgodni: pióra są o wiele bardziej wymagające od długopisów, ale dzięki temu kształtują charakter pisma, kaligrafię i dają dziecku poczucie bycia trochę doroślejszym – mówi serwisowi infoWire.pl Małgorzata Gawryluk-Dudzińska z BIC Polska. W wielu krajach wprowadzono nawet nakaz pisania w szkołach piórem. Na rynku dostępne są pióra przeznaczone już dla czterolatków. Ponieważ małe dzieci nie potrafią jeszcze odpowiednio chwytać – mają tzw. małpi chwyt – z myślą o nich tworzone są instrumenty do pisania z trójkątnym kauczukowym uchwytem. Ułatwia on właściwe ułożenie palców i jego trzymanie. Warto pamiętać również o tym, że dzieci leworęczne nie powinny korzystać z tych samych piór co praworęczne. Trzymają one przyrządy do pisania inaczej, a do tego mają tendencję do wymazywania ręką tego, co napisały. Na szczęście piór zaprojektowanych dla leworęcznych na półkach sklepowych nie brakuje. Jak podkreśla ekspertka, przy wyborze pióra przede wszystkim należy zwracać uwagę na stalówkę. To ona decyduje o trwałości przyrządu i tym, czy nie pozostawia on zabrudzeń na papierze. Powinna być wykonana ze stali, a jeszcze lepiej – z irydu. Pióro XXI w. jest nowocześniejsze od tego sprzed stuleci – nie brudzi, a wymiana atramentu nie sprawia problemu. „Są pióra z tzw. systemem easy click – po prostu wkłada się nabój we wskazane miejsce i zamyka się pióro. Jest to bardzo czyste, szybkie i dziecko się nie pobrudzi” – twierdzi Małgorzata Gawryluk-Dudzińska. Kleksy pozostawione na papierze można natomiast usunąć przy pomocy wymazywacza. dostarczył infoWire.pl
Do największej liczby wypadków drogowych z udziałem pieszych, przede wszystkim dzieci, dochodzi w okresie jesienno-zimowym. Ciemne ubrania i brak odblasków sprawiają, że po zmroku nie jesteśmy dla kierowców dostatecznie widoczni. Akcja „Bezpieczny, bo widoczny” ma nie tyle promować noszenie odblasków, ile zachęcać do kupowania odzieży i obuwia z elementami fluorescencyjnymi. „Rozdajemy wiele zawieszek odbijających światło, ale dzieci mają je dzień, dwa, a potem gubią” – mówi serwisowi infoWire.pl Mariusz Sokołowski, rzecznik prasowy Komendanta Głównego Policji. Jeśli dziecko ma na sobie buty, spodnie lub kurtkę z odblaskami, wtedy wiemy, że jest widoczne na drodze. Warto pamiętać, że gdy idziemy prawidłową stroną drogi, nasz tornister nie jest widoczny dla kierowcy nadjeżdżającego z naprzeciwka, więc odblaski na nim zawieszone nie spełniają swojej funkcji. Najlepsze rozwiązanie dla naszej pociechy to obuwie z elementami fluorescencyjnymi. „Światła w samochodzie ustawione są tak, by świeciły w dół – na jezdnię. Jeśli pieszy ma buty z odblaskami, kierowca łatwo go zauważy” – wyjaśnia organizatorka akcji Karolina Wirowska. Takie obuwie chroni dziecko – podnosi jego bezpieczeństwo oraz co ważne szczególnie dla młodzieży, wygląda ładnie i nie kojarzy się z czymś niemodnym – dodaje Katarzyna Gałązka, projektantka marki Bartek. Odblask odblaskowi nierówny. Bartłomiej Morzycki z 3M radzi, by wybierać te z atestem CE i kupować w autoryzowanych sklepach. Wtedy możemy być pewni, że kierowca zauważy nas nie z 50, ale 200 m. Według badań Proamy aż 95% kierowców przyznało, że musiało gwałtownie hamować lub w ostatniej chwili omijać pieszego, który nie miał odblasków – mówi Justyna Szafraniec. Dlatego elementy fluorescencyjne należy nosić bezwzględnie – nie tylko na drodze w miejscu niezabudowanym, ale i w mieście. dostarczył infoWire.pl
