Działania edukacyjne, festiwale, koncerty, wystawy — to jedynie niektóre z działań realizowanych w ramach programu Mikrowsparcia. Nabór wniosków na projekty odbywające się w III kwartale potrwa od 20 maja 2014 roku do 2 czerwca 2014 roku. Projekt stanowi konkursowy system wsparcia rzeczowego dla organizatorów wydarzeń kulturalnych, w ramach którego osoby fizyczne, grupy nieformalne oraz organizacje pozarządowe przygotowujące wydarzenia kulturalne na terenie Torunia mogą ubiegać się o pomoc przy zakupie przedmiotów i usług niezbędnych do realizacji swoich inicjatyw. O tym, kto takie wsparcie uzyska zadecyduje komisja konkursowa. Organizatorzy wydarzeń kulturalnych mogą ubiegać się o wsparcie rzeczowe do kwoty 2500 złotych. Wnioski należy składać w serwisie internetowym programu. Wnioski złożone w inny sposób nie będą rozpatrywane. Załączniki do wniosku można składać w sekretariacie Toruńskiej Agendy Kulturalnej w zamkniętej kopercie opatrzonej tytułem projektu. Osiedla preferowane w ramach naboru: Podgórz, Stawki, Rudak. W przypadku pytań dotyczących programu, wniosku lub formularza prosimy o kontakt z Panem Mateuszem Czyżniewskim pod numerami telefonów 56 651 02 43 lub 56 621 03 33 albo adresem e-mail: [email protected]. Więcej informacji w serwisie internetowym programu.
Rok: 2014
Już w czwartek 22.05, o godzinie 18.00, kawiarnia Starbucks® przy ulicy Nowy Świat 62 w Warszawie, zamieni się w kameralną salę koncertową. Goście będą mieli okazję podziwiać akustyczne brzmienia Tomasz Korpantego. Starbucks® zaprasza wszystkich mieszkańców Warszawy na muzyczny wieczór przy filiżance pysznej kawy i czegoś słodkiego. Spotkanie poprowadzi aktorka Magda Stam. Podczas czwartkowego mini koncertu w kawiarni Starbucks® odbędzie się premiera teledysku nowej piosenki singlowej „Jak dobry sen” Tomasza Korpantego. Muzyk zaśpiewa i zagra trzy utwory znane już polskiej publiczności z pierwszej debiutanckiej płyty „Taki jestem” z 2013 roku. Spotkanie z wokalistą to nie pierwsza inicjatywa Starbucks® wspierająca młode talenty. Marka promowała artystów z warszawskiej ASP i poznańskiego UAP przy projekcie Cup Art, sztuki malowania na kubkach. Misją Starbucks® jest wspieranie lokalnych społeczności i tworzenie dla niej miejsc pełnych nie tylko pysznej kawy, ale także relaksu i inspiracji. Tym razem mieszkańców Warszawy, kawiarnia Starbucks® zaprasza na muzyczną ucztę. Tomasza Korpantego mogliśmy bliżej poznać podczas IV edycji programu telewizyjnego "Droga do Gwiazd", którego był finalistą. Swoją muzyczną przygodę rozpoczął od współpracy, jako basista w Varius Manx. Korpany był także członkiem zespołu Andrzeja Piasecznego w latach 2006-2009. Autorskie piosenki, takie jak „Seattle" znalazły się na ścieżce dźwiękowej serialu „39 i pół", a utwór „Cross For Love” w filmie „Kochaj i tańcz". Aktualnie muzyk pracuje nad materiałem do kolejnej płyty. Starbucks® zaprasza wszystkich na kawowy relaks przy akustycznych dźwiękach gitary!
