miss internet – Strona 86 – Aktualności i wiadomości prasowe: uroda, moda, wnętrza

Wizja Wrzeszcza widziana oczyma młodych architektów jest piękna i śmiała. Pięć dyplomów i kilka prac semestralnych poświęcili studenci Wydziału Architektury Politechniki Gdańskiej najtrudniejszym obszarom dzielnicy. Jak wyobrażają sobie plac Komorowskiego, otoczenie Cristalu, starego browaru, dworca kolejowego i co widzieliby w miejscu budowanych Quatro Towers, można zobaczyć na ekspozycji, która do końca grudnia będzie wystawiona w Delikatesach Sztuki na Manhattanie. Twórcy wierzą, że można, a nawet należy wykreować na nowo atrakcyjne przestrzenie publiczne, uporządkować chaotyczną tkankę urbanistyczną i wzbogacić ją o nowe obiekty użyteczności publicznej.– Jesteśmy świadkami drugiej ważnej fazy przeobrażenia Wrzeszcza od czasu, gdy powstał sto lat temu – tłumaczy dr hab. inż. arch. Jakub Szczepański z Katedry Historii, Teorii Architektury i Konserwacji Zabytków. – Każda ze studenckich koncepcji może być powodem do ciekawej dyskusji na temat kształtowania przestrzeni Wrzeszcza. Studenci zastanawiają się, w jaki sposób podnieść standard zagospodarowania dzielnicy, komponując przestrzeń przyjazną mieszkańcom, ale także turystom.  Przykładem takiej filozofii jest praca Moniki Tyborowskiej powstała pod kierunkiem dr. inż. arch. Wojciecha Targowskiego. Autorka proponuje reorganizację jednego z najciekawszych miejsc Wrzeszcza, jakim jej zdaniem jest plac przy restauracji Cristal tak, aby stał się przestrzenią publiczną, w której ludzie chcą spędzać czas. Budowę swego rodzaju „Bramy do Wrzeszcza” łączącej XIX-wieczną część dzielnicy z ulicami powstałymi w XX wieku, proponuje przy placu Komorowskiego Olga Okuniewska, dyplomantka dr. inż. arch. Andrzeja Prusiewicza. W łączniku wznoszącym się na wysokości ostatniego piętra stojących tam kamienic miałaby powstać biblioteka. Warto zobaczyć jaki pomysł na reaktywację centrum dzielnicy ma Oliwer Rasztawicki, jaki sposób na organizację przestrzeni wokół starego browaru znalazł Marcin Zdybel oraz co mogłoby powstać przy ulicy Partyzantów w zamian za, nadal wzbudzające emocje, budowane właśnie Quatro Towers.Projekty studentów zostały wystawione na planszach o wymiarach 100 cm/70 cm. – Ich prace świadczą o fantazji, szacunku do przestrzeni publicznej i otoczenia oraz trosce o jakość życia wrzeszczan. Mamy nadzieję, że staną się inspiracją dla władz i urzędników, a także deweloperów – czytamy w ulotce informującej o wernisażu. Ekspozycja będzie czynna do końca grudnia.Organizatorem wystawy jest Komitet Inicjatyw Lokalnych Wrzeszcz, we współpracy ze stowarzyszeniem Kultura Miejska, Wydziałem Architektury PG oraz galerią Delikatesy Sztuki. Co, gdzie, kiedy?Wernisaż wystawy odbędzie się w poniedziałek, 14 grudnia o godz. 18, wstęp wolnyGaleria Delikatesy Sztuki na pierwszym piętrze C.H. ManhattanGdańsk Wrzeszcz, al. Grunwaldzka 82 Studenci i ich promotorzy * Brama Wrzeszczaautorka: Olga Okuniewska, promotor: dr inż. arch. Andrzej Prusiewicz, docent PG* Forum Popkultury we Wrzeszczuautor: Marcin Zdybel, promotor: dr inż. arch. Robert Idem* Nowe centrum Wrzeszczaautor: Oliwer Rasztawicki, promotor: dr inż. arch. Magdalena Podwojewska* Nowy dworzec kolejowy Gdańsk Wrzeszczautorka: Ewa Jasińska, promotor: Małgorzata Skrzypek-Łachińska* Przestrzeń publiczna dla Wrzeszczaautorka: Monika Tyborowska, promotor: dr inż. arch. Wojciech Targowskiorazprace semestralne studentów VII semestru wykonane pod kierunkiem dr. hab. inż. arch. Andrzeja Baranowskiego, prof. PG pod hasłem „Jeśli nie Quatro Towers to co?”  

Mimo kryzysu Polacy nie zamierzają oszczędzać na świętach. Już od początku grudnia placówki handlowe i sklepy internetowe przeżywają oblężenie. Coraz częściej do zakupów prezentów wykorzystujemy Internet. W tym roku do sfinansowania upominków wykorzystamy przede wszystkim własne oszczędności.Mijający rok upłynął pod znakiem kryzysu. Rosnące bezrobocie, problemy z długami i bardziej restrykcyjna polityka kredytowa zmusiły część gospodarstw domowych do ograniczenia konsumpcji i zaciśnięcia pasa. Wszystko wskazuje jednak na to, że kryzys będzie miał ograniczony wpływ na nasze wydatki związane z przygotowaniem Świąt Bożego Narodzenia. Taki wniosek płynie z sondaży przeprowadzanych w ostatnich tygodniach przez instytucje zajmujące się badaniami rynku. Polacy deklarują, że na Świętach i prezentach gwiazdkowych oszczędzać nie zamierzają.Nie będziemy oszczędzać Świętach...Z opublikowanego w listopadzie raportu firmy Deloitte wynika, że aż 61 proc. ankietowanych Polaków zamierza wydać na tegoroczne zakupy przedświąteczne tyle samo, lub nawet więcej niż w ubiegłym roku. Podobny poziom wydatków zadeklarowali ankietowani, którzy wzięli udział w badaniu przeprowadzonym przez Instytut Pentor dla TVN CNBC. 64 proc. Polaków przyznało, że przeznaczy na ten cel tyle samo, lub nawet więcej niż w minione święta. Rozbieżności pojawiają się natomiast przy deklarowanych kwotach. Według danych Deloitte przeciętna polska rodzina przeznaczy na święta około 1,5 tys. zł, z czego około 700 zł na podarunki dla najbliższych. Z kolei badanie Pentora wskazuje, że na świąteczne prezenty wydamy przeciętnie 300 zł. Najwyższą przeciętną wartość wydatków na świąteczne prezenty zamierzają przeznaczyć menedżerowie (516 zł) i warszawiacy (459,20 zł). Pomijając wydatki związane z upominkami, statystyczna polska rodzina na zorganizowanie Świąt Bożego Narodzenia przeznaczy około 480 zł. Z kolei z badania Instytutu Ipsos wynika, że na same prezenty gwiazdkowe chcemy w tym roku przeznaczyć średnio 249 złotych. Blisko 40 proc. ankietowanych planuje wydać na ten cel więcej niż 200 złotych, a 15 proc. zamierza przeznaczyć na prezenty ponad 400 złotych. Nie oznacza to jednak, że sytuacja ekonomiczna nie wpłynie na nasze zwyczaje zakupowe. Eksperci Deloitte wskazują, że w tym roku położymy większy nacisk na pożyteczne prezenty odchodząc od zakupów spontanicznych. Do porównywania produktów i ich cen 27 proc. Polaków użyje Internetu. Szukając podarunków najczęściej będziemy przeglądać serwisy aukcyjne (65 proc. badanych) i porównywarki cenowe (64 proc. internautów). Aż 33 proc. młodych ludzi zadeklarowało, że kupi w tym roku świąteczne prezenty w sieci.… ale prezenty kupimy w sieciDecyzja o zakupach w Internecie ma swoje uzasadnienie ekonomiczne. Jak wskazują eksperci serwisu aukcyjnego Allegro.pl w raporcie na temat różnicy poziomu cen w Internecie i w tradycyjnych sklepach, kupując w sieci można zaoszczędzić średnio 20 proc. Jednak w zależności od kategorii produktu ta różnica może sięgać nawet 32 proc.Oprócz oszczędności eksperci wskazują także na inne czynniki. Z raportu Deloitte wynika, że najważniejszym powodem, dla którego będziemy częściej kupować w sieci w okresie świątecznym jest większy wybór produktów (71 proc. wskazań) i możliwość uniknięcia tłoku w sklepach (63 proc.). Nie bez znaczenia jest także wygoda i brak czasu na tradycyjne zakupy (odpowiednio 28 i 27 proc.).To, że coraz częściej zakupów prezentów pod choinkę dokonujemy w Internecie potwierdzają także przedstawiciele sklepów działających w sieci - okres przedświąteczny to prawdziwe żniwa dla e-handlu. W księgarni internetowej Merlin.pl w okresie listopad-grudzień aż dwukrotnie wzrasta natężenie ruchu na stronach sklepu, a przychody ponad dwukrotnie. Z kolei w Komputronik.pl w okresie grudniowym ruch wzrasta o 30 proc. W portalu Alleprezenty.pl najczęściej wybieraną „okazją” w okresie listopad-7 grudnia były „Prezenty na święta Bożego Narodzenia” i „Prezenty na Mikołajki”.Z przeprowadzonych sondaży wynika, że planujemy kupować przede wszystkim książki, kosmetyki, perfumy, zabawki i płyty CD. W sklepie internetowym Merlin.pl w okresie przedświątecznym zazwyczaj najlepiej sprzedają się pozycje z list bestsellerów i edycje kolekcjonerskie – tzw. boksy (płyty, filmy). Dużą popularnością cieszą się także zabawki, zestawy kosmetyków, akcesoria i odzież sportowa. Popularnym prezentem dla dzieci i młodzieży jest także elektronika. W Komputronik.pl przed Mikołajkami wśród najbardziej pożądanych prezentów znajdowały się jednak drogie prezenty - notebooki, podzespoły komputerowe i akcesoria. Przedstawiciele sklepu spodziewają się jednak, że „typowe” upominki, takie jak aparaty, odtwarzacze MP3 i MP4, czy konsole do gier będą poszukiwane dopiero przed Bożym Narodzeniem. Średnia cena poszukiwanych produktów przed Mikołajkami wynosiła około 1 tys. zł. Zainteresowanie elektroniką w okresie listopad-grudzień potwierdzają także dane porównywarki Ceneo.pl. W listopadzie i pierwszym tygodniu grudnia największą popularnością cieszyły się produkty w kategoriach: telewizory, laptopy i telefony komórkowe. Wśród najczęściej wyszukiwanych produktów znajdowały się aparaty cyfrowe, telefony komórkowe, konsole do gier i telewizory LCD. W listopadzie ruch na stronach wyszukiwarki wzrósł o blisko 15 proc.  w stosunku do ubiegłego miesiąca. Z danych Allegro.pl wynika, że kupując elektronikę w sieci można dużo oszczędzić. Nowy telefon komórkowy może być średnio o 181 zł tańszy niż w sklepie tradycyjnym. Kupując w internetowym sklepie lub na aukcji nową konsolę do gier można zaoszczędzić 110 zł, a aparat cyfrowy 159 zł. Jeśli będzie to jednak lustrzanka cyfrowa, to średnia różnica w cenie wyniesie aż 660 zł.Z raportu D-Link Technology Trend wynika, że w tym roku zostawimy w e-sklepach wyższe kwoty niż przed rokiem. 20 proc. ankietowanych zamierza wydać w sieci od 300 do 500 złotych, a 15 proc. e-klientów deklaruje, że wyda  na ten cel kwotę z przedziału między 500 a 1000 złotych.Kupimy, ale nie za kredytW minionych latach dużą popularnością cieszyły się tzw. kredyty na święta. W tym roku Polacy raczej zdecydują się na pokrycie planowanych wydatków z bieżących dochodów i oszczędności. Z badań Pentora wynika, że jedynie 5 proc. ankietowanych planuje zaciągnąć kredyt na świąteczne prezenty - 3 proc. wspomoże się w tym celu kartą kredytową, a 2 proc. kredytem gotówkowym. Podobne wnioski płyną z badania Ipsos – o kredycie lub pożyczeniu pieniędzy na prezenty myśli jedynie 4 proc. ankietowanych. To niewątpliwie efekt kryzysu i obaw o kondycję domowych finansów w najbliższych miesiącach. Zaciąganie kredytu na święta w obliczu niepokojących doniesień z rynku pracy jest dla wielu gospodarstw zbyt ryzykowną decyzją, zwłaszcza, że cały czas rośnie odsetek niespłacanych kredytów. Z raportu Deloitte wynika, że to właśnie zadłużenie jest w Polsce głównym czynnikiem ograniczania wydatków świątecznych - taką odpowiedź wskazało 55 proc. ankietowanych.  Z kolei z badania Instytutu Pentor dla firmy doradztwa finansowego Family Finance wynika, że grudzień i okres Świąt Bożego Narodzenia dla 30 proc. osób spłacających zadłużenie będzie najcięższym okresem w roku. 58 proc. badanych zadeklarowało, że z powodu kryzysu będzie w sposób bardziej przemyślany podejmowała decyzje kredytowe. 36 proc. zrezygnuje z zaciągania nowych kredytów, a 19 proc. odłoży w czasie takie decyzje. Także banki, które tradycyjnie w okresie przedświątecznym ruszały z promocjami kredytów gotówkowych, zachowują powściągliwość. Z informacji Bankier.pl wynika, że większość instytucji finansowych nie wprowadziła specjalnych kredytów na Święta, a swoim klientom proponuje jedynie standardowe pożyczki dostępne w ofercie przez cały rok. W porównaniu do ubiegłorocznych warunków, w tym roku kredyty są jednak droższe i trudniej dostępne. Banki bardzo restrykcyjnie prześwietlają potencjalnych kredytobiorców, a ponadto większość instytucji wycofała się z udzielania kredytów klientom zewnętrznym, czyli osobom nie korzystającym z innych produktów banku.Wojciech BoczońBankier.pl