Suplementy witaminowe nie wzmacniają odporności. Mają jedynie uzupełniać niedobór witamin. Przy ich przyjmowaniu trzeba jednak być ostrożnym – w nadmiarze mogą być szkodliwe. Nad suplementacją witaminową powinniśmy zastanowić się wtedy, kiedy pojawiają się objawy sugerujące, że naszemu organizmowi czegoś brakuje. Np. o niedoborze witamin z grupy B mogą świadczyć zmiany skórne, zajady, afty, wypadanie włosów, a niedobór kwasu foliowego oraz witaminy C może powodować niedokrwistość, która objawia się osłabieniem, zmniejszoną odpornością, wypadaniem włosów czy łamliwością paznokci – mówi serwisowi infoWire.pl dr n. med. Anna Głuszko z centrum medycznego Babka Medica. Chociaż suplementy w postaci syntetycznej przechodzą badana i mają odpowiednie atesty świadczące o ich bezpieczeństwie, witaminy lepiej jest przyjmować w postaci naturalnej: „organizm z pokarmu dobiera sobie to, czego mu brakuje, natomiast jeżeli chodzi o suplementy, to tak naprawdę nie wiemy, czego potrzebujemy” – informuje lekarz. Należy pamiętać również o tym, że wchłanianie substancji syntetycznych jest zupełnie inne niż tych pochodzenia naturalnego. Zdaniem Anny Głuszko w przypadku awitaminozy czy dla wzmocnienia odporności zamiast łykać różnego rodzaju pastylki i tabletki, lepiej jest przyjmować produkty, o których wiemy, że zawierają duże ilości konkretnych witamin i substancji wzmacniających. Jeśli jednak już zdecydujemy się na suplementację, przed jej rozpoczęciem powinniśmy skonsultować się z lekarzem, gdyż nadmiar witamin może być tak samo niebezpieczny jak ich niedobór. dostarczył infoWire.pl
Złożenie wniosku o dofinansowanie z unijnych funduszy lub wejście na Warszawską Giełdę Papierów Wartościowych były dotąd najpopularniejszymi sposobami, by pozyskać kapitał na produkcję i dystrybucję gry. Ale alternatywnych możliwości, nieraz łatwiejszych jest więcej. Łódź, 22 października 2014 r. – Piotr Iwanicki na opracowanie gry SUPERHOT potrzebował zaledwie tygodnia. Pomysł i realizacja okazały się jednak wielkim sukcesem. Podobnie jak wykorzystanie Kickstartera, największej na świecie platformy do finansowania kreatywnych pomysłów. Na produkcję SUPERHOT pozyskano tym sposobem 250 tys. dolarów, przy czym aż 40 proc. w ciągu pierwszych 24 godzin. Crowdangels.pl obrał inną strategię. Zdecydował się na wprowadzenie do firmy nie jednego, lecz wielu inwestorów. Natomiast HyperBees wziął udział w projekcie konkursowym. Stworzył grę na urządzenia mobilne. Wygrał, a nagrodą było zaangażowanie się w produkcję amerykańskiego funduszu venture capital. Oni będą na Łódź Game Summit 2014 Przykładów na zdobycie kapitału jest więcej. Przedstawiciele branży gamedev podzielą się nimi podczas drugiej już edycji Łódź Game Summit 2014. Jednodniowa konferencja, która odbędzie się 5 listopada, skierowana jest zarówno do producentów gier, jak i do inwestorów. „Od kilku lat polski rynek gier rozwija się dynamicznie. Ten trend utrzyma się w przyszłości. Choć dotąd największymi beneficjentami byli tylko nieliczni producenci. Tymczasem ludzi z pasją i ciekawymi pomysłami jest więcej. Jedną z barier jest jednak brak dofinansowania. Chcemy to zmienić. Podjęliśmy już konkretne działania” – powiedział Sebastian Białek, koordynator Łódź Game Summit 2014. Z inicjatywy lokalnych władz w 2017 r. do użytku zostanie oddane Łódzkie Centrum Gier. Projekt, w który wpisuje się także konferencja Łódź Game Summit, obejmie trzy inicjatywy: Akademię Tworzenia Gier, Gameinkubator Studios oraz Gameinkubator Capital. Wiedza z pierwszej ręki O ile akademia będzie odpowiedzialna za kształcenie specjalistów w produkcji gier, o tyle inkubator będzie dedykowany twórcom, którzy nie posiadają zaplecza technologicznego ani środków na rozwinięcie własnej działalności w branży gamedev. Najciekawsze projekty zostaną dofinansowane z Gameinkubator Capital. Jednak centrum nie będzie zamykać się ani na zewnętrznych inwestorów ani tym bardziej na ludzi, którzy odnieśli w gamedev sukces. Potwierdzeniem przyjętej filozofii jest udział w konferencji Łodź Game Summit twórców m.in. z SUPERHOT, Crowdangels.pl i HyperBees. „W poszukiwaniu niezbędnego kapitału można przecierać szlaki na własną rękę. Alternatywą jest zdobycie informacji od twórców gier, którzy bezcenne doświadczenie już zdobyli, i znają wszystkie odcienie zewnętrznego dofinansowania. Tę wiedzę będzie można zdobyć 5 listopada podczas Łódź Game Summit. Wystarczy się zarejestrować” – dodał Sebastian Białek. dostarczył infoWire.pl