Jessica Mercedes dla River Island - bluza projektu blogerki już 22 maja w sprzedaży ?Strasznie się cieszę, że River Island zaprosiło mnie jako jedyną blogerkę z […]
Mini, midi, maxi ? przegląd spódnic W ostatnim czasie czerń zastępujemy feerią modnych kolorów, a spodnie zrzucamy na rzecz spódnic!Posiadaczki zgrabnych nóg mogą eksponować je dzięki […]
W sobotę, 17 maja po raz 6. na całym świecie obchodzony jest Dzień Scratcha. W Polsce z tej okazji organizowanych jest aż 16 różnych wydarzeń, co daje nam drugie miejsce w Europie. Popularność tego intuicyjnego języka programowania nad Wisłą wynika, w dużej mierze, z działań prowadzonych w polskich szkołach w ramach programu edukacyjnego Mistrzowie Kodowania. Scratch narodził się w 2006 roku w MIT (Massachusetts Institute of Technology), jego pomysłodawcą i twórcą jest Mitch Resnick, edukator, programista i innowator. Scratch to bezpłatny,wizualny język programowania, a równocześnie platforma do dzielenia się własnymi projektami, umożliwiająca współpracę z innymi użytkownikami. Wystarczy mieć komputer, pobrać program (lub działać online), aby w dowolnym miejscu na świecie, za pomocą kolorowych puzzli, zaprogramować interaktywną animację, czy grę edukacyjną. Dzięki swojej dostępności i intuicyjności ten język programowania ma na świecie już ponad 3 miliony wiernych użytkowników. Został przetłumaczony na 45 języków narodowych i cały czas jest intensywnie rozwijany. Właśnie powstaje jego wersja na Android. „Dzisiaj w szkole wszyscy bez wyjątku musimy się uczyć. Także nauczyciele. – powiedział w wywiadzie dla portalu edunews.pl Mitch Resnick - Jest to bardzo ważne, aby i oni eksperymentowali, odkrywali, próbowali nowego, nie bali się także porażek, jeśli coś nie wyjdzie. Dzięki temu uczniowie będą widzieli, że ich nauczyciel też stara się, poszukuje, a to zawsze działa motywująco. Potrzebujemy nowego podejścia do celów nauczania, ale najważniejsza zmiana musi się dokonać w głowach nauczycieli.” 17 maja, z okazji Światowego Dnia Scratcha, w ponad 50 krajach na całym świecie programiści gromadzą się na różnych, organizowanych lokalnie, wydarzeniach by podzielić się swoimi doświadczeniami i przez zabawę rozwijać kreatywność, uczyć się pracy zespołowej i rozwiązywania problemów. Również w Polsce odbędą się pikniki, spotkania i konkursy dla dzieci. Swoje „Dni Scratcha” organizuje aż 8 szkół podstawowych biorących udział w programie Mistrzowie Kodowania. Mapę i opisy wydarzeń można znaleźć na stronie www.day.scratch.mit.edu. Po więcej informacji na temat Mistrzów Kodowania zapraszamy na stronę www.mistrzowiekodowania.pl.
"Jeśli Ty nie opowiesz swojemu dziecku o otaczającym je świecie – zrobią to za ciebie inni”.W najbliższą sobotę 17 maja o godz. 10.00 w Gdańsku, w Olivia Sky Clubie w Olivia Business Centre (budynek Olivia Tower, przy ul. Grunwaldzkiej 472 A), odbędzie się wykład pt. ”Postawy rodziców w badaniach Fundacji Mamy i Taty”, który wygłosi prezes Fundacji Paweł Woliński. Projekt wykładu jest objęty patronatem Pary Prezydenckiej Anny i Bronisława Komorowskich w ramach organizowanych w maju i czerwcu na terenie całego kraju obchodów Międzynarodowego Dnia Rodzin. W tym roku przypada 20. rocznica ustanowienia tego dnia przez Organizację Narodów Zjednoczonych. To szczególna okazja do refleksji nad życiem rodzinnym i mobilizacji do działań dla rodzin i w partnerstwie z rodzinami. Jest to okazja do przypomnienia, jak ważna jest równowaga między życiem zawodowym i rodzinnym, co oznacza partnerstwo w wychowaniu