Pomimo ograniczenia wydatków instytucji publicznych, dostawcy towarów i usług dla sektora publicznego w przedostatnim miesiącu bieżącego roku nie mieli powodów do zmartwień. W listopadzie liczba przetargów ogłaszanych w Biuletynie Zamówień Publicznych nieznacznie tylko spadła względem października, przy czym było to typowe wahnięcie sezonowe, spowodowane spadkiem liczby zamówień na roboty budowlane - wynika z raportu opracowanego przez serwis www.eGospodarka.pl. Intensywnie poszukiwani są ubezpieczyciele - do końca roku trzeba zawrzeć nowe polisy na ubezpieczenie majątku i odpowiedzialności cywilnej. Wprawdzie spadek liczby zamówień w "budowlance" został niemal całkowicie skompensowany wzrostem liczby zamawianych dostaw towarów oraz usług, nie oznacza to jednak, że wszystkie firmy współpracujące z sektorem publicznym mogą liczyć na "kokosy". Zima to nieco cięższy czas dla firm budowlanych, realizujących zamówienia publiczne. "Budowlanka" nie ma też dobrych widoków na przyszłość. Przyszłoroczny budżet nie zostawia wątpliwości - z powodu radykalnych cięć, inwestycje, głównie budowlane, będą ograniczone do minimum. Sektor publiczny otrzyma głównie środki niezbędne do bieżącego funkcjonowania. Przełoży się to niestety na strukturę oraz ogólny wolumen zamówień. Typowe sezonowe wahnięcie Dane opracowane na podstawie ogłoszeń dostępnych w serwisie www.Przetargi.eGospodarka.pl pochodzących z Biuletynu Zamówień Publicznych, pokazują, że w listopadzie 2009 roku liczba ogłaszanych zamówień publicznych nieznacznie spadła względem miesiąca poprzedniego, przy czym - analogicznie do lat wcześniejszych - było wahnięcie sezonowe. W listopadzie w Biuletynie Zamówień Publicznych pojawiło się łącznie 12 tys. 621 ogłoszeń, w październiku zaś 13 tys. 232, co oznacza miesięczny spadek o 4,6 procent. "Budowlanka" sezonowo w odwrocie Listopad był kolejnym miesiącem, w którym spadała liczba zamówień publicznych na roboty budowlane. O ile jeszcze w październiku prac tych dotyczyło 3 tys. 753 ogłoszeń, to w listopadzie pojawiło się ich już tylko 1 tys. 827. Miesięczny spadek wyniósł więc aż 51 procent. Tak silne wahnięcie nie powinno oczywiście nikogo dziwić, jak bowiem powszechnie wiadomo, prace budowlane charakteryzują się bardzo dużą sezonowością. W analogicznym miesiącu ubiegłego roku spadek ten był nawet silniejszy - wyniósł aż 62 procent (listopad 2008 względem października 2008). Rośnie liczba ogłoszeń dotyczących dostaw towarów oraz usług. W listopadzie dostaw towarów dotyczył 6 tys. 623 ogłoszeń o ZP, wobec 5 tys. 524 miesiąc wcześniej. Miesięczny przyrost wyniósł więc niemal 20 procent. W przypadku dostaw usług, w listopadzie opublikowano 4 tys. 171 ogłoszeń o ZP na nie, wobec 3 tys. 955 miesiąc wcześniej. Przyrost wyniósł więc prawie 5,5 procent. - Prace budowlane cechują się znaczną sezonowością, więc spadek liczby zamówień na nie w miesiącach jesiennych i zimowych nie jest żadną anomalią. Corocznie właśnie w tych miesiącach spada zapotrzebowanie na te prace, bieżący rok nie jest więc w żadnej mierze wyjątkowy. To po prostu norma - wyjaśnia Beata Szkodzin, wydawca serwisu eGospodarka.pl. Preferowany przetarg nieograniczony. Jak zwykle. Spośród wszystkich opublikowanych w listopadzie 2009 roku w serwisie przetargi.eGospodarka.pl 12 tys. 611 przetargów, najczęściej przez zgłaszających był wybierany tryb przetargu nieograniczonego. Na tę formę obsługi zamówienia publicznego zdecydowano się aż w 98,91 procentach ogłoszeń o zamówieniu publicznym (12 tys. 474 zamówień). Pozostałe formy - przetarg ograniczony, negocjacje z ogłoszeniem, dialog konkurencyjny, negocjacje bez ogłoszenia, zamówienie z wolnej ręki, zapytanie o cenę oraz licytacja elektroniczna - zostały tradycyjnie już zastosowane w nieistotnie małej liczbie przypadków. Na przetarg ograniczony zamawiający zdecydowali się zaledwie w 0,56 proc. przypadków (71 ogłoszeń o zamówieniu publicznym). Urzędnicy odpowiedzialni za zamówienia wybierają na ogół standardowy, najbardziej „bezpieczny" tryb postępowania jakim jest właśnie przetarg nieograniczony. Taka forma jest rzadko podważana  przez instytucje nadzorujące czy założycielskie. To tryb wygodny zarówno dla zamawiających jak i większości dostawców. Warszawa a potem długo nic W stolicy ma swoje siedziby najwięcej instytucji publicznych, dlatego nie powinno budzić zdziwienia, że to właśnie Warszawa pojawią się najczęściej jako miejsce wykonywania prac, dostawy towarów czy usług. W listopadzie instytucje zlokalizowane w stolicy, ogłosiły 1.501 przetargów. Kolejny w zestawieniu ośrodek miejski - Kraków - mógł się wykazać liczbą ogłoszonych przetargów prawie trzykrotnie mniejszą niż Warszawa. Z grody Kraka w listopadzie pochodziło bowiem 506 ogłoszeń o ZP. Z Wrocławia, zajmującego trzecią pozycję w rankingu, pochodziły 362 ogłoszenia. Na kolejnych lokatach uplasowały się Poznań (349 ogłoszonych postępowań o ZP), Łódź (304 ogłoszenia), Katowice (295 ogłoszenia, Gdańsk (200), Rzeszów (189), Szczecin (188), Olsztyn (182 ogłoszeń o ZP). Powyżej setki ogłoszeń o ZP pochodziło w listopadzie jeszcze z Lublina, Białegostoku, Bydgoszczy, Kielc, Opola. Na granicy znalazł się Toruń, z którego pochodziło dokładnie sto ogłoszeń o ZP publikowanych w Biuletynie Zamówień Publicznych. Pozytywnym rekordzistą we względnej zmianie liczby ogłoszeń został w listopadzie Mielec, w którym ogłoszono w przedostatnim miesiącu tego roku o 133 procent więcej ZP niż miesiąc wcześniej. Jednak w liczbach bezwzględnych trudno to uznać sukces - zmiana z 15 na 35 ogłoszeń nie jest imponująca. Z dużych miast największy miesięczny przyrost ogłoszeń o ZP zanotowała Warszawa, w której w listopadzie pojawiło się o niemal 20 procent więcej komunikatów o postępowaniach o zamówieniach niż miesiąc wcześniej. Rozmieszczenie geograficzne ogłoszeń przetargowych w skali makro jest prostą pochodną rozmieszczenia dużych ośrodków miejskich. Prym wiedzie oczywiście woj. mazowieckie, w skład którego wchodzi Warszawa - w listopadzie pochodziło stamtąd aż 2 tys. 401 ogłoszeń o zamówieniach publicznych, co przekłada się na 19 procent ogólnej liczby ogłoszeń o przetargach w całym kraju, z kolejnego w zestawieniu województwa śląskiego pochodzi już tylko 1 tys. 326 ogłoszeń (10,5 procent ogólnego woluminu), z woj. małopolskiego - 1 tys. 102 (8,7 proc.), wielkopolskiego - 981 ogłoszeń (7,8 procent), dolnośląskiego - 931 ogłoszonych zamówień publicznych (7 procent ogólnej liczby ogłoszonych w kraju w listopadzie zamówień). Na przeciwnym biegunie znalazły się woj. opolskie (294 ogłoszeń, 2,3 proc. udziału) i lubuskie (313 ogłoszeń, 2,5 proc. udziału). Największy względny miesięczny przyrost ogłoszeń zanotowano w woj. warmińsko-mazurskim, w którym liczba ogłoszeń o ZP wzrosła o niemal 17,4 proc. (z 506 na 594), największy spadek zaś - w woj. opolskim (o 16 procent). Idą Święta i Nowy Rok. Również budżetowy W listopadzie, w liczbach bezwzględnych (pomimo znacznego spadku) nadal najczęściej były zamawiane roboty budowlane. Nadal na topie były też talony - w listopadzie na ich dostawę ogłoszono 325 przetargów, o 137 procent więcej niż miesiąc wcześniej. Sektor publiczny nieustająco poszukuje kredytów - w listopadzie pojawiło się 260 ogłoszeń o zamówieniu na usługę udzielenie kredytu, o 20 procent więcej niż miesiąc wcześniej. W obliczu cięć budżetowych instytucje publiczne posiłkują się więc kredytami. W czołówce nadal są dostawy sprzętu i usług IT - komputerów stacjonarnych i przenośnych, drukarek, oprogramowania. Jednak relatywnie najpoważniej wzrosło zapotrzebowanie na dostawy produktów zwierzęcych, mięsa, produktów mięsnych (miesięczny przyrost o 247 procent) oraz owoce, warzywa i podobne produkty (przyrost o 244 proc.) i inne produkty spożywcze (miesięczny przyrost liczby ogłoszeń o 166 proc.). Czyżby stołówki w instytucjach budżetowych szykowały już zamówienia na przyszłoroczne dostawy? Możliwe też, że kompletowane są paczki świąteczno-noworoczne i szykowane zaplecze cateringowe do okolicznościowych spotkań. Instytucje publiczne zamierzają również zawrzeć nowe polisy ubezpieczeniowe - na ubezpieczenia OC, majątku trwałego oraz pojazdów. W listopadzie pojawiło się o 200 procent więcej ogłoszeń o ubezpieczenia OC oraz pojazdów mechanicznych niż miesiąc wcześniej.  Sektor publiczny poszukuje również dostawców paliw - benzyny bezołowiowej czy oleju napędowego. W strukturze przetargów widać więc już dość wyraźnie nadchodzący kolejny rok budżetowy.   * * * * * * * * * * * * * * * * * O eGospodarka.pl eGospodarka.pl (www.egospodarka.pl) to praktyczny poradnik Internetu dla małych i średnich przedsiębiorstw. Serwis udostępnia m.in. bezpłatną bazę przetargów publicznych, oferty pracy w Polsce i za granicą, porady z prawa pracy, podatków i rachunkowości, komentarze gospodarcze i finansowe, kursy walut, bezpłatne wzory dokumentów i formularzy, aktualności ze świata IT oraz najnowsze raporty i prognozy. Przedsiębiorcy znajdą w serwisie eGospodarka.pl narzędzia porównawcze, wyszukiwarki i kalkulatory. Misją serwisu jest dostarczanie praktycznych informacji i narzędzi oraz pomoc w podejmowaniu decyzji dotyczących zaistnienia firmy w Internecie. Najczęściej odwiedzane przez użytkowników są działy: Firma, Podatki, Prawo, Praca i Przetargi. Według badania Megapanel w czerwcu 2009 roku serwis eGospodarka.pl zanotował ponad 1 mln 648 tys. użytkowników, co stawia go w ścisłej czołówce najlepszych serwisów biznesowych. Dział www.przetargi.eGospodarka.pl w czerwcu odwiedziło natomiast prawie 230 tysięcy osób. Przydatne linki: http://www.egospodarka.pl  http://www.przetargi.egospodarka.pl http://www.przetargi.egospodarka.pl/prawo_zamowien_publicznych