W niedzielę 26 października o 9.30 przy ul. Warszawskiej 44 w Serocku wystartuje Balonowa Misja Kosmiczna FOKUS ONE. Jako pierwszy w dziejach balon nagra film 3D z kosmosu w jakości HD i pokaże trójwymiarową Ziemię widzianą z atmosfery. To pomysł dwójki gimnazjalistów, 16 i 15 latka, którzy wspólnie zrealizowali go od podstaw – opracowali wszystkie szczegóły, zaprojektowali i zbudowali sprzęt, zgromadzili fundusze, zdobyli wymagane zgody i dokumenty, skompletowali urządzenia i przeprowadzili wszystkie testy! Przy okazji lotu drugi balon zabierze w kosmos... listy od dzieci do Kosmitów. Para niezwykłych nastolatków, Mateusz Zaremba i Adam Kita, jako prawdopodobnie pierwsi amatorzy na świecie nagrają film 3D w jakości HD rejestrujący lot balonu w kosmos przez atmosferę Ziemi. Sami opracowali i zrealizowali cały projekt – zarówno pod względem technicznym jak i organizacyjnym. W niedzielę w Serocku każdy będzie mógł uczestniczyć w finale wieńczącym kilka miesięcy ich wysiłków – w starcie balonu. Więcej o starcie balonu: https://www.facebook.com/events/1479280232335823 Funiversity, firma zajmująca się nauką przez zabawę, która jest mecenasem tego projektu i wspiera chłopców, przygotowało z tej okazji akcję "List do Kosmitów" - wypuści w kosmos drugi balon, który zabierze zebrane wśród dzieci teksty, rysunki, zdjęcia i filmy. Więcej o akcji „List do Kosmitów”: http://jarekwasilewski.blog.pl/2014/10/20/list-do-kosmitow/ Ponadto Funiversity przeprowadzi na miejscu pokazy i warsztaty naukowe dla dzieci oraz zamontuje planetarium. Zgłębiając tajniki nauki sprawi, że wlana do szklanki woda zniknie. Pokaże też jak zdobyć względy dziewczyny poprzez zmianę koloru kwiatka na jej ulubiony. Dzieciaki wykonają magiczne bańki, które nie polecą na wietrze oraz same stworzą polimerową zabawkę o niezwykłych właściwościach, którą każde będzie mogło zabrać do domu. dostarczył infoWire.pl
Profesor Ian Angell z London School of Economics odwiedził Gdańsk. Wizyta medialnego naukowca była efektem ścisłej współpracy Olivia Business Centre, Miasta Gdańska, Uniwersytetu Gdańskiego i Politechniki Gdańskiej. Podczas trzydniowego pobytu w Gdańsku prof. Ian Angell podzielił się swoją wiedzą ze studentami i biznesmenami. Zaproszony do Gdańska przez cztery najważniejsze trójmiejskie instytucje ze świata biznesu, nauki i polityki, profesor Ian Angell zabrał wszystkich chętnych w rejs pod prąd. Tryskający energią naukowiec wygłosił dwa wykłady na Uniwersytecie Gdańskim i jeden na Politechnice Gdańskiej. Ian Angell wystąpił także na eleganckiej gali w Olivia Sky Club, w której wzięli udział trójmiejscy biznesmeni. - Poznałem profesora osobiście kilka lat temu. Jego wystąpienia zawsze są kontrowersyjne, ale wesołe. Mam nadzieję, że udało mu się skłonić młodych ludzi do refleksji – mówi Jake Jephcott, Dyrektor ds. Rozwoju Biznesu w Olivia Business Centre. - Było mi miło, że podczas moich wykładów nie było pustych krzeseł. Mogę mówić godzinami, dlatego ucieszył mnie fakt, że studenci nie bali się zadawać pytań. Niektóre moje poglądy w sprawach polityki i pieniędzy są brutalne, ale logiczne i prawdziwe. Moim celem jest wyostrzenie młodych umysłów – powiedział Ian Angell. Jako futurolog, Ian Angell wypowiadał się na przeróżne tematy. Były wśród nich pieniędze, podatki, polityka, informatyka, szeroko rozumiane bezpieczeństwo, niewłaściwe wykorzystywanie sztucznej inteligencji przez wielkie firmy, marketing i strategie sprzedażowe. Podczas gali w Olivia Sky Club Ian Angell podkreślał, że nieważne jak zrobotyzowana zostanie praca, ludzki talent i umysł zawsze będą najbardziej pożądanym dobrem, należy im jednak stworzyć odpowiednie warunki do rozwoju. - Prof. Angell jest pierwszą ze znanych osób które w ciągu najbliższych kilkunastu miesięcy zaprosimy do odwiedzenia Gdańska. Naszym kolejnym gościem będzie Derek Redmond, jeden z najszybszych ludzi na świecie na przełomie lat 80. i 90., oraz uczestnik dramatycznego biegu podczas Igrzysk Olimpijskich w 1992 roku – dodaje Jake Jephcott. -------------------------------------------------------------- Prof. Ian Angell – futurolog i guru IT. Jego kontrowersyjne, konstruktywne i radykalne opinie nie pozostawiają publiczności obojętną. Ian Angell jest konsultantem znanych polityków, autorem wielu książek i medialnym komentatorem rzeczywistości. Doradzał m.in. UNESCO i Rosyjskiemu Ministerstwu Nauki. Udziela wywiady największym zagranicznym stacjom telewizyjnym (BBC, CNN, SKY…) oraz gazetom (The Times, The Guardian, The Independent…). W latach 1986-2011 zajmował stanowisko profesora systemów informatycznych London School of Economics. dostarczył infoWire.pl