dzieci oraz jak ważne są dobre relacje między pokoleniami. Olivia Business Centre włącza się w międzynarodowy Dzień Rodzin będąc Partnerem wykładu, który skierowany jest do mieszkańców Gdańska i wszystkich zainteresowanych rozwojem kompetencji wychowawczych. Jak pokazują badania wykonane na zlecenie Fundacji, wielu rodziców uważa, że we współczesnym świecie maleje ich wpływ na wychowywanie swoich dzieci. Wychodzą z założenia, że dziś wychowują media, popkultura, Internet, rówieśnicy, szkoła, ale nie rodzice. Badani rodzice coraz chętniej w praktyce rezygnują z podejmowania trudów wychowawczych, tłumacząc to sobie natłokiem codziennych obowiązków, wątpliwościami co do modelu wychowania, jaki powinni przyjąć, albo niewystarczającymi kompetencjami. Chcą także, aby ich rolę wychowawczą przejął ktoś inny - głównie szkoła i tzw. zajęcia pozalekcyjne, myląc tym samym edukację z wychowaniem. „Chcemy w tej kampanii przypomnieć rodzicom, że wychowanie dzieci to ich podstawowy obowiązek, ale też przywilej. Chcemy wzbudzić głębokie przekonanie, że żadne instytucje nie mogą i nie powinny ich w tej roli zastępować oraz przypomnieć, że jeśli sami nie opowiedzą otaczającego świata swoim dzieciom, zrobią to za nich inni, ale niekoniecznie tak, jakby sobie tego życzyli” – tłumaczy prezes Fundacji Mamy i Taty Paweł Woliński. Podczas wykładu będą omawiane następujące zagadnienia i tematy:Czym jest dziś wychowanie? Kim jest dobrze wychowane dziecko? Dobry rodzic? - co myślą o sobie współcześni rodzice. Kary i nagrody czyli narzędzia wychowawcze w praktyce. Seriale, celebryci, internet - w poszukiwaniu współczesnych wzorów i inspiracji wychowawczych? Rodzice jutra? Osoby zainteresowane uczestnictwem w wykładzie prosimy o kontakt z Piotrem Bednarskim, Szkoły Fregata, tel. kom. 797 529 606
Pracownicy ponad 150 wrocławskich przedsiębiorstw 17 maja pobiegną alejami Parku Grabiszyńskiego w 2. edycji charytatywnego Biegu Firmowego. Dochód z tegorocznej imprezy zostanie przekazany na sfinansowanie kompleksowego leczenia i rehabilitacji dwóch braci – Łukasza i Mateusza Koniecznych. Bieg wspierają wrocławskie zakłady 3M, a na starcie stawi się również 62 osobowa reprezentacja pracowników firmy. Głównym celem Biegu Firmowego jest pomoc dzieciom chorym i niepełnosprawnym. W tym roku cały dochód z biegu zostanie przekazany na pomoc podopiecznym Fundacji Everest. Obok możliwości sponsorowania biegu firmy mogą „wystawić” swoje reprezentacje. Obok aspektu charytatywnego, istotne jest też promowanie zdrowej rywalizacji oraz aktywności fizycznej wśród pracowników zarówno małych firm jak i międzynarodowych korporacji. Uczestnicy biegu to pracownicy ponad 150 wrocławskich firm.Wśród czteroosobowych sztafet, które przebiegną dystans 5 kilometrów, wystartuje również reprezentacja firmy 3M. - Cieszymy się, że możemy być sponsorem tak fantastycznej inicjatywy, która integruje środowisko biznesowe w szczytnym celu. Również nasi pracownicy zaangażowali się w przedsięwzięcie i do udziału w tegorocznym Biegu Firmowym zgłosiło się ponad 60 osób. Oprócz wspólnie spędzonego czasu i pokonywania własnych słabości będziemy mogli realnie pomóc Łukaszowi i Mateuszowi – mówi David Hardiman, Dyrektor Zakładów Produkcyjnych 3M w Polsce. Bieg Firmowy to także idealna okazja na piknik podczas, którego można aktywnie spędzić czas z rodziną i przyjaciółmi. W pierwszej edycji biegu wzięło udział blisko 2000 uczestników z ponad 300 firm, kibicowało im ponad 3000 osób. W tym roku ma pobiec dwukrotnie więcej uczestników.