Spot reklamowy „Sprawność” do jesiennej kampanii wizerunkowo-produktowej MultiBanku, przygotowany przez agencję Just, otrzymał wyróżnienie na Ogólnopolskim Festiwalu Reklamy Złote Orły. Jury konkursu złożone z ekspertów na co dzień zajmujących się reklamą od 12 lat nagradza produkcje i działania marketingowe reprezentujące wysoki poziom artystyczny. Festiwal promuje w ten sposób najbardziej wartościowe przejawy aktywności reklamowej, które mogą być rozpatrywane w kategoriach sztuki. Spot reklamowy MultiBanku, do trwającej obecnie kampanii, otrzymał wyróżnienie w kategorii: reklama filmowa, finanse. - Sprawność i jakość obsługi to podstawowe elementy biznesowej i komunikacyjnej strategii MultiBanku, dlatego staramy się konstruować nasze reklamy tak, by zarówno w warstwie merytorycznej i artystycznej stawały się nośnikiem tych wartości. W ciągu ostatnich trzech lat zrealizowaliśmy trzy duże kampanie marketingowe. Dwie z nich spotkały się z uznaniem jury konkursu. - mówi Wojciech Bolanowski, Dyrektor Marketingu MultiBanku – W 2007 roku otrzymaliśmy statuetkę Złotego Orła za typowo wizerunkową kampanię, zrealizowaną wspólnie z agencją BBDO Warszawa, a w 2009 wyróżnienie za kampanię sprzedażowo-wizerunkową „Zmień bank na MultiBank”. - dodaje. Cel kampanii, która potrwa do połowy grudnia 2009 r. to wzrost spontanicznej znajomości marki i ukazanie MultiBanku jako sprawnie działającej instytucji oferującej najwyższą jakość obsługi Klienta. Realizuje go m.in. spot reklamowy inspirowany klasycznymi rozwiązaniami stosowanymi na scenach teatralnych i prezentujący sprawnie współpracującą grupę pracowników MultiBanku. W kampanii „Zmień bank na MultiBank” sprawność i jakość obsługi jest komunikowana jako powód do rozważenia zmiany dotychczasowego partnera finansowego. W tym celu MultiBank promuje rachunek oszczędnościowo-rozliczeniowy MultiKonto, który stanowi podstawową platformę relacji Klienta z bankiem. Jego unikalnym wyróżnikiem jest mechanizm zwrotu opłaty za prowadzenie konta dla aktywnych Klientów. Kreację TV można zobaczyć tutaj Informacje dodatkowe: - kreacja: agencja reklamowa Just - planowanie i zakup mediów: dom mediowy MPG - hasło kampanii: „Zmień bank na MultiBank” - produkt główny: konto ze zwrotem opłat - nośniki:             - Internet,             - prasa ogólnopolska i lokalna,             - outdoor,             - placówki. Złote Orły Ogólnopolski Festiwal Reklamy Złote Orły to jedno z najważniejszych wydarzeń branżowych na polskim rynku. Od 12 lat jury konkursu nagradza statuetkami „Złotego Orła” twórców najlepszych reklam w Polsce, stawiając sobie za cel promocję wysokiego poziomu artystycznego produkcji reklamowych. Informacje o festiwalu

W sobotę 6 grudnia odbył się finał niezwykłego projektu autorstwa artysty Macieja Kota. Dzięki niemu setny polski oddział dziecięcy zmienił się w bajkową krainę. Malarz wspólnie z partnerami akcji - marką Dekoral oraz Fundacją Uśmiech Dzieciom, podarował uśmiech najmłodszym pacjentom szpitala im. prof. Bogdanowicza w Warszawie. Akcja, która odbyła się w dniach 26.11-6.12.2009 w warszawskim szpitalu przy ul. Niekłańskiej cieszyła się ogromnym zainteresowaniem ludzi o dobrych sercach. Do jubileuszowego projektu Macieja Kota przyłączyły się gwiazdy, takie jak m.in. Anna Wyszkoni z zespołem Łzy, Rafał Królikowski, Kasia Kowalska, Magdalena Boczarska, Janusz Panasewicz, Krzysztof Jankes Jankowski, Ranata Przemyk, Piotr Zelt, Michał Milowicz oraz muzycy z zespołu Video. Zaproszenie artysty przyjął róznież Św. Mikołaj, który przyleciał prosto z Laponii by odwiedzić polskie dzieci, którym wręczał prezenty. Święty podobnie, jak obecni goście odcisnął na jednej z kolorowych ścian swoją dłoń.  Jubileusz setnego projektu wypadł w Mikołajki, tym bardziej cieszy mnie, że mogłem w tym dniu podarować małym pacjentom uśmiech w prezencie. Niezwykle ważne dla mnie jest również to, że coraz więcej osób oraz instytucji włącza się w tego typu akcje. Przy jubileuszowym projekcie pomogły mi nie tylko gwiazdy ze szklanego ekranu, ale również Fundacja Uśmiech Dzieciom oraz partner akcji, marka Dekoral – mówi Maciej Kot. *** Założeniem autorskiego projektu Macieja Kota jest to „by w kolorze mniej bolalo”, by pobyt dzieci w miejscach, w których przebywają z konieczności, nie kojarzył się z negatywnymi przeżyciami. Dlatego też malując artysta pragnie smutne, szare oddziały dziecięce i poradnie zmienić w bajkowe miejsca, gdzie zapomina się o bólu wnosząc tym samym jak najwięcej pozytywnych emocji oraz optymizmu. Maciej Kot urodzony w Dąbrowie Górniczej, na co dzień mieszka w Paryżu. Paryż dla artysty stał się inspiracją, którą zdobywa podczas pobytu, ale mimo wszystko artysta często powraca do Polski by móc tworzyć więcej i sztuką czynić wiele WIELE dobra. Jak twierdzi sam artysta: „w domu jestem rzadko, nawet bardzo: to takie życie na walizkach, za kierownicą bądź z biletem lotniczym i torbą w ręce. Kiedyś zazdrościłem gwiazdom, że są tu a później tam, dziś już tego nie zazdroszczę, gdyż sam to już odczuwam, że jest to wielce męczące a i oni widzą, że to co robię nie należy do łatwych zadań. Dlatego w wielu dedykowanych utworach dają mi wsparcie” - śmieje się artysta. Swoje obserwacje na temat wpływu barw na psychikę przedstawia w licznych publikacjach naukowych i prasowych. Uczestniczył w wielu artystycznych projektach teatralnych, muzycznych, reżyserskich i scenograficznych. Jest pomysłodawcą programu „Ultradźwięki barw. Dźwięki barw” oraz kampanii „Good Pijar” i „Save Life/Ratujmy życie” na rzecz transplantacji szpiku kostnego.  Producent: PPG Industrieswww.dekoral.pl PPG z siedzibą w Pittsburghu jest globalnym dostawcą farb, lakierów przemysłowych, produktów chemicznych, wyrobów optycznych, szkła, szkła płaskiego i innych materiałów specjalnych. Firma PPG zarządza ponad 140 zakładami przemysłowymi w ponad 60 - ciu krajach. Wartość sprzedaży w 2008 roku wyniosła 15, 8 miliarda dolarów. Akcje PPG są notowane na Nowojorskiej Giełdzie Papierów Wartościowych (symbol: PPG). Dodatkowe informacje znajdą Państwo na stronie www.ppg.com