Przedmioty codziennego użytku wyposażone w chipy i podłączone do Internetu – to już nie jest pieśń przyszłości, ale rzeczywistość, w której żyjemy. Pralki, lodówki, grzejniki w sieci zaczynają się komunikować bez pośrednictwa człowieka. Internet rzeczy staje się wyzwaniem nie tylko dla naszej analogowej wyobraźni, ale także dla gospodarki i relacji społecznych. Czy jesteśmy gotowi na nowy model Internetu i na nową gospodarkę – próba odpowiedzi podczas debaty „Internet rzeczy”, która już jutro odbędzie się pod patronatem tygodnika WPROST. Współgospodarzem spotkania jest T-Mobile Polska. Relacja z debaty znajdzie się za tydzień w tygodniku WPROST, a jej zapis będzie można obejrzeć na stronie www.wprost.pl. Wśród zagadnień poruszanych podczas debaty znajdą się m.in. zmiana biznesowego modelu Internetu, rola dotychczasowych uczestników i dostawców treści, czy poradzimy sobie z rosnącą ilością danych cyfrowych, ochrona przed nowymi sposobami ataku na sieć Internetu rzeczy. „Jako najbardziej opiniotwórczy polski tygodnik podejmujemy temat zmian w gospodarce i biznesie wynikających z wyzwań ery cyfrowej. Naszym celem jest, aby bezpieczeństwo sieciowe trafiło do szerokiej debaty publicznej i był tematem żywo dyskutowanym na łamach mediów” – mówi Grzegorz Sadowski, szef działu Biznes tygodnika WPROST, inicjator i pomysłodawca debaty. Udział w dyskusji zapowiedzieli m.in. Mariusz Lasek, prezes Comarch Technologies, Katarzyna Prus-Malinowska, dyrektor bankowości elektronicznej BZ WBK, Mariusz Topór, Business Development Executive Ericpol, Marcin Kotlarski, kierownik działu rozwoju biznesu i współpracy z partnerami T-Mobile Polska SA oraz Artur Piecha, kierownik działu rozwoju produktu T-Mobile Polska SA. Debata „Internet rzeczy” w piątek, 17 października 2014 r., o godz. 10.00. Relacja na stronie Wprost.pl oraz tygodniku WPROST 27 października 2014. Organizatorzy: WPROST i T-Mobile Polska. Prowadzenie: Grzegorz Sadowski. dostarczył infoWire.pl
W Polsce działa ponad 100 firm, które zajmują się profesjonalną produkcją gier. Ale na palcach jednej ręki można policzyć produkcje, które przebiły się do świadomości opinii publicznej jako rynkowe hity. Ten stan można zmienić. Łódź, 14 października 2014 r. – 5 listopada br. odbędzie się kolejna edycja konferencji Łódź Game Summit. Tym razem skierowana jest nie tylko do branży gamedev, ale też do podmiotów sektora finansowego, które szukają nowych obszarów inwestycyjnych. „Dotąd oba światy – producenci gier i inwestorzy – funkcjonowały obok siebie, choć i jedni i drudzy na współpracy mogliby wiele zyskać. Rynek gier rozwija się w zawrotnym tempie. Ale największym beneficjentem boomu na wirtualną rozrywkę są tylko nieliczni polscy producenci. Najpoważniejszą przyczyną jest deficyt środków, które należy zainwestować, by stworzyć, nagłośnić i dostarczyć najwyższej jakości produkt” - powiedział Sebastian Białek, koordynator Łódź Game Summit. „Przy tym błędem jest założenie, iż produkcja gier wymaga gigantycznych nakładów. Owszem, są projekty, których budżet niejednokrotnie przewyższa pulę środków przeznaczonych na realizację filmów. Branża gamedev jest jednak bardzo zróżnicowana. Studia podejmują się większych, jak i mniejszych przedsięwzięć. Nie tylko na komputery i konsole, ale też na urządzenia mobilne. Dlatego warto dokładnie zrozumieć specyfikę i złożoność branży gamedev” – dodał Sebastian