14 maja 2014 roku, podczas specjalnej konferencji prasowej w Aleksandrowie Łódzkim, IQ Sport Advisory Group wraz z Burmistrzem Aleksandrowa Łódzkiego i firmą Magellan S.A. zainaugurowała II edycję sportowo-charytatywnej akcji „Biznesowa Liga Pomocy”. W tym roku w meczu charytatywnym łódzcy biznesmeni reprezentujący rozmaite branże spotkają się na boisku z przedsiębiorcami z Trójmiasta, aby zagrać dla małych pacjentów szpitala w Łęczycy. Akcję wspierają znani piłkarze i trenerzy Czesław Michniewicz oraz Michał Probierz. Spotkanie prasowe inaugurujące II edycję „Biznesowej Ligi Pomocy” odbyło się w siedzibie MOSiR w Aleksandrowie Łódzkim, w bezpośrednim sąsiedztwie Stadionu im. Włodzimierza Smolarka, na którym 14 czerwca 2014 r. zostanie rozegrany mecz: Łódzkie kontra Trójmiasto. W drużynie łódzkiego biznesu wystąpią przedstawiciele m.in. takich firm jak: Noble Bank, Deloitte, CC Group, WIK-BUD czy STORM Media. W tym roku celem wydarzenia jest zebranie środków finansowych na zakup sprzętu medycznego na Oddział Dziecięcy Szpitala w Łęczycy. Dochód z meczu zostanie przeznaczony m.in. na sfinansowanie zakupu skanera naczyń krwionośnych oraz pulsoksymetru (urządzenia do nieinwazyjnego pomiaru saturacji krwi). - Zależy nam, aby być obecnym w życiu lokalnej społeczności. Dlatego zdecydowaliśmy się na współtworzenie „Biznesowej Ligi Pomocy”, która jednoczy środowisko biznesowe w szczytnym celu. Działamy w sektorze medycznym i tym bardziej cieszy nas, że w tym roku pomożemy szpitalowi w Łęczycy – mówi Krzysztof Kawalec, Prezes Zarządu Magellan S.A. Mecz będzie też interesującym widowiskiem sportowym i okazją do wspólnych zdjęć, autografów i spotkań ze znanymi piłkarzami, którzy zagrają w barwach „Biznesowej Ligi Pomocy”, m.in. Radosławem Matusiakiem – najskuteczniejszym zawodnikiem pierwszego meczu charytatywnego BLP, Jarosławem Bieniukiem, Adrianem Budką i Krzysztofem Ostrowskim. - Zawsze chciałem zbudować firmę, która robiłaby wielkie rzeczy. Inicjatywa „Biznesowej Ligi Pomocy” jest pierwszym krokiem do spełnienia tego celu - tłumaczy Marcin Ciącio z IQ Sport Bieniuk Advisory. - Od początku, kiedy dyskutowaliśmy o tym pomyśle, to chcieliśmy, aby ten mecz odbywał się co roku. W tym roku „Biznesowa Liga Pomocy” otworzy Dni Aleksandrowa Łódzkiego – dodaje. W ramach Dni Aleksandrowa Łódzkiego odbędą się m.in. koncerty Dżem i Perfect. Wiele atrakcji zaplanowano również dla najmłodszych uczestników wydarzenia. Honorowy patronat nad „Biznesową Ligą Pomocy” objęli: Wojewoda Łódzki, Pani Jolanta Chełmińska; Marszałek Województwa Łódzkiego, Pan Witold Stępień; Poseł Sejmu R.P., Pani Agnieszka Hanajczyk oraz Poseł do Parlamentu Europejskiego, Pani Joanna Skrzydlewska. W „Biznesowej Lidze Pomocy” mogą zagrać reprezentanci firm, którzy wykupią zgłoszenia-cegiełki o wartości 1.000 zł.