Życie na kredyt stało się modne. Polacy w tym dążeniu do dobrobytu poprzez konsumpcję na kredyt idą śladami wyznaczonymi przez inne kraje europejskie, nie zważając przy tym na globalny kryzys finansowy. W 2010 roku będziemy więc mieli do czynienia z narastaniem zadłużenia. Mimo wszystko większa dostępność kredytów i lepsze perspektywy dochodów zachęcać będzie nas do coraz większej konsumpcji. Kłopot być może jednak w tym, że w wyścigu o pieniądze gospodarstwom domowym w zadłużaniu dotrzymuje kroku również państwo. A ostatnio nawet wyprzedza...Przeciętnie na każdego dorosłego Polaka przypada 13014 zł kredytów bankowych do spłaty. W  ramach tej kwoty są należności zarówno z tytułu kredytów mieszkaniowych, ale również krótkoterminowe pożyczki i karty kredytowe. Oczywiście nie wszyscy Polacy są klientami banków, warto jednak odnieść tę liczbę do przeciętnej wartości długu publicznego. Na jednego Polaka przypada już ponad 20000 zł długów państwowego sektora publicznego. Obrazowo możemy stwierdzić, że więcej mamy do spłaty długów zaciąganych poza naszą wiedzą, niż długów własnych. Relacja ta jeszcze dodatkowo pogarsza się jeśli uwzględnimy, że przecież nie wszystkie gospodarstwa domowe korzystają z kredytów. Przykładowo kredyty hipoteczne spłaca w Polsce 1350 tys. gospodarstwa domowych. W przyszłych latach ta liczba jednak będzie się zwiększać, chociaż nie tak dynamicznie, jak w latach 2007-2008. Rok 2009 na rynku kredytowym był bardzo trudny. Liczba nowych umów kredytowych, szczególnie w pierwszym kwartale była dwukrotnie niższa, co odzwierciedlało raczej olbrzymie problemy banków w zapewnieniu ciągłości finansowania akcji kredytowej. Kredyty rosły w ograniczonym zakresie, chociaż w grupie gospodarstw domowych i tak było lepiej niż w produktach firmowych. Firmy praktycznie skazane są na stały poziom kredytowania i tak jest od lat. Wykres1 (10kB)  Dopiero drugie półrocze, gdy kryzys na rynku finansowym został opanowany, pokazuje, że wojna o lokaty prowadzona na przełomie roku pozwalała powrócić bankom do udzielania kredytów. Co ciekawe właśnie kredytów długoterminowych, które w trudnych czasach zawirowań na światowych rynkach finansowych, mimo wszystko uważane są za bezpieczniejsze, chociaż z punktu widzenia banku również bardzo wymagające. Analizując tempo wzrostu akcji kredytowej dla osób indywidualnych to mijającym roku było ono jednocyfrowe i nie ma raczej  przesłanek, aby w 2010 roku miało być inaczej. Hurraoptymizm sprzed 2-3 lat szybko nie powróci w bankach. Wystarczy wspomnieć, że w 9 na 70 działających w Polsce bankach komercyjnych prowadzone są postępowania naprawcze. Nie wszystkie banki padły jednak ofiarą kryzysu. Te konserwatywne, udzielające wcześniej kredytów z dużym dystansem, w czasie postkryzysowym stały się liderami statystyk udzielanych kredytów. To na nich mogą liczyć kredytobiorcy, którzy szukają sfinansowania swoich potrzeb.Dynamika akcji kredytowej w 2010 roku będzie raczej jednocyfrowa. Banki nie oderwą się jeszcze od kłopotów z finansowaniem akcji kredytowej,  chociaż w niektórych bankach będzie łatwiej o kredyt. Głównie w tych bankach, które dysponują własną bazą depozytową, ewentualnie dobrym zapleczem w postaci zasobnej grupy kapitałowej. O zainteresowanie kredytami raczej nie powinniśmy się martwić. Polacy nadal wykazują relatywnie bardzo dobrą kondycję finansów domowych. Pomimo wzrostu bezrobocia i negatywnych efektów spowolnienia gospodarczego, nie można wskazać istotnych zagrożeń dla globalnej zdolności kredytowej ze strony samej gospodarki. Ewentualne ożywienie gospodarcze na świecie może jeszcze tę sytuację poprawić. Istotne jednak zagrożenie dla procesów kredytowania osób indywidualnych, będzie pochodzić ze strony finansów publicznych. Oddziaływanie będzie obosieczne. Z jednej strony budżet państwa będzie zgłaszał coraz większe zapotrzebowanie na finansowanie długu, co z góry skaże osoby indywidualne na gorszą pozycję, jako beneficjentów kredytu. Banki naturalnie bowiem wybiorą mniejsze ryzyko i... niższy koszt finansowania budżetu. Udzielenie tysięcy kredytów przecież pociąga za sobą wiele kosztów operacyjnych. A i wyższy koszt ryzyka. W takiej sytuacji wygodniej udzielać jednego „dużego kredytu” uprzywilejowanemu dłużnikowi, który emitujące bez opamiętania obligacje skarbowe. Większy popyt na dług, to też wyższy koszt pieniądza na rynku i w efekcie wyższe marże odsetkowe. Kredytobiorcy jeśli już dostaną kredyt, zapłacą więcej. Ale to nie koniec kłopotów kredytobiorców. Państwo dług przecież musi jakoś finansować. Koszty obsługi zadłużenia sektora publicznego sięgają już dziś 3 proc. PKB. Na ten cel przeznaczana jest co dziesiąta złotówka przechodząca przez budżet. Nie jest to dobra wiadomość, bo fiskus coraz głębiej będzie sięgał do kieszeni kredytobiorców, co wtórnie pogorszy ich realną zdolność kredytową. Polski kłopot z długiem publicznym, to bariera w dostępie do zewnętrznych długoterminowych źródeł finansowania. Uczestnictwo w strefie euro byłoby w tym sensie bardzo pożądane i to już dziś. Finansowanie wewnętrzne ma bowiem jedną zasadniczą wadę – konkurowanie o kapitał na rynku finansowym przez państwo, firmę, przedsiębiorcę czy konsumenta kończy się zwykle wygraną tego pierwszego. W okresie od 2004 roku do 2007 roku byliśmy świadkami systematycznego spadku zaangażowania banków w postaci skarbowych papierów wartościowych. Banki finansowały w tym czasie około 23 proc. potrzeb pożyczkowych państwa. Chętniej włączały się w akcję kredytową, ale zmiana uwarunkowań ekonomicznych w 2008 roku, globalny kryzys finansowy i wzrost awersji do ryzyka znów spowodował, że blisko  1/3 długu państwa jest finansowana przez banki. Wynikało to też oczywiście z tego, że budżet coraz agresywniej musiał walczyć o środki wobec mniejszej dynamiki przychodów. Dla kredytobiorców oznaczało to przegraną w walce o środki z banku, co doprowadziło do marazmu, chociażby na rynku mieszkaniowym. Dla porównania wartość kredytów na nieruchomości udzielonych gospodarstwom domowym sięga zaledwie 212 mld zł. Dług publiczny i koszty jego obsługi Wyszczególnienie 2008 (wykonanie) 2009 2010 2011 2012 1. Państwowy dług publiczny a) w mld zł 597,8 658,8 739,1 770,8 816,1 b) w relacji do PKB 47,0% 49,8% 54,7% 54,5% 54,8% 2. Wydatki z tytułu obsługi długu Skarbu Państwa a) w mld zł 25,1 30,6 34,9 40,7 44,2 b) w relacji do PKB 2,0% 2,3% 2,6% 2,9% 3,0% Systematyczny wzrost długu publicznego (nie tylko w Polsce) związany jest z ogólnym przekonaniem, że sektor publiczny pozwala nam uniknąć skutków nietrafionych decyzji finansowych. Niestety skutek nie jest tutaj pouczający, bo zwalnia z indywidualnego myślenia. Masz problemy w spłacie kredytu – państwo ci pomoże, chcesz tańszego kredytu – państwo dopłaci. Nie dodaje jednak, dlaczego do tego kredytu w ogóle trzeba dopłacać? Ano właśnie przez państwo, które jest nieefektywne na rynku finansowym i wypycha indywidualnych uczestników rynku kredytowego z kolejki po dług, skazuje ich na droższy kredyt. Kolejny rok z coraz większymi długami państwa nie robi już na nikim wrażenia, ale coraz bardziej potrzebna jest refleksja, że odbywa się to na czyjś rachunek, nasz rachunek. Deficyt sektora finansów publicznych to wbrew pozorom nie tylko wygodne życie na koszt przyszłych pokoleń, ale obciążenie naszych portfeli już dziś. W trudniej dostępnym kredycie, nieefektywnym wydatkowaniu i kontrolowaniu publicznego grosza. Polacy tradycyjnie mają dość swobodne podejście do kwestii pieniędzy publicznych. Po kilkunastu latach transformacji gospodarczej warto jednak sobie zdać sprawę, że te pieniądze nie są już „niczyje”. Ktoś, kto sięga po publiczne pieniądze, sięga tak naprawdę do naszych portfeli i warto dokładnie patrzeć mu na ręce. To jest warunek, aby kredyty udzielane przez banki służyły finansowaniu gospodarstw domowych w możliwie najbardziej przystępny sposób, a nie stawały się dodatkowym obciążaniem ponad miarę. Miarę ukrytego drenowania kieszeni przez fiskusa. W 2010 roku ta miara będzie miała podstawowy wpływ na limitowaną dostępność kredytów wraz z możliwym wyższym kosztem pieniądza. Realne przesilenie na rynku kredytowym będzie możliwe najprawdopodobniej dopiero po zastąpieniu złotego przez euro. Spadek kosztu kredytu i większa dostępność kapitału dla banków i budżetu może doprowadzić do kolejnego w naszej historii boomu kredytowego. Tym jednak razem nawet na jeszcze większą skalę. To nie stanie się jednak w 2010 roku.Bogusław PółtorakGłówny Ekonomista Bankier.pl S.A.Więcej informacji:dr Bogusław PółtorakGłówny EkonomistaBankier.pl S.A.T. Kościuszki 2950-011 WrocławEmail: [email protected]: (71) 372 30 52 wew.54, 608 007 611