Białek. Zróżnicowanie kosztów w przemyśle gier zależy od kilku czynników. W przypadku dużych produkcji gier konsolowych, których budżet waha się od kilku do kilkudziesięciu milionów dolarów, koszty tworzenia gier i aplikacji na urzadzenia mobilne mogą wynieść już tylko od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy. Projekty zawierają zazwyczaj koszty jednorazowe takie jak komputery czy oprogramowanie, ale też licencje, czyli opłaty dla producentów konsol za możliwość wydania danej gry. Najkosztowniejsze jest jednak stworzenie zespołu. O ile gra na urzadzenia mobilne może być zrobiona przez około 10 osób, to duże studio gamedeveloperskie potrzebuje znaczne więcej pracowników. Przy największych tytułach pracują obecnie już nie tylko programiści i osoby odpowiedzialne za techniczny aspekt gry, ale też szereg artystów od grafików, ilustratorów, scenarzystów aż po dźwiękowców. Przy planowaniu budżetu nie można też zapomnieć o marketingu. Często koszty związane z promocją są trudne do ustalenia w trakcie tworzenia gry i pochłaniają kilkadziesiąt procent wartości wytworzenia gry a nawet więcej w przypadku dużych tytułów. Jak inwestor może poznać potencjał? W Polsce wciąż stosunkowo niewielu inwestorów decyduje się na zaangażowanie w branżę gier. Próbą zmiany tego stanu rzeczy jest m.in. konferencja Łódź Game Summit Gamedev& Investments 2014, gdzie spotkają się producenci gier i inwestorzy. Jedni i drudzy będą mogli poznać i zrozumieć wzajemne oczekiwania i poznać odpowiedzi na nurtujące ich pytania: jak dużego dofinansowania potrzebują producenci gier, jak długo należy czekać na zwrot z inwestycji w projekt, po czym poznać, czy gra na PC, konsolę lub urządzenia mobilne jest obiecująca i zyska uznanie rynku? Organizacja konferencji Łódź Game Summit Gamedev& Investments 2014 jest elementem wspierającym powstania Łódzkiego Centrum Gier. Celem tego projektu jest uczynienie z miasta największego w Polsce profesjonalnego ośrodka, oferującego rodzimym producentom gier wsparcia na poziomie m.in. technologicznym i finansowym. „W Polsce mamy wiele zdolnych osób, które potrafią tworzyć ciekawe gry. Do tego są krynicą kreatywnych pomysłów. Nie posiadają jednak ani zaplecza technologicznego ani środków na rozwinięcie własnej działalności w branży gamedev. Ten stan chcemy zmienić, udostępniając inkubator, a twórcom najbardziej obiecujących projektów odpowiedni kapitał na rozwinięcie własnego biznesu” – mówi Sebastian Białek, koordynator Łódzkiego Centrum Gier. Gdzie szukać ciekawych projektów? Od 2017 r. funkcję inkubatora będzie pełnić część Łódzkiego Centrum Gier, wyposażona w najnowocześniejszy sprzęt i oprogramowanie, zwana Gameinkubator Studios. Wyposażony w najnowocześniejszą technologię, umożliwi m.in. tworzenie zaawansowanych programów, projektowanie grafik w 3D i zastosowanie tak zaawansowanych rozwiązań jak choćby motion capture. Najciekawsze projekty będą finansowane z funduszu Gameinkubator Capital. Twórcy Łódzkiego Centrum Gier nie zamykają się jednak na współpracę z innymi potencjalnymi inwestorami. „Już w tej chwili prowadzone są rozmowy z czołówką firm dostarczających rozwiązania technologiczne używane w produkcji gier, takich jak Dell, IBM czy nVidia, które są bardzo zainteresowane projektem i już zadeklarowały chęć wsparcia Łódzkiego Centrum Gier. Warto je poznać i ocenić komercyjny potencjał 5 listopada podczas Łódź Game Summit Gamedev& Investments 2014„ – dodał Sebastian Białek. dostarczył infoWire.pl