Wprowadzenie obowiązku szkolnego dla sześciolatków, już na etapie projektu ustawy, budziło wiele emocji. Z ogólnopolskich badań wynika, że szkoły i nauczyciele są dobrze przygotowani na ich przyjęcie. Jednak wielu rodziców chce odroczyć ten moment. Skąd wynika ich niepewność? Jak zapewnić sześciolatkowi dobry start w nauce jest jednym z częściej zadawanych pytań.Rząd już od kilku lat apeluje do rodziców, by posyłali sześcioletnie dzieci do szkół. Wcześniej opiekunowie mogli wybierać pomiędzy przedszkolem a szkołą. Jednak od momentu wejścia w życie ustawy 14 listopada 2013 roku uległo to zmianie. Tej jesieni w szkolnych ławkach zasiądą dzieci urodzone w pierwszej połowie 2008 roku. Te, które na świat przyszły w drugiej połowie, rozpoczną edukację w 2015. Pomysł ten nie spodobał się jednak rodzicom. Uważali oni, że dzieci w tym wieku są zbyt małe i nie powinno się zabierać im dzieciństwa. Ponadto twierdzili, że szkoły nie są przygotowane na przyjęcie sześciolatków. Nie mieli zaufania również do nauczycieli. Każde dziecko jest inne. Zdaniem psycholog Tatiany Ostaszewskiej-Mosak „[…] rodzice muszą bardzo dokładnie obserwować swoje dziecko i zobaczyć czy faktycznie jest gotowe, aby pójść do szkoły”. Nie jest odkryciem, że dzieci rozwijają się w różnym tempie. „Jest wiele dzieci sześcio- a nawet pięcioletnich, które bardzo chcą się uczyć. Jednak są różne metody przekazywania wiedzy i jeśli dzieci trafią na nieodpowiednią grupę lub nieodpowiednich nauczycieli, mogą się bardzo szybko zniechęcić” – kontynuuje Tatiana Ostaszewska-Mosak.Obawy opiekunów są zrozumiałe, jednak jak się okazało - strach ma wielkie oczy. Wyniki badań, przeprowadzonych na rodzicach sześciolatków, po pierwszym roku nauki, nastrajają pozytywnie. Aż 79% z nich zrobiłoby to jeszcze raz. Uważają, że na przyjęcie dzieci przygotowani byli też nauczyciele (96%) i szkoły (89%). Kluczem do sukcesu może być przekonanie rodziców do postawienia pierwszego kroku i posłanie sześciolatka do szkoły.Dlaczego warto posłać dziecko wcześniej do szkoły? Bożena Łotecka, dyrektor Zespołu Szkół Miejskich nr 1 w Kędzierzynie-Koźlu uważa, że „[…] korzystają na tym wszyscy. Dla dzieci jest to pozytywne i szybciej zaspokajają swoje pragnienia związane z poznawaniem świata. Dziecku można pokazać szkołę jako miejsce, w którym dzieje się dużo ciekawych rzeczy”. Lista pozytywnych argumentów jest dłuższa. Zdaniem prof. UW dr hab. Małgorzaty Żytko „[…] potencjał rozwojowy dzieci jest tak duży, że warto dawać im szanse na to, by ten rozwój wspierać. Jeżeli dziecko będzie miało swobodę działania, jeśli będzie odpowiednia baza psychologiczna, a nauczyciel rozpocznie pracę od diagnozy, jest szansa na to, że będzie to przebiegało lepiej. Ogólnie rzecz biorąc warto posłać sześcioletnie dziecko do szkoły, natomiast trzeba dbać o to, by podstawówka stanęła na wysokości zadania”.Gdzie w takim razie można dopatrywać się zagrożeń? Zdaniem ekspertów czułym punktem mogą być nauczyciele. „Dzieci w większości są gotowe, natomiast szkoła jeszcze nie zawsze. Teraz to pedagog będzie musiał wznieść się na poziom tych sześciolatków w sensie ich potencjału i możliwości. Pod względem organizacyjnym, szkoły są zapewne przygotowane na przyjęcie dzieci. Chodzi natomiast o przygotowanie nauczyciela. A to dotyczy zarówno sześcio- jak i siedmiolatków" – dodaje Małgorzata Żytko.Każda zmiana niesie za sobą fale różnych opinii. Podobnie jest w przypadku reformy, która trafia bezpośrednio w rodziców i dzieci. Czy posłanie sześciolatków do pierwszej klasy jest dobrym rozwiązaniem i przyczyni się do ich szybszego rozwoju, okaże się w przyszłości.