videoPR.pl zajmuje się realizacją wideokonferencji oraz produkcją materiałów filmowych do Internetu, dedykowanych komunikacji korporacyjnej. Powstanie videoPR.pl wynika z rosnącej popularności przekazu wideo w sieci, jak również z konieczności oddzielenia jej od podstawowej działalności firmy, jaką jest rozwijanie oprogramowania internetowego wspomagającego komunikację w modelu SaaS. W sieci znajduje się coraz więcej filmów i coraz częściej je oglądamy. Według październikowych badań comScore, Inc., przeciętny internauta za oceanem na oglądanie filmów w Internecie poświęca blisko 10 godzin miesięcznie. W tym czasie trafiają do niego aż 154 filmy. Pochodzą one z serwisów Google oraz z największych serwisów informacyjnych. Internetowe wideo staje się także coraz bardziej popularne w Polsce. Zjawisko to stwarza dobre perspektywy dla wykorzystania przekazu wideo w komunikacji korporacyjnej. Rozwijając technologie komunikacji wideo w Internecie zauważamy, że wyprodukowanie dobrego materiału filmowego lub jego koszt stanowią często barierę dla naszych Klientów. Dlatego od blisko roku staramy się ich wspierać również w tej dziedzinie. Na swoim koncie mamy już ponad 100 produkcji, obejmujących informacje wideo, relacje z wydarzeń, wywiady, prezentacje produktów oraz filmy instruktażowe - mówi Marek Woźniak, prezes zarządu netPR.pl. "Talking-Head Video Is Boring Online" - to słowa Jacoba Nielsena - guru webusability, który zwraca uwagę, że filmy przygotowane do oglądania w telewizji często nie nadają się do Internetu. „Gadające głowy" nie przyciągają uwagi i są po prostu nudne. Dotyczy to nie tylko filmów, ale również transmisji online. Film to pasja, której poświęciłem już kilka lat mojego życia. W mijającym roku miałem jednak okazję nauczenia się czegoś, czego nie uwzględnia program moich studiów operatorskich, a mianowicie - realizowania filmów do Internetu. Dlatego o videoPR.pl mówimy dopiero dzisiaj - podsumowuje Michał Wiśniowski, koordynator projektu videoPR.pl. - videoPR.pl, startując, dysponuje nie tylko wiedzą i umiejętnościami, ale także profesjonalnym sprzętem filmowym i - co najważniejsze - dostępem do najnowszych rozwiązań technologicznych w zakresie technologii wideo w sieci - dodaje. Ofertę videoPR.pl wyróżnia jej kompleksowość, obejmująca nie tylko produkcję filmów, ale również ich hosting w witrynach firmowych oraz możliwość zwiększania ich zasięgu w Internecie. W zakresie realizacji transmisji wideo w Internecie videoPR.pl koncentruje się na najbardziej wymagających Klientach, ceniących jakość i unikalność technologii. Specjalizuje się w realizacji transmisji zamkniętych, z wykorzystaniem dwóch lub trzech kamer, z równoczesnym enkodowaniem i udostępnianiem dwóch lub trzech sygnałów wideo, dostosowanych do różnego standardu łącz internetowych odbiorców. Do tej pory videoPR.pl realizował usługi m.in. dla: Grupy Energa, Grupy BRE, Grupy ING, Finamo, BZ WBK. videoPR.pl jest także dostawcą treści wideo do serwisu ekooszczedni.pl. Zapraszamy do zapoznania się z wideoinformacją oraz filmami z serii "Jak my to robimy". Przykładowe realizacje videoPR.pl można obejrzeć na stronie: http://www.videopr.pl/press/klienci/wybrane_realizacje Więcej informacji znajduje się na stronie www.videoPR.pl   *** netPR.pl Sp. z o.o. jest firmą technologiczną, która oferuje oprogramowanie internetowe wspomagające komunikację jako usługę (model SaaS - Software as a Service). Specjalizuje się w rozwijaniu systemów prasowych, serwisów relacji inwestorskich, technologii wideo w Internecie (hosting wideo, systemy wideokonferencji). Z rozwiązań netPR.pl korzystają m.in.: Grupa BRE, Grupa Generali, Grupa Uniqa, Ergo Hestia SA, Bank Pekao SA, Kredyt Bank, ING Bank, Grupa Euro RSCG, Grupa TP, Grupa Energa, Ericsson, Gazeta.pl, Wirtualna Polska oraz kilkadziesiąt innych firm i instytucji w Polsce. netPR.pl jest operatorem pierwszego w Polsce serwisu dystrybucji komunikatów prasowych - http://media.netpr.pl (wire service) oraz technologii monitoringu mediów online.

164 młodych delegatów z całego świata biorących udział w Młodzieżowym Szczycie Klimatycznym w Kopenhadze podpisało Deklarację podsumowującą spotkanie. Młodzi ludzie zobowiązali się w niej do dokonania pozytywnych zmian w swoim codziennym życiu, domagają się także od rządów państw podjęcia zdecydowanych działań na rzecz walki ze skutkami zmian klimatycznych. W Młodzieżowym Szczycie Klimatycznym, który zakończył się 4 grudnia w Kopenhadze uczestniczyła trójka delegatów z Polski: Joanna Jagodzińska, Hubert Grabiński i Bartosz Jarocki.„Walka ze zmianami klimatu zależy od nas. Jesteśmy gotowi podjąć wyzwanie i prosimy – dołączcie do nas. Zmiany klimatu wpływają na nasze życie, nasze rodziny i naszą przyszłość” – głosi Deklaracja. „Musimy działać natychmiast i jesteśmy gotowi wypełnić nasze zobowiązania. Jesteśmy przygotowani by zrobić wszystko dopóki jest szansa na uratowanie naszej planety.” – czytamy w dalszej części dokumentu. Tej samej odwagi oczekujemy od Was” – apelują młodzi delegaci.Na zakończenie Szczytu młodzież przekazała Deklarację prezydentowi „dorosłego” Szczytu Klimatycznego COP 15, Pani Connie Hedegaard. Pani Hedegaard zobowiązała się przekazać Deklarację światowym liderom obecnym na COP 15. „To dobrze, że młodzi ludzie z całego świata mówią nam – politykom, że przyszedł czas na działanie”, powiedziała Pani Hedegaard 164 młodym delegatom. „Przekażcie politykom, że nie mogą wyjechać z Kopenhagi z pustymi rękoma. Ponieważ Wy – obywatele, nowe pokolenie – żądacie podjęcia działań już dziś”.W Deklaracji zawarto rekomendacje, by kraje rozwinięte zwiększyły wydatki na adaptację, tak by miasta były zaplanowane zgodnie z zasadami zrównoważonego rozwoju, a standardy bezpieczeństwa i plany kryzysowe odpowiadały na katastrofy spowodowane zmianami klimatu. Młodzi delegaci zwrócili uwagę na to, jak ważna jest odpowiednia gospodarka zasobami wodnymi i zarekomendowali podjęcie działań edukacyjnych w tym zakresie.Kolejne rekomendacje dotyczyły zapobiegania skutkom efektu cieplarnianego poprzez wprowadzenie nowych, energooszczędnych technologii, inwestycje w zrównoważony transport, ustanowienie zasad handlu emisjami i nowej klasyfikacji krajów emitujących zanieczyszczenia ( 1)kraje uprzemysłowione, 2)kraje rozwijające się silnie zanieczyszczające środowisko i  3)kraje rozwijające się mniej zanieczyszczające środowisko) oraz wprowadzenia obowiązkowej edukacji dotyczącej zmian klimatycznych w szkołach.Deklaracja jest podsumowaniem trwającego tydzień Młodzieżowego Szczytu Klimatycznego, podczas którego 164 delegatów z całego świata brało udział w debatach i warsztatach poświęconych zmianom klimatycznym na Ziemi. Szczyt został zorganizowany przez duńskie biuro UNICEF i Urząd Miasta Kopenhagi. Wszyscy uczestnicy Szczytu otrzymają tytuł Ambasadora Klimatu, by podkreślić podjęte przez siebie zobowiązania do walki ze negatywnymi skutkami zmian klimatycznych.Wyjazd polskiej delegacji do Kopenhagi wsparły Polskie Linie Lotnicze LOT.www.unicef.pl

Boże Narodzenie to święta lubiane i wyczekiwane przez wszystkich: młodszych, starszych, mniej i bardziej grzecznych. To radosny czas, który spędzamy z rodziną i najbliższymi nam osobami. W grudniu, każda gospodyni rozpoczyna przygotowania: gromadzi prezenty, dekoracje oraz sprawdzone przepisy na świąteczne potrawy. WINIARY to marka, która co roku aktywnie wspiera nas w tych przygotowaniach: podpowiada jak smacznie i zdrowo przygotować Wigilię oraz zachęca do próbowania nowych wariantów tradycyjnych potraw. Wieczerza Wigilijna wymaga wyjątkowej oprawy zapamiętanych z dzieciństwa, wyjątkowych smaków i zapachów. Jak przygotować ją smacznie i zdrowo radzi Agnieszka Piskała, specjalista ds. żywienia Nestlé Polska. - Podajmy tego dnia jak najwięcej potraw z ryb. W ciągu roku nie zawsze mamy czas, aby je jeść, a Święta są ku temu doskonałą okazją. Najzdrowsze i najmniej kaloryczne są oczywiście ryby w galarecie i ryba po grecku. Zamiast kremowej zupy grzybowej, po której w żołądku nie będzie już miejsca na nic innego, przygotujmy delikatny, czerwony barszczyk lub migdałową zupę „nic”. Osoby o wrażliwym żołądku powinny pomyśleć o zastąpieniu ciężkostrawnych pierogów z kapustą i kapusty z grochem ich lżejszymi odpowiednikami przyrządzonymi z makiem lub soczewicą. Spośród świątecznych ciast podawanych na deser polecam aromatyczny piernik – zawarte w nim przyprawy przyspieszą trawienie, a ich aromat wzmocni atmosferę świąt. Warto również przygotować  tradycyjny kompot z suszu – zawarty w nim błonnik pomoże nam znieść skutki nieuniknionego tego dnia, nadmiernego apetytu. Starajmy się przygotować potrawy wigilijne w niewielkich ilościach, tak aby nie jeść ich przez kolejne dni – sylwestrowa kreacja nie jest z gumy. A przede wszystkim, pamiętajmy, że najwięcej radości i zdrowia przyniesie nam towarzysząca kolacji ciepła, rodzinna atmosfera. Wypróbowane przepisy na znane i lubiane tradycyjne potrawy można łatwo wzbogacić, tworząc ich unowocześnione warianty. Zastosowanie w nich produktów marki WINIARY ułatwi i przyspieszy gotowanie. W zależności od tradycji rodzinnych, na początku Wigilii najczęściej podawana jest zupa grzybowa lub barszcz. Grzybową możemy podawać z łazankami lub ziemniakami (wariant pierwszy zawiera mniej kalorii). Tajemnicą ich smaku jest dodanie kilku kapeluszy suszonych grzybów. Do czerwonego barszczu można podać pierożki ze śliwkami lub smażone w chrupiącej panierce kapelusze suszonych grzybów. Wielu nie wyobraża sobie Wigilii bez smażonego karpia. Marka WINIARY podpowiada jak go dodatkowo wzbogacić: po usmażeniu można zapiec go z miodem i posypać prażonymi migdałami. Te same składniki można dodać do podawanego na zimno, faszerowanego pstrąga. Wszyscy lubimy pierogi. Może warto zaskoczyć najbliższych nowym, wykwintnym pomysłem na farsz z łososia i kaparów? Śledzie można przyrządzić w sałatce, doprawione majonezem bogatym w kwasy Omega 3 i Omega 6. Dodaje się do nich kukurydzę, ananasy i rodzynki lub, w wersji mniej kalorycznej, ogórek, fasolkę szparagową, kukurydzę, szczypiorek i cebulkę. Jak co roku, na początku grudnia, na stronie internetowej www.winiary.pl ruszy Centrum Przygotowań Świątecznych - serwis poświęcony przygotowaniom do najważniejszych i najbardziej rodzinnych świąt. Sprawdzone przepisy, projekty kartek elektronicznych, konkursy, ściągawka z życzeniami na kartki świąteczne i SMSy oraz specjalny dział z daniami i innymi atrakcjami dla najmłodszych, to tylko część niespodzianek, które będzie można tam znaleźć. W tym roku specjalną atrakcją serwisu jest konkurs „Casting na żonę Świętego Mikołaja" realizowany na www.MikolajSzuka.pl. Główny bohater serwisu, zmęczony licznymi trudnościami napotykanymi w trakcie organizacji świąt Święty Mikołaj, prowadzi tak poszukiwania żony. Marka WINIARY już po raz szósty będzie w ten sposób pomagać osobom, które podczas organizowania Świąt szukają ciekawych pomysłów i inspiracji. *** WINIARY to marka znana Polakom od ponad 60-ciu lat, a sygnowane nią wyroby są synonimem doskonałego połączenia tradycyjnego polskiego smaku z innowacyjnością i nowoczesnością. Oferta WINIARY to około 200 różnych wyrobów kulinarnych, takich jak: zupy, buliony, sosy, fixy, dania instant, majonezy, przyprawy, galaretki, kisiele oraz budynie. WINIARY zaspakajają potrzeby zarówno wielbicieli kuchni tradycyjnej, jak i nowoczesnej oraz wszystkich tych, którzy na gotowanie mają coraz mniej czasu.    