Jakie są obowiązki biznesu wobec społeczeństwa i środowiska? Jak zmienia się rola firm we współczesnym świecie? Na te i inne pytania próbowali odpowiedzieć eksperci z całego świata podczas 6. Światowego Forum CSV (ang. Creating Shared Value, pol. Tworzenie Wspólnej Wartości). Organizatorem odbywającego się w Szwajcarii Forum CSV 2014 są Konferencja Narodów Zjednoczonych ds. Handlu i Rozwoju (UNCTAD) oraz Nestlé S.A. Forum CSV to organizowane co 2 lata przez firmę Nestlé S.A. międzynarodowe wydarzenie dotyczące istotnych globalnych zagadnień, takich jak m.in.: żywienie, zasoby wodne, rozwój obszarów wiejskich, zrównoważone rolnictwo i łańcuch dostaw. Tegoroczne forum odbyło się pod hasłem: „Zmieniająca się rola biznesu w społeczeństwie”. Wzięło w nim udział ponad 20 światowych ekspertów z sektora prywatnego, publicznego oraz organizacji pozarządowych. Eksperci Forum CSV 2014 uznali, że to komunikacja na temat Tworzenia Wspólnej Wartości jest największym wyzwaniem dla firm. Paul Bulcke, CEO Nestlé S.A., podczas swojego wystąpienia podkreślił, że światowy kryzys jest także kryzysem wartości, do którego doprowadziło myślenie typu „ja – dziś”. Zamiast tego musimy zacząć myśleć w kategoriach „my w przyszłości” i nauczyć się szanować siebie i innych. Bardzo wiele społeczno-politycznych problemów nie zostanie nigdy rozwiązane przez jednostki ani pojedyncze organizacje, do realnej zmiany niezbędne jest współdziałanie wielu firm, organizacji i sektorów – przekonywali wspólnie uczestnicy Forum CSV 2014. Podczas Forum CSV przyznana została także Nagroda CSV – 500 000 CHF od Nestlé dla innowacyjnych przedsiębiorstw na inwestycje, które tworzą wartość dla społeczności. Środki dzielone są pomiędzy zwycięzcę i finalistów na rozwiązywanie problemów związanych z odżywianiem, zasobami wodnymi lub rozwojem obszarów wiejskich. W tym roku zwycięzcą jest Honey Care Africa – przedsiębiorstwo społeczne z Afryki Wschodniej działające na zasadach fair-trade, pomagające rolnikom stać się profesjonalnymi pszczelarzami. Honey Care Africa współpracuje m.in. z 35 000 rolnikami z Sudanu Południowego, których uczy jak zajmować się pszczołami i jak uczynić z pszczelarstwa źródło dochodu. Podczas panelu dotyczącego zasobów wodnych, przedstawiciele Nestlé zgodnie twierdzili, że do 2025 roku wszyscy powinni mieć zapewniony dostęp do bezpiecznej wody pitnej. Nestlé S.A. jako pierwszy korporacyjny partner Międzynarodowej Federacji Stowarzyszeń Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca (IFRC) już od 2006 roku współpracuje z tą organizacją na rzecz poprawy dostępu społeczności wiejskich do wody. Podczas Światowego Forum CSV 2014 Nestlé podpisało kolejne 5-letnie porozumienie o współpracy z Czerwonym Krzyżem i zobowiązało się przekazać na działania organizacji 5 mln CHF w ciągu najbliższych 5 lat. Dzięki tej współpracy już teraz 100.000 osób w społeczności Wybrzeża Kości Słoniowej ma już teraz dostęp do czystej wody pitnej i urządzeń sanitarnych. Nestlé zapowiada, że projekt poszerzania dostępu do wody i higieny będzie realizowany także w sąsiedniej Ghanie. Więcej informacji znajduje się na stronie internetowej Nestlé S.A. dostarczył infoWire.pl
Z wiekiem pewne mięśnie zanikają, dlatego ważna jest aktywność fizyczna. Coraz więcej Polaków przekonuje się do japońskiej metody niko niko, czyli „truchtania z uśmiechem”. O czym mowa? O slow joggingu, podczas którego nie tylko dbamy o kondycję, ale także dotleniamy organizm oraz rozwijamy zastane mięśnie – mówi serwisowi infoWire.pl Anna Sierpowska ze Studia Sante. Można go uprawiać bez względu na wiek. To dobry punkt wyjścia dla osób, które chciałyby rozpocząć przygodę z ruchem i cieszyć się nią przez całe życie – wyjaśnia autorka książki „Slow Jogging”, Magdalena Jackowska. Do biegania często zabieramy się od niewłaściwej strony. Brak rozgrzewki, a następnie nadmierne tempo podczas biegu sprawiają, że jesteśmy zmęczeni, obolali i zniechęceni. W slow joggingu możemy tego uniknąć. Styl biegu jest dostosowany do indywidualnego rytmu każdego z nas. Stawiając malutkie kroczki, biegamy na tzw. poduszce stopy, na której odbijamy się od ziemi. Dzięki temu nie mamy żadnych urazów i nie obciążamy stawów. Biegać w ten sposób można wszędzie, nawet po domu czy pracy, a trening – przerwać w każdej chwili. Slow jogging nie polega bowiem na tym, że trzeba bardzo szybko przemierzyć długi dystans. Do tego rodzaju aktywności fizycznej przekonuje się coraz więcej Polaków, którzy spotykają się na ćwiczeniach, np. w Łazienkach Królewskich. dostarczył infoWire.pl