Z okazji Dnia Dziecka, Lidl przygotował szeroką ofertę zabawek oraz ubranek dla dzieci. 30 rodzajów klocków LEGO, lalki Monster High, trampolina, piaskownica oraz wiele innych atrakcyjnych produktów, dostępnych będzie już od 19 maja! Ponadto modne ubrania dla najmłodszych i nastolatków znajdziesz w sklepach Lidl od 26 maja. Z myślą o najmłodszych, z okazji Dnia Dziecka, Lidl przygotował wiele niespodzianek w postaci zabawek i gier. Lubiane nie tylko przez najmłodsze dzieci klocki LEGO rozwijają zdolności konstrukcyjne, do wyboru wiele zestawów, m.in. Creator, City lub Friends (od 24,99 zł do 159 zł za 1 zestaw). Dziewczynkom spodobają się zabawki z popularnej serii Monster High: kolorowe puzzle 200, 300 lub 35 elementów (17,99 zł za 1 szt.), lalki o pięknych, długich włosach (55 zł za 1 szt.), czy zestaw kreatywny do projektowania mody złożony z arkuszy, naklejek oraz szablonów (39,99zł za 1 szt.). W ofercie Lidla znajdzie się także bogaty wybór zabawek edukacyjnych. Ciekawe gry planszowe (od 14,99 zł do 44 zł za 1 szt.), kalambury (29,99 zł za 1 szt.), czy puzzle (od 12,99 zł do 49,99 zł za 1 szt.) pomogą rozwijać w dziecku kreatywności i wyobraźnię. Małych wielbicieli Angry Birds ucieszą książki, kolorowanki i łamigłówki z wesołymi bohaterami tej gry (od 8,99 zł do 24,99 za 1 szt.). Pomysłowym prezentem będzie także tablica dwustronna z wieloma dodatkami takimi jak kreda, symbole liter i cyfr, która świetnie sprawdzi się jako pomoc do nauki pisania i liczenia (99 zł za 1 szt.) oraz rozkładany domek do kolorowania ze stabilnego kartonu, który można malować farbami lub kredkami dostępny w dwóch wzorach (39,99 zł za 1 szt.). Lato jest doskonałą okazją do rekreacji na świeżym powietrzu, dlatego w ofercie Lidla nie zabraknie sprzętów sportowych dla najmłodszych, np.: rowerów biegowych idealnych do nauki jazdy dla dzieci od 2 roku życia (111 zł za 1 szt.), kolorowych hulajnóg (79,90 zł za 1 szt. lub 139 zł za 1 szt.) czy latawców w 5 wersjach kolorystycznych (24,99 zł za 1 szt.). Idealnym elementem przydomowego ogródka, który ucieszy dzieci, będzie trampolina ogrodowa o stabilnej konstrukcji (649 zł za 1 szt.) lub piaskownica z daszkiem chroniącym milusińskich przed promieniami słońca (179 zł za 1 szt.).
Znana i nagradzana w Polsce i na całym świecie reżyserka filmowa, Dorota Kędzierzawska ("Wrony", "Jestem", "Jutro będzie lepiej"), debiutuje w teatrze. I to od razu w niezwykły sposób - we współczesnej opowieści o Medei (charyzmatyczna Magdalena Boczarska) główne role zagrają... dzieci! Premiera spektaklu "Medea" według australijskiego tekstu opartego o dramat Eurypidesa, odbędzie się 22 maja w Teatrze Polonia. W tytułowej roli zobaczymy Magdalenę Boczarską, jedną z najwybitniejszych aktorek swojego pokolenia, cechującą się magnetyczną wręcz osobowością, zaś w rolach synów Medei i Jazona wystąpią (w dublurach) Feliks Matecki i Wincenty Matecki lub Jan Rogaliński i Adam Tomaszewski. Dorota Kędzierzawska znana jest z filmów, w których poruszające i ważne role grały dzieci. W przygotowywanym przez nią spektkalu to dzieci - Leon i Teoś - będą prowadzić widzów przez dramatyczną historię związku Medei i Jazona. Będzie to spektakl o miłości, bólu i zemście, której ofiarami stają się dzieci właśnie. "Medea" powstała podczas wielomiesięcznej pracy-improwizacji teatralnej z dziećmi, oparta jest o niezwykły pomysł reżyserski i wyjątkowy tekst - poruszający, ważny, współczesny, aktualny do bólu. Spektakl ten jest godzien szczególnej uwagi, ponieważ po raz pierwszy w Polsce tak duże role powierzono dzieciom, prowadzonym przez rezyserkę, która słynie z filmów, w których najważniejsze i poruszające role zagrały dzieci. Teatr Polonia zaprosi więc swoich widzów na unikalne przedstawienie - opowiedziane z perspektywy dzieci, ze światem ukazanym ich oczyma. Próba dla mediów odbędzie sie w Teatrze Polonia we wtorek 20 maja o 12:00, R.S.V.P. Józefina Bartyzel, tel. 695 492 970, [email protected] w Teatrze Polonia juz w czwartek, 22 maja 2014 roku.