Ucieczki sprzed ołtarza zdarzają się nie tylko w filmach. Koszty związane z niepowodzeniem ceremonii ślubnej, też nie są wirtualne. Ubezpieczenie związane z tym szczególnym dniem w życiu, na Zachodzie cieszą się niemałą popularnością. Zaskakujące, jak wiele niebezpieczeństw, zdaniem ubezpieczycieli, czeka na nas w dniu ślubu.Ślub, czyli pasmo nieszczęśćCi, którzy mają ślub za sobą, doskonale wiedzą, jak wiele potrafi się tego dnia nie udać – ilu świadków łamie wtedy nogę, ile obrączek nie trafia do kościoła na czas czy jak bardzo zespół potrafi nie trafiać w nuty. Jeśli dodać do tego ślub w rejonie o wysokim ryzyku złej pogody, rodziców, którzy muszą zrelaksować w przeddzień ślubu dzieci na rowerze, czy żołnierza wzywanego na służbę, rysuje się naprawdę filmowy scenariusz. Do zapewnienia sobie „happy endu” nawołują ubezpieczyciele i szyją produkty dopasowane do potrzeb dwóch wybranych sobie osób, z myślą o jednym dniu z ich życia.Ślubny budżet przeciętnego Amerykanina mieści się w przedziale 15-30 tys. dolarów. Podsycana przez media świadomość, że środki zainwestowane tylko w ten jeden dzień mogłyby przepaść bezpowrotnie, bo ceremonia nie odbyła się, skutecznie przysparzają klientów towarzystwom ubezpieczeniowym. Na razie tylko zagranicznym, w Polsce bowiem nie doczekaliśmy się polis przygotowanych specjalnie z myślą o uroczystościach ślubnych.- W Polsce nie ma odpowiedniej świadomości ubezpieczeniowej wśród klientów, mówi Mariusz Korzeniewski, zastępca dyrektora Biura Ubezpieczeń Indywidualnych Ergo Hestii. – Młoda para skupia się głównie na organizacji ślubu, aniżeli na przewidywaniu ewentualnych niepowodzeń podczas ceremonii. Poza tym niezwykle mocne są wciąż tzw. pierwsze potrzeby ubezpieczeniowe – samochód, dom, życie i zdrowie. Te elementy ubezpieczamy w pierwszej kolejności, dodaje Korzeniewski.Kiedy nie wyjdzie i gdy wyjdzie (komuś bokiem)Tam, gdzie takie ubezpieczenia już funkcjonują, przybierają trojaką formę. Przede wszystkim – gwarantują finansową rekompensatę na wypadek odwołania lub opóźnienia ceremonii ślubnej. Powodem może być załamanie pogody, nieobecność udzielającego ślubu, zaginięcie obrączek, niewywiązanie się z umowy przez firmę cateringową, fotografa, florystykę czy innych fachowców, oraz poważniejsze nieszczęścia, jak nagła, ciężka choroba czy śmierć, nie tylko Młodej Pary, ale i ich najbliższych. Wszelkie koszty związane z przearanżowaniem wesela z ww. powodów lub zorganizowaniem go w innym terminie, zostaną pokryte z polisy.Jak to na Zachodzie, pomyślano również o bardziej nietypowych wypadkach losowych. Czarne scenariusze zakładają nie tylko plajtę salonu sukni ślubnych czy fuszerkę kamerzysty, ale też kradzież ślubnych prezentów czy nagłe wezwanie Pana Młodego – żołnierza, na służbę.Po wtóre, polisa może przybierać formułę OC. Chroni wówczas od odpowiedzialności cywilnej za:- spowodowane w trakcie wesela zniszczenia budynku, w którym odbywało się przyjęcie,- szkody osobowe - urazy, zachorowania, do których doszło podczas przyjęcia. Naturalnie, nie każda nieprzyjemna okoliczność jest zabezpieczona polisą. Wyłączone spod odpowiedzialności ubezpieczyciela są m.in.: pochmurny dzień i padający deszcz, aresztowanie pana młodego czy rozmyślenie się głównych zainteresowanych. Na tę ostatnią okoliczność przygotowano odrębne ubezpieczenia. Tabela 1 Przykladowe wylaczenia odpowiedzialnosci w polisach slubnych (7kB) A jeśli „uciekająca panna młoda”?Ubezpieczenia opisane powyżej, mimo że w Polsce wciąż niedostępne, w Stanach Zjednoczonych uważane są za „oklepane i nudne”. Jako znacznie bardziej interesujące, wskazuje się polisy od ucieczki sprzed ołtarza (ang. cold feet insurance). Osobą, której nazwisko nader często pojawia się w tym kontekście, jest niejaka Jennifer Wilbanks – kobieta, która by uniknąć ślubu z narzeczonym, upozorowała własne porwanie na cztery dni przed ceremonią. Sprawę nagłośniły media, czym zmusiły niejednych rodziców do zastanowienia się: A co (w domyśle: z moimi pieniędzmi włożonymi w zorganizowanie przyjęcia weselnego) jeśli nie dojdzie także do ślubu moich dzieci? Towarzystwa ubezpieczeniowe odebrały w tym czasie mnóstwo telefonów z pytaniami, czy znajdzie się polisa i na taką okoliczność.Tą zgrabną historię podaje się jako przyczynek do popularyzacji ubezpieczeń od ucieczki sprzed ołtarza. Niech nie cieszą się jednak ci, którzy sądzą, że kilkadziesiąt dolarów zapewnią sobie spokój ducha, w razie gdyby kandydat na żonę/męża próbował go zburzyć. Ubezpieczenia od rezygnacji ze ślubu nie może kupić młoda para – polisa przeznaczona jest dla osób finansujących przyjęcie weselne i najczęściej sięgają po nią rodzice panny młodej. Jako pierwszy, produkt ten zaproponował należący do Allianz Fireman`s Fund. Cena ubezpieczenia typu „cold feet” (znanego też pod przyjemniej brzmiącą nazwą „change of heart insurance”) sięga 100 dolarów. Ceny „tradycyjnych” ubezpieczeń ślubnych, jak zawsze uzależnione od wariantu oraz górnej granicy odpowiedzialności ubezpieczyciela, rozpoczynają się od już od około 20 dolarów. To nie cena zatem decyduje o braku polskich odpowiedników takich produktów.- Myślę, że bardzo interesujący byłby pakiet ubezpieczeń dla organizatora imprez ślubnych, obejmujący OC zawodowe i NNW dla osób biorących udział w uroczystościach ślubnych, zwrot kosztów przy odwołaniu uroczystości ślubnych związanych np. z zachorowaniem narzeczonych albo kataklizmami pogodowymi, mówi Małgorzata Bielecka, Zastępca Dyrektora Biura Ubezpieczeń Osobowych i Zdrowotnych PTU SA. – Ale na razie brak takiego zainteresowania, dodaje po chwili.Tabela 2 Sluby w liczbach (17kB) W ubiegłym roku zawarto blisko 258 tys. związków małżeńskich, informuje GUS. Do ilu nie doszło w ostatniej chwili z przyczyn losowych, nie wiadomo. Trudno więc szacować, na jaki grunt padłoby w Polsce ziarno w postaci ubezpieczeń od niepowodzenia ceremonii ślubnej. Wydaje się, że popyt na nie, to kwestia stanu świadomości, do którego wciąż nam daleko.Malwina WrotniakBankier.pl---Więcej informacji: Malwina WrotniakRedaktor [email protected],ul. Kościuszki 29, 50-011 WrocławTel: (71) 372 30 52 wew. 50

mBankowe karty przestały być jedynie środkiem płatniczym. Właśnie zamieniły się w losy na loterii, w której do wygrania jest samochód marki Hyundai i30! Rozpoczęła się Kartomania - loteria, w ramach której mBank nagradza swoich Klientów za aktywne wykonywanie transakcji bezgotówkowych. Zabawa dostępna jest dla wszystkich Klientów - aby wziąć w niej udział wystarczy zarejestrować się na stronie www.mbank.pl i... jak najczęściej płacić swoją kartą. Każda transakcja bezgotówkowa w wysokości co najmniej 10 złotych przeliczania jest na 1 los w loterii. Jeśli dodatkowo jest to transakcja z użyciem technologii PayPass lub płatność z wypłatą gotówki w systemie CashBack - na konto użytkownika trafiają 2 losy. Na najaktywniejszych uczestników loterii czekają: 2 laptopy MacBook Air, 8 telefonów iPhone 3G, 50 iPodów nano, 200 bezprzewodowych myszy Labtec. Dodatkowo wśród wszystkich uczestników loterii rozlosowany zostanie samochód marki Hyundai i30. W naszej loterii jak zwykle premiujemy aktywnych Klientów - im większa liczba transakcji bezgotówkowych, tym większa szansa na zdobycie jednej z 260 nagród - tłumaczy Mateusz Karewicz, marketing projekt manager mBanku. Tym razem jednak nagroda główna zostanie wylosowana spośród wszystkich uczestników zabawy. Klienci mają więc jeszcze więcej szans na wygraną - dodaje Karewicz. Loteria KartoMania rozpoczyna się 8 grudnia 2009 r. i potrwa do 28 lutego 2010 r. Uwaga - w konkursie liczą się wszystkie transakcje zrealizowane w tym czasie, nawet jeśli Klient dołączy do loterii w jej ostatnim dniu (28 lutego 2010 r.). KartoMania to kolejna - po mVISIONERACH i Lecie z kartą - zabawa związaną z aktywnym użytkowaniem kart płatniczych w mBanku. Poprzednie edycje cieszyły się dużą popularnością, w sumie wzięło w nich udział ponad 57 tys. Klientów. mBank, będący częścią BRE Banku SA, jest otwartą platformą finansową dla Klientów indywidualnych i firmowych. Od dziewięciu lat zapewnia dostęp do szerokiej oferty produktów bankowych, inwestycyjnych i ubezpieczeniowych. mBank proponuje także usługi telekomunikacyjne wirtualnego operatora komórkowego - mBank mobile. Z oferty mBanku korzysta już ponad 2,2 mln Klientów. Ich przedstawiciele, regularnie wybierani do mRady, wraz z użytkownikami forum mBanku i bloga, tworzą mSpołeczność, pomagającą bankowi w doskonaleniu oferty.