NADCIĄGA TECHNOLOGIA PRZYSZŁOŚCI 4K W STREAMINGU ONLINE Telewizja Polska we współpracy z firmą LG Electronics – producentem telewizorów ULTRA HD 4K, prezentują pierwszą w Europie transmisję sygnału 4K nadawanego i odbieranego online przy użyciu technologii HbbTV[1]i z zastosowaniem kodowania H.265 (HEVC) Oficjalna prezentacja odbywa się podczas 41. Międzynarodowej Konferencji i Wystawy PIKE 2014 w Łodzi w dniach 6-9 października br. Telewizja Polska i LG przeprowadziły testy transmisji bezpośredniej online 4K na wybranych modelach telewizorów LG ULTRA HD 4K z linii 2014, które spełniają najwyższy standard odbioru treści 4K wprost od nadawcy. Jest to możliwe m.in. dzięki technologii 4K LG z wbudowanym kodekiem H.265 (HEVC). Pozwala on na uzyskanie dwukrotnie większej kompresji danych oraz na odbiór skompresowanego sygnału 4K przy zachowaniu wysokiego poziomu jakości obrazu ULTRA HD. Dodatkowo, dzięki temu jest możliwe uzyskanie jakości UHD na obecnych, standardowych łączach internetowych. Testy zostały przeprowadzone w oparciu o Platformę Hybrydową TVP. To bazujące na standardzie HbbTV rozwiązanie umożliwia widzom w dowolnej chwili dostęp do wielu dodatkowych interaktywnych treści skojarzonych z audycjami linearnymi: pogody, wiadomości sportowych, serwisów informacyjnych, bogatej biblioteki VoD, a także do komunikatów Regionalnego Systemu Ostrzegania. „Technologia 4K umożliwia oglądanie obrazu o rozdzielczości 3840 na 2160 pikseli. To cztery razy większa rozdzielczość niż ta, jaką oferuje technologia HD” – komentuje Wiesław Łodzikowski, Dyrektor Ośrodka – TVP Technologie. „Wykorzystując wbudowany w odbiorniki firmy LG, kodek HEVC oraz możliwości, jakie daje telewizja hybrydowa, byliśmy w stanie ominąć ograniczenia, które narzuca tradycyjny sposób nadawania sygnału, czyli np. brak miejsca na multipleksach. Przez aplikację HbbTV udostępniliśmy najwyższej jakości obraz wraz z przestrzennym dźwiękiem Dolby Digital” – dodaje Łodzikowski. „Innowacje to domena LG. Jesteśmy w pełni przygotowani na rynkową rewolucję nadchodzącą wraz z upowszechniającym się sygnałem 4K” – mówi Marcin Kubiszak, Category Manager Home Entertainment w LG Electronics Polska. „Współpraca z TVP to nie przypadek. Nasza linia telewizorów 4K na 2014 to jedna z najszerszych ofert na rynku, poczynając od modeli 40-calowych, aż na 105-calowych kończąc. Wszystkie są przygotowane do odbioru treści 4K w najwyższej jakości obrazu przy płynnym i szybkim transferze danych. Rewolucja 4K to już nie melodia przyszłości, ona właśnie się rozpoczęła” – dodaje. Dzięki zaprezentowanej aplikacji osoby zainteresowane zakupem nowego telewizora wysokiej rozdzielczości (UHD), już w najbliższym czasie będą mogły sprawdzić, jak poradzi on sobie z odbiorem telewizji hybrydowej i wyświetlaniem materiałów wideo 4K skompresowanych kodekiem wideo HEVC. Nowa linia TV LG ULTRA HD 4K Linia na 2014 od LG to najbardziej zaawansowane telewizory na polskim rynku: matryce wyświetlające 8,3 miliona pikseli mają rozdzielczość 4-krotnie większą niż Full HD. Natomiast zastosowana technologia matrycy IPS zapewnia szerszy kąt widzenia oraz pozwala na uzyskanie wyjątkowo naturalnych barw. W połączeniu z doskonałej jakości dźwiękiem, domowa rozrywka staje się źródłem niezwykle realistycznych doznań. Rewolucja w streamingu 4K online Nowy kodek HEVC H.265 (High Efficiency Video Coding) w najnowszych modelach LG 4K z linii 2014, jest następcą standardu H.264/MPEG-4 AVC. W porównaniu do standardu H.264/MPEG-4 AVC, kodek HEVC pozwala na uzyskanie dwukrotnie większej kompresji danych przy zachowaniu takiego samego poziomu jakości obrazu wideo. Standard ten umożliwia przesyłanie i wyświetlanie treści nawet o rozdzielczości 8K UHD (8192×4320 pikseli). Z Full HD do 4K Nowością w modelach z portfolio LG na 2014 jest także wbudowany Procesor Tru-ULTRA HD Engine, zapewniający wspaniałą jakość obrazu, dzięki 6-stopniowej, adaptacyjnej, zoptymalizowanej funkcji skalowania rozdzielczości Full HD do 4K. W LG liczy się prędkość LG wyposażyło swoje telewizory także w najnowszą wersję portu HDMI 4K 60Hz. Pozwala on na przesyłanie danych z prędkością do 18 gigabitów na sekundę. To wystarczająco dużo, aby przesyłać strumień danych wideo 4K z 12-bitową głębią koloru i 60 klatkami na sekundę. Dzięki temu obraz 4K jest bardziej płyny, a kolory bardziej precyzyjne. [1] HbbTV (Hybrid Broadcast Broadband TV) to nowy standard telewizji hybrydowej łączący w sobie typową emisję sygnałów telewizyjnych wraz z multimedialnymi treściami dostarczanymi do telewizora przez szerokopasmowy internet. dostarczył infoWire.pl
Projekt - Łódzkie Centrum Gier – zainicjonowany przez Urząd Miasta Łódzi obejmuje trzy działania: uruchomienie Akademii Tworzenia Gier, Gameinkubator Studios oraz Gameinkubator Capital. Łódź, 6 października 2014 r. – Łódzkie Centrum Gier powinno zgodnie z planem w 2017 roku otworzyć swoje drzwi dla pierwszych partnerów i ich projektów. Celem ŁCG jest uczynienie z Miasta Łodzi największego w Polsce profesjonalnego ośrodka wspierającego rozwój branży produkcji gier, w którym zarówno początkujące, jak i już funkcjonujące firmy będą mogły uzyskać merytoryczne, technologiczne i finansowe wsparcie przy swoich gamingowych projektach. „Współczesny gamedev wymaga interdyscyplinarnego podejścia i zaangażowania nie tylko dostawców technologii, ale też programistów, grafików, i wreszcie, scenarzystów, którzy potrafią tworzyć nietuzinkową fabułę oraz zapadające w pamięć postacie. Łódź jest miejscem, gdzie działają eksperci z wszystkich wymienionych specjalizacji. Tutaj również działają uczelnie zarówno techniczne, jak i artystyczne” – powiedział Sebastian Białek, koordynator Łódzkiego Centrum Gier. Naukowcy i artyści łączą siły W ramach Łódzkiego Centrum Gier poczyniono już konkretne działania. Politechnika Łódzka, Państwowa Wyższa Szkoła Filmowa, Teatralna i Telewizyjna, Akademia Sztuk Pięknych podpisały porozumienie w celu utworzenia interdyscyplinarnych studiów zawodowych - Akademi Tworzenia Gier. Firmy IBM i DELL zadeklarowały chęć wsparcia procesu wyposażenia Gameinkubator Studios w najnowocześniejszą technologię. Ośrodek, który będzie pełnić funkcję inkubatora, umożliwi m.in. tworzenie zaawansowanych programów, projektowanie grafik w 3D i wykorzystanie tak zaawansowanych rozwiązań jak choćby motion capture. „W Polsce mamy wiele zdolnych osób, które potrafią tworzyć ciekawe gry. Do tego są krynicą kreatywnych pomysłów. Nie posiadają jednak ani zaplecza technologicznego ani środków na rozwinięcie własnej działalności w branży gamedev. Ten stan chcemy zmienić, udostępniając zarówno inkubator, a twórcom najbardziej obiecujących projektów odpowiedni kapitał” – mówi Sebastian Białek, koordynator Łódzkiego Centrum Gier. Łódź zaprasza inwestorów Najciekawsze projekty będą bowiem finansowane z funduszu Gameinkubator Capital. Twórcy Łódzkiego Centrum Gier nie chcą jednak zamykać się na współpracę z innymi potencjalnymi inwestorami. Gry mogą być źródłem wielkich zysków. Ale im większy projekt, tym więcej trzeba zainwestować w produkcję, dystrybucję i kampanię marketingową. Choćby z tego powodu druga edycja konferencji Łódź Game Summit, zaplanowana przez Urząd Miasta Łódź na 5 listopada br. z myślą o przyszłych beneficjentach Łódzkiego Centrum Gier, skierowana jest nie tylko do producentów gier, ale też do podmiotów sektora finansowego, które widzą w branży gamedev nowy obszar inwestycyjny. ”Dotąd oba światy – producenci gier i inwestorzy – funkcjonowały obok siebie, choć i jedni i drudzy na współpracy mogliby wiele zyskać. Rynek gier rozwija się wszakże w zawrotnym tempie. Ale beneficjentem boomu na wirtualną rozrywkę są tylko nielicznie polscy producenci. Ten stan jednak można zmienić. Pierwszym krokiem do tego jest poznanie i zrozumienie potrzeb i oczekiwań obu światów. Łódź Game Summit 2014 daje taką możliwość - dodaje Sebastian Białek. dostarczył infoWire.pl