Oczy są jednym z najważniejszych narządów człowieka. Dzięki nim, aż 82% bodźców jest przekazywanych do mózgu, dlatego tak niezwykle ważny jest komfort widzenia. Współcześnie blisko połowa Polaków ma problemy ze wzrokiem. Najczęstsze wady to krótkowzroczność, nadwzroczność, astygmatyzm oraz starczowzroczność. Wady wzroku stanowią ogromny problem szczególnie dla reprezentantów grup zawodowych, u których dobry wzrok bez użycia okularów i soczewek kontaktowych jest koniecznością. Najczęściej praktykowane metody korekcji wad wzroku, jak stosowanie okularów czy noszenie w ciągu dnia soczewek kontaktowych, nie są jednak w pełni komfortowe. Okulary w wielu sytuacjach są kłopotliwe i niewygodne, szczególnie dla osób prowadzących aktywny tryb życia czy osób pracujących w niekorzystnych warunkach wysokiego pylenia czy w zadymionych pomieszczeniach. Całodniowe noszenie soczewek kontaktowych również nie zawsze jest wygodne. Na dyskomfort narażone są osoby pracujące w warunkach dużej suchości powietrza (nawiew, klimatyzacja, ogrzewanie) oraz spędzające wiele godzin za kierownicą samochodu oraz przy monitorze komputera. Wady wzroku stanowią największy problem dla pracowników, u których dobry wzrok jest najważniejszym kryterium rekrutacji. Dotyczy to takich zawodów jak np.: policjant, strażak, żołnierz, marynarz, kierowca zawodowy, górnik czy sportowiec. „Obecnie rozwój nowych technologii umożliwia skuteczne wykrycie wad wzroku, a ich leczenie staje się coraz łatwiejsze i bardziej komfortowe. Rozwiązaniem, dla osób które nie mogą nosić okularów i soczewek kontaktowych w pracy, a także poddać się laserowej korekcji wzroku, jest zastosowanie soczewek korygujących wadę wzroku podczas snu” – mówi specjalista Optometrii Klinicznej, Piotr Toczołowski z Centrum Okulistycznego Nowy Wzrok, gdzie tego typu soczewki dobiera się z powodzeniem od 10 lat. Na czym polega metoda ortokorekcji? Ortokorekcja to niechirurgiczna metoda korekcji krótkowzroczności i niewielkiego astygmatyzmu, która polega na modelowaniu kształtu rogówki oka za pomocą najnowszej generacji soczewek ortokeratologicznych zw. OrtoK. Cały proces korekcji odbywa się podczas snu dzięki czemu w ciągu dnia pacjent widzi dobrze bez użycia tradycyjnych soczewek kontaktowych czy okularów. Prosta czynność, jaką jest założenie soczewek przed położeniem się do snu, zapewnia korekcję wady wzroku na 16 – 40 godzin, w zależności od tego jak duża jest wada wzroku oraz jak długo są one stosowane. W ciągu pierwszych dni korekcja utrzymuje się przez kilkanaście godzin, a po kilku miesiącach nawet do 40 godzin, co pozwala zakładać soczewki co drugą noc. "Metoda ortokorekcji polega na zmianie krzywizny rogówki oka podczas snu. Efekt utrzymuje się w ciągu dnia, kiedy jesteśmy aktywni. Krótkowzroczność korygowana jest spłaszczeniem rogówki, dzięki czemu promienie świetlne skupiane są prawidłowo” – wyjaśnia optometrysta, Piotr Toczołowski. Ortosoczewki wykonuje się ze specjalnego gazoprzepuszczalnego tworzywa, dlatego nawet zamknięte oko pozostaje w pełni dotlenione, dzięki czemu nie odnotowuje się specjalnych powikłań powiązanych z soczewkami OrtoK.”– dodaje. Metoda ortokorekcji przeznaczona jest dla osób, u których krótkowzroczność nie przekracza 5 dioptrii, zaś astygmatyzm nie może być większy niż 1,5 dioptrii. Cały proces jest odwracalny co oznacza, że po zaprzestaniu stosowania ortosoczewek rogówka wraca do swojego pierwotnego kształtu i można ponownie zacząć nosić szkła kontaktowe lub okulary. Pacjenci, którzy zdecydowali się na tą metodę korekcji wady wzroku zwracają uwagę na korzyść jaką jest funkcjonowanie bez balastu jaki do tej pory stanowiło dla nich noszenie szkieł korekcyjnych. Zadymione lub klimatyzowane pomieszczenia, samochód, basen, kort tenisowy, sala gimnastyczna to tylko niektóre z miejsc, w których dyskomfort wynikający z noszenia szkieł kontaktowych i okularów jest szczególnie dotkliwy. Metoda ortokorekcji cieszy się coraz większym zainteresowaniem dając pacjentom nowe możliwości wyboru preferencyjnej dla siebie metody korekcji wad wzroku i nie ograniczającej ich aktywności życiowej.