Sukces mBanku w rankingu „Bank Najbliższy Klientowi" publikowanym przez „Dziennik Gazetę Prawną". Dzięki Klientom, został najchętniej polecanym bankiem w Polsce. Z kolei eksperci docenili jego system transakcyjny, uznając go za najlepszy. To świetny prezent z okazji dziewiątych urodzin mBanku! W rankingu „Bank Najbliższy Klientowi", tworzonym przez „Dziennik Gazetę Prawną" we współpracy z firmą doradztwa finansowego Expander oraz Centrum Badań Marketingowych Indicator, mBank został wysoko oceniony zarówno przez Klientów, jak i ekspertów. Na wyniki rankingu składają się bowiem: rezultat badania przeprowadzanego na ogólnopolskiej reprezentatywnej 1004-osobowej próbie oraz ocena specjalistów. Polacy pytani, który bank poleciliby swoim znajomym, najczęściej wskazują mBank. Dzięki temu uzyskał on najwyższą notę w badaniu CBM Indicator, w którym oceniano m.in. nowoczesność banku, kompetencje obsługi, atrakcyjność oferty oraz zadowolenie Klientów z oferowanych im produktów i usług. Z kolei eksperci Expandera uznali serwis transakcyjny mBanku za najlepszy w Polsce, zwracając uwagę na jego funkcjonalność i dodając, że trudno wymienić wszystkie dyspozycje, które można za jego pomocą zlecić. Poza nagrodami w poszczególnych kategoriach, mBank znalazł się także na podium w klasyfikacji ogólnej, zajmując wysokie trzecie miejsce. Za nagrody dla mBanku w rankingu „Bank Najbliższy Klientowi" dziękuję przede wszystkim naszym Klientom, którzy zdecydowali, że mBank wart jest polecenia. Dla nas to najlepsza rekomendacja i najważniejsze wyróżnienie - powiedział Jarosław Mastalerz, członek zarządu BRE Banku SA ds. bankowości detalicznej. Cieszę się, że w zamian możemy zaoferować przyjazne i nowoczesne rozwiązania - w tym najlepszy serwis transakcyjny wśród banków w Polsce - dodał Mastalerz. O tym, że mBank wart jest polecenia, wiedzą także Klienci biorący udział w trwającym właśnie konkursie PolecamBank. W pierwszym etapie, trwającym od września do listopada, swoje rekomendacje przekazało 18,5 tys. Klientów mBanku. Dzięki nim grono nowych użytkowników mBanku zwiększyło się o 25 tys. osób! mBank, będący częścią BRE Banku SA, jest otwartą platformą finansową dla Klientów indywidualnych i firmowych. Od dziewięciu lat zapewnia dostęp do szerokiej oferty produktów bankowych, inwestycyjnych i ubezpieczeniowych. mBank proponuje także usługi telekomunikacyjne wirtualnego operatora komórkowego - mBank mobile. Z oferty mBanku korzysta już ponad 2,2 mln Klientów. Ich przedstawiciele, regularnie wybierani do mRady, wraz z użytkownikami forum mBanku i bloga, tworzą mSpołeczność, pomagającą bankowi w doskonaleniu oferty.

Ubóstwo to najgorszy z kataklizmów dotyczących współczesnego człowieka. Tak twierdzą aktywiści Amnesty International. Problemowi wykluczenia ludzi biednych spod mocy prawa i troski rządów organizacja dedykuje rozpoczętą właśnie kampanię. Tymczasem zbliża się największa doroczna akcja Amnesty – Maraton Pisania Listów. W tym roku przypada on na 12 i 13 grudnia. W akcję włączyli się studenci Politechniki Gdańskiej, którzy przygotowują własne stanowisko na terenie uczelni. – Spotykamy się w sobotę, 12 grudnia o godz. 12 w setce polskich miast, by pisać listy z żądaniem zwolnienia więzionych za przekonania i zaprzestania prześladowania obrońców praw człowieka – tłumaczy Karol Mojkowski z zespołu komunikacji społecznej Amnesty International, zawodowo socjolog. To właśnie nadchodzące jednocześnie z całego świata listy, adresowane do prokuratorów, sędziów, ministrów i prezydentów, ratują niesłusznie i niesprawiedliwie skazanych, ale przypominają także o tym, że prawa, życie i zdrowie wielu osób na całym świecie wciąż są zagrożone. Od momentu powstania Amnesty International uratowało już 17 tys. osób, którym groziły kara śmierci, niezasłużone więzienie, tortury i inne szykany.Inicjatywę maratonu podejmują również trójmiejscy studenci i uczniowie. Stanowiska Amnesty pojawią się na uczelniach wcześniej niż w innych punktach miasta. Na Politechnice Gdańskiej aktywistów spotkać będzie można od 9 do 11 grudnia w holu przed Biblioteką Główną. Inicjatorami przeszczepienia idei pisania listów w obronie pokrzywdzonych są dwaj studenci Wydziału Chemicznego – Jakub Klawa i Maciej Kruszka. – Do akcji udało nam się namówić jeszcze cztery koleżanki – opowiada Jakub Klawa z czwartego roku technologii chemicznej. – Rozwiesimy plakaty, będziemy rozdawać ulotki i pomagać w pisaniu listów. Studenci pożyczyli megafon, aby było ich dobrze słychać na całej uczelni i rzutnik, aby pokazać przed biblioteką film prezentujący działalność Amnesty International. – Każdy, kto dołączy do Maratonu Pisania Listów dostanie od nas na pamiątkę żółtą wstążeczkę na znak przynależności do grona ludzi dobrej woli – tłumaczy Maciej Kruszka z czwartego roku technologii ochrony środowiska. – Mamy nadzieję, że dzięki listom od studentów naszej uczelni uda się znacząco wspomóc akcję uwalniania ludzi niesłusznie więzionych i walczących o prawa człowieka. Powstała również lokalna grupa szkolna przy III Liceum Ogólnokształcącym w Gdyni . – Tam uczniowie pod kierunkiem pani psycholog włączyli się do akcji i będą zbierali listy przez całą dobę – mówi Monika Kowalczyk z AI Trójmiasto.Kreatywność członków stowarzyszenia nie zna granic. – W tym roku po raz pierwszy organizujemy również „Maraton na falach”, co oznacza że ekipa Amnesty pojawi się także na pokładzie promu Stena Line – opowiada Karol Mojkowski. – Wypływamy 12 grudnia. Do maratonu po raz pierwszy przyłączyli się słupscy seniorzy działający przy uniwersytecie III wieku. Akcja rośnie w siłę. W ubiegłym roku z Polski wysłano prawie 80 tysięcy listów, na całym świecie – około 325 tysięcy.W tym roku będziemy pisać listy w imieniu m.in. Rity Mahato z Nepalu, która świadczy pomoc medyczną kobietom – ofiarom przemocy. Wielokrotnie grożono jej śmiercią i gwałtem za kontynuowanie swojej pracy. Będziemy pisać również w imieniu Nguyena Van Dai, wietnamskiego prawnika i obrońcy praw człowieka. W maju 2007 roku został on skazany na 5 lat więzienia za „propagandę przeciwko państwu”. Amnesty uważa go za więźnia sumienia i będzie domagało się jego natychmiastowego zwolnienia Maraton Pisania Listów odbywa się w Polsce po raz dziesiąty, a mało kto wie, że pierwsze polskie struktury AI powstały właśnie w Gdańsku, w roku 1989. Podwaliny organizacji stworzyło środowisko solidarnościowe. Okrągły jubileusz rejestracji stowarzyszenia Amnesty International Polska przypadnie na rok 2010. Aktualna kampania stowarzyszenia pod hasłem „Żądamy godności” ma przypominać o tym, że człowiek ubogi zasługuje na szacunek i taką samą ochronę jak bogaty. Działacze AI zwracają uwagę na wysoką umieralność okołoporodową, niesprawiedliwe wyroki, ograniczony dostęp do edukacji, a także zasobów przyrody. I choć współczesnemu człowiekowi żyjącemu w wolnym kraju, temat może się wydawać odległy, warto zwrócić uwagę na liczby. Przynajmniej 963 miliony ludzi każdego dnia kładzie się spać głodnych; co minutę jedna kobieta umiera z powodu komplikacji związanych z ciążą; 1,3 miliarda ludzi nie ma dostępu do podstawowej opieki medycznej, a 2,5 miliarda – do odpowiedniego systemu sanitarnego. Wskutek tego wszystkiego każdego dnia umiera 20 tys. dzieci.Przykrym, ale prawdziwym stwierdzeniem jest fakt, ubóstwo to nie tylko brak dochodu. To przede wszystkim brak bezpieczeństwa, dyskryminacja i brak możliwości decydowania o własnym losie. To naruszenie praw człowieka. Jeszcze mocniej zabrzmi to hasło, gdy weźmiemy pod uwagę wnioski z raportu AI dotyczącego kary śmierci. W krajach takich jak Iran, Sudan, Arabia Saudyjska i Stany Zjednoczone nieproporcjonalnie dużo wyroków śmierci zapada wobec osób ubogich, członków mniejszości rasowych, etnicznych i religijnych. Amnesty bada, dokumentuje i publikuje raporty o przypadkach naruszeń praw człowieka, ale na tym jej praca się nie kończy. Członkowie Amnesty International podejmują praktyczne i skuteczne kroki w celu powstrzymania tych naruszeń. Podstawową formą działalności Amnesty International są kampanie, manifestacje i kameralne happeningi. Członkowie stowarzyszenia szczycą się tym, że podczas ich wystąpień nigdy nie dochodzi do eskalacji negatywnych emocji lub napięć i że we wszystkich swoich działaniach odwołują się do sumień ludzi i ich dobrej woli. Władzom organizacji od początku istnienia zależy na całkowitej niezależności od jakiegokolwiek państwa, dlatego Amnesty nie występuje o dotacje z budżetu ani środków unijnych. Więcej na http://amnesty.org.pl/ Kiedy i gdzie9-11 grudnia, w godz. 10-15hol na parterze Gmachu Głównego przed biblioteką Kontakt* Jakub Klawa, tel. 793-706-361IV rok technologii chemicznej na Wydziale Chemicznym Politechniki Gdańskiej* Maciej Kruszka, tel. 501-844-787IV rok technologii ochrony środowiska na Wydziale Chemicznym Politechniki Gdańskiej  

Dotpay, lider rynku płatności elektronicznych, po raz kolejny wzbogaca swoją ofertę. Do listy obsługiwanych przelewów dodane zostały Płać z ING oraz przelewy z Alior Banku i BS Wschowa. Płatności za pomocą superszybkich e-przelewów cieszą się coraz większą popularnością wśród kupujących w Internecie. Wielu Polaków ma już dostęp do bankowości online, a to oznacza, że mogą oni za pomocą kilku kliknięć wykonać zlecenie przelewu. Ich najważniejszą zaletą jest właśnie szybkość realizacji transakcji. kupujący jest od razu przekierowywany na strony bankowego serwisu internetowego. Tam czeka na niego zlecenie przelewu wypełnione już danymi dotyczącymi transakcji. Po zatwierdzeniu tej operacji sprzedawca za pośrednictwem Dotpay bezzwłocznie dowiaduje się o wykonanej płatności, dzięki czemu może rozpocząć realizację zamówienia. Korzyści odnoszą więc wszystkie strony transakcji – kupujący szybko otrzymuje przesyłkę z produktem, a sprzedawca uzyskuje gwarancję zapłaty. Korzystanie z superszybkich e-przelewów nie wiąże się dla klientów sklepów internetowych z żadnymi dodatkowymi kosztami. Prawie 4 miliony potencjalnych klientów dla e-sklepów Uruchomienie przelewu z ING Banku Śląskiego to naturalny krok na drodze rozwoju Dotpay. ING to rynkowy lider, posiadający bardzo sprawny system bankowości online. E-przelewy to dla e-sklepów udostępniających płatności Dotpay szansa na przyciągnięcie nowych klientów i zwiększenie sprzedaży, a dla kupujących wygoda i bezpieczeństwo -  przekonuje Andrzej Poniński, prezes Dotpay S.A. Klientami ING Banku Śląskiego jest ponad 2,7 mln Polaków. Lwią część tej grupy  stanowią osoby posiadające dostęp do systemu bankowości internetowej ING BankOnLine. Powszechny dostęp do płatności Sprzedający i kupujący płacący za pomocą platformy Dotpay mają obecnie do dyspozycji ponad 20 sposobów na e-przelewy z polskich banków, a dodatkowo także z kilku banków zagranicznych (m. in.: z Niemiec i Austrii). Na liście dostępnych opcji nie mogło więc zabraknąć bankowego prymusa ostatnich miesięcy – Alior Banku. BS Wschowa to z kolei lider bankowości online na rynku banków spółdzielczych. Dzięki e-przelewom z tych instytucj, sklepy internetowe mogą pozyskać zupełnie nowych klientów. W sieci kupują przecież zarówno mieszkańcy wielkich miast, posiadający konta w takich bankach, jak Alior, ale także Internauci z mniejszych miejscowości, posiadający konta w bankach spółdzielczych. Chcemy udostępniać płatności obu tym grupom – mówi Andrzej Poniński, prezes Dotpay S.A. Platforma Dotpay udostępnia wiele różnorodnych form płatności: e-przelewy, zapłatę kartami płatniczymi, wpłaty gotówkowe, zapłatę przy użyciu e-portfeli, a także przez SMS i infolinię. Dotpay stawia na innowacyjność - jako pierwszy agregator w Polsce wprowadził do swojej oferty zakupy na raty, a w planach ma między innymi uruchomienie płatności mobilnych. Więcej: www.dotpay.pl

OFF Festiwal, wspierany przez mBank, ma młodszego brata. Miłośnicy muzyki alternatywnej będą mogli wziąć udział w zimowej edycji festiwalu - OFF Festival Club. mBank jest mecenasem festiwalu. Już po raz drugi mBank wspiera scenę muzyki alternatywnej, współorganizując serię koncertów klubowych sygnowanych marką OFF Festiwal. Tym razem do Polski zawita entuzjastycznie przyjęta w Mysłowicach grupa Monotonix, promująca swój najnowszy krążek „Where Were You When It Happenned". Dla Klientów mBanku przygotowany został specjalny konkurs, w którym mogą zdobyć zaproszenia na koncert formacji. Klubowy występ Monotonix to nie jedyna atrakcja, jaką mBank i twórcy OFF Festiwalu przygotowali dla melomanów. Do grupy dołączą rodzime fenomeny muzyczne takie jak solowy Bajzel, a także międzynarodowe: Mitch and Mitch & Igor Krutogolov.  W ramach OFF Festival Club odbędą się dwa koncerty: 17 grudnia w Warszawie (Centralny Basen Artystyczny); 18 grudnia w Katowicach (klub Cogitatur). Bilety można kupić w przedsprzedaży lub... wygrać w konkursie mBanku! Dwuosobowe zaproszenia na koncerty w Katowicach lub Warszawie czekają na 40 szczęśliwców. Aby zdobyć bilety wystarczy przesłać krótki esej na temat: „Dlaczego warto wybrać się na OFF Festiwal Club?" na adres: [email protected]. Najciekawsze wypowiedzi, przesłane do 10 grudnia br., zostaną nagrodzone wejściówkami na koncerty. mBank to otwarta platforma finansowa dla klientów indywidualnych i firm. Zapewnia dostęp do szerokiej oferty bankowej, ubezpieczeniowej oraz do usług inwestycyjnych i telekomunikacyjnych. Dążeniem mBanku jest ciągłe ulepszanie i poszerzanie oferty. Obecnie korzysta z niej już ponad 2,2 mln Klientów.

Kolejna prestiżowa nagroda dla firmy Rossmann. Tym razem największa sieć drogeryjna w Polsce otrzymała nagrodę środowiska biznesu i marketingu „Superbrands”. Statuetki przyznawane są markom, które według Niezależnej Rady Marek, wyróżniają się na krajowym rynku i cieszą się wielka popularnością oraz uznaniem wśród konsumentów. W środowisku biznesowym nagrody „Superbrands” zyskały miano „Oskarów marketingu”. W tym roku tytuł przyznawany był po raz czwarty, a wyboru nagrodzonych dokonywało 26 ekspertów z dziedziny reklamy i marketingu. Pomysłodawcą całego programu Superbrands jest światowa organizacja The Superbrands, działająca od ponad 14 lat w 80 krajach. Superbrands to organizacja, która ma za zadanie promować i nagradzać silne marki. To już trzecie ważne wyróżnienie dla firmy Rossmann w ostatnich miesiącach. Sieć może się już poszczycić otrzymanym we wrześniu tytułem „Europrodukt” za portal Rossnet.pl oraz magazyn „Skarb”, a także wyróżnieniem magazynu „Forbes” – Lider 20 lat Transformacji.

Na rowerach objechali północną Szkocję i całe zachodnie Bałkany. Fotograficzny zapis widoków, budowli i wspomnień z tychże wypraw przygotowali studenci Politechniki Gdańskiej zrzeszeni w klubie turystycznym Fify. Na wernisaż zapraszamy 8 grudnia, o godz. 14.00 w holu przed Biblioteką Główną. Dodatkowo, na 11 grudnia, o godz. 19.00 w sali 213 w Gmachu Głównym, młodzi podróżnicy przygotowali multimedialny pokaz zdjęć. Wystawa przybrała charakter cykliczny. Pod hasłem „Podróżować znaczy żyć” odbywa się już po raz trzeci. Tym razem ekspozycja dokumentuje dwie zagraniczne eskapady rowerowe. – Pierwsza to Scotland Castle Tour 2009. Jej trasa prowadziła dookoła dzikiej, północnej Szkocji, szlakiem średniowiecznych zamków, które nieodzownie związane są z tym krajem. Uczestnicy wyprawy podziwiali przepiękne krajobrazy, zmagali się z wysokimi wzniesieniami, a kontakt z ludźmi zapewnił im możliwość poznania obyczajów, kultury i teraźniejszości Szkotów – opowiada Anna Kitowska, ze Studenckiego Klubu Turystycznego Politechniki Gdańskiej Fify. - Druga wycieczka przybrała kryptonim Bzik – Bałkany Zachodnie Intensywnie i Konkretnie. Członkowie Fify odwiedzili górzyste tereny Macedonii, Albanii, Czarnogóry, Bośni i Hercegowiny, a także Serbii. A więc kraje, w których słowo asfalt wywołuje uśmiech na twarzy, a płaska droga zdarza się tylko przypadkiem. Studenci przygotowujący wystawę podkreślają, że aparatem udało się uchwycić jedynie namiastkę tego, co widzieli i przeżyli. Mimo to, naprawdę jest co oglądać. Niejedno zdjęcie zapiera dech w piersiach. Ale poza malowniczymi krajobrazami wystawa pokazuje także inną stronę życia studenckiego i politechniki.– Chcemy pokazać, że Politechnika Gdańska uczy życia nie tylko poprzez laboratoria i wykłady, ale również przez możliwość realizacji własnych pasji, m.in. podróżniczej. Dzięki klubowi turystycznemu Fify możliwa jest wymiana doświadczeń, znalezienie kompanów do wspólnych wypraw, doskonalenie pracy grupowej przy organizacji przedsięwzięć w postaci weekendowych rajdów, kilkudniowych obozów oraz dalekich podróży po Polsce i za granicą – mówi Kitowska. Mówiąc o członkach Fify, Anna Kitowska zaznaczyła: – Dla jednych życie jest podróżą, a dla nas podróż jest życiem. Zdanie to jest najtrafniejszą charakterystyką Studenckiego Klubu Turystycznego Politechniki Gdańskiej Fify. Klub istnieje od 1964 roku i zrzesza amatorów turystyki, od wypraw pieszych i rowerowych po wypady kajakowe i narciarskie. Należą do niego zarówno studenci Politechniki  Gdańskiej, jaki i innych uczelni Wybrzeża. Jednak klub jest otwarty dla wszystkich, którzy pragną przygody. A na koniec ciekawostka. Słowo "fifa" w języku kaszubskim oznacza wesołka, wagabundę i troszkę psotnika, kogoś lubianego za swoją wesołość w wielu kręgach. Na przestrzeni wielu lat, Fify dotarły na wszystkie kontynenty, z Antarktydą włącznie. Do najbardziej popularnych imprez turystycznych organizowanych przez klub należą dwa rajdy: wiosenny "Pierwiosnki" oraz jesienny "Opadające liście". Powoli zwyczajem stają się również wakacyjne wyprawy rowerowe i górskie wędrówki.– Jeżeli chcesz nas bliżej poznać, wybierz się z nami na jeden z najbliższych rajdów lub po prostu przyjdź na spotkanie klubowe – zachęca Anna Kitowska. Wernisaż wystawy „Podróżować znaczy żyć – edycja III”8 grudnia 2009, godz. 14.00 hol przed biblioteką w Gmachu Głównym PG Wystawa czynna8 grudnia 2009 – 8 stycznia 2009, w godz. 7.00-20.00, hol przed biblioteką w Gmachu Głównym PG Multimedialny pokaz zdjęć11 grudnia 2009, godz. 19.00, sala 213 w Gmachu Głównym PG Więcej informacji o klubie Fify i wyprawach: www.fify.pg.gda.pl  

O dawnych i obecnych pracach konserwatorskich w gdańskiej Bazylice Mariackiej opowie Tomasz Korzeniowski, dyrektor zbiorów i konserwator zabytków tej świątyni. Na wykład zapraszamy we wtorek 8 grudnia, wieczorową porą. Początek o godz. 18.00 w sali 300 w Gmachu Głównym Politechniki Gdańskiej. Wstęp wolny. Potężne mury i wieże archikatedralnej Bazyliki Mariackiej wznoszą się wysoko ponad Gdańskiem i rozległą okolicą. To największa świątynia ceglana w Europie. Nie bez powodu zwana jest koroną Gdańska. Źródła podają, że już w 1243 roku, na miejscu dzisiejszej bazyliki stał mniejszy kościół NMP, najprawdopodobniej drewniany, wzniesiony przez księcia Świętopełka II. Kamień węgielny pod obecną świątynię położono w uroczystość Zwiastowania Pańskiego, 25 marca 1343 roku. Do dziś, nad wejściem do zakrystii widnieje częściowo zachowany napis, mówiący o tym wydarzeniu. Świątynię budowano etapami przez 159 lat. W czwartek 28 lipca 1502 roku, dokładnie o godz. 16.00 na sklepienie położono ostatnią cegłę. Tym samym budowla, która pomieścić może 20 tysięcu osób, została ukończona. Nietrudno się domyślić, że na przestrzeni lat bazylika wymagała remontów i prac konserwatorskich. Dotknął ją nie tylko nieubłagany czas, ale i II wojna światowa, z pustoszącym pożarem. Jakie dokładnie prace już wykonano, a jakie obecnie prowadzone są w świątyni? O tym przekonać się będzie można podczas spotkania z Tomaszem Korzeniowskim, dyrektorem zbiorów i konserwatorem zabytków Bazyliki Mariackiej w Gdańsku. Wykład pt.: „Prace konserwatorskie w Bazylice Mariackiej w Gdańsku dawniej i dziś” jest kolejnym z cyklu Politechniki Otwartej. Co, kiedy i gdzie?Wykład pt.: „Prace konserwatorskie w Bazylice Mariackiej w Gdańsku dawniej i dziś”, Tomasz Korzeniowski, dyrektor zbiorów i konserwatorem zabytków Bazyliki Mariackiej w Gdańsku, 8 grudnia, wtorek, godz. 18.00, sala 300 w Gmachu Głównym Politechniki Gdańskiej. Wstęp wolny!