Warszawa, 14 maja 2014 r.: Co trzeci Polak nie ma zwyczaju jadać poza domem. Jeśli już się decydujemy na wyjście do restauracji, to połowa z nas wybiera tę, w której serwowane są dania kuchni polskiej. Jeśli danie na wynos, to królową wciąż jest włoska pizza. Przy podejmowaniu decyzji o wyborze lokalu ważne są lokalizacja, smak i cena, wskazuje raport firmy MAKRO Cash & Carry„Polska na talerzu 2014”. Co trzeci Polak w ogóle nie stołuje się poza domem. - Dokładnie taki sam rezultat został wygenerowany w zeszłorocznym badaniu opinii. Choć wynik może sugerować brak ożywienia na rynku Horeca, obserwujemy delikatne jego „odbicie“ w odniesieniu do poprzednich lat – mówi Anna Kaczor, menedżer ds. grupy klientów Horeca w MAKRO Cash & Carry. Wśród osób kupujących posiłki poza domem, wyraźnie dominują mężczyźni – dodaje. Co piąty mężczyzna deklaruje, że poza domem jada codziennie lub kilka razy w tygodniu, zaś co trzeciej kobiecie nigdy nie zdarza im się jeść kupowanych poza domem większych posiłków. Wśród najmłodszej grupy wiekowej (18-24 lata) odsetek osób jedzących co najmniej raz w tygodniu wynosi 63,9 proc. Im ludzie starsi, tym rzadziej zdarza im się jeść poza domem większe posiłki (zaledwie 7,6 proc. wśród osób powyżej 65 roku życia). - Konsumenci potwierdzają, że taka sytuacja spowodowana jest przede wszystkich względami finansowymi.- podsumowuje Anna Kaczor. Żyjemy szybciej, a dookoła wciąż przybywa restauracji i lokali, w których można szybko i za niedużą cenę zjeść posiłek lub kupić go na wynos. To właśnie wygoda jest głównym czynnikiem decydującym o jadaniu na mieście - wskazuje ją ponad 40 proc. respondentów. Oprócz wygody, wysoki odsetek wskazań notuje oszczędność czasu. Na tę odpowiedź wskazała prawie 1/3 ankietowanych. - Na pewno wygoda i oszczędność są bardzo ważnymi czynnikami, szczególnie przy co raz szybszym trybie życia wielu Polaków. Jednakże wydaje mi się, że są inne, równie ważne czynniki. Polskie społeczeństwo jest co raz bogatsze i ludzie coraz rzadziej przeliczają koszt obiadu na mieście na ilość obiadów w domu. Zmienia się również świadomość i styl życia Polaków. Podnoszą jakość swojego życia, co wiąże się z częstszymi spotkaniami ze znajomymi, w nowych miejscach, próbując różnorodnej kuchni. Obiad czy kolacja z rodziną lub znajomymi w ulubionej restauracji stała się częścią naszego codziennego życia, nie specjalną okazją zdarzającą się raz na jakiś czas. – mówi Michael Miasek, współwłaściciel tajskiej restauracji Why Thai. Co piąty respondent wskazuje, że jada poza domem ze względu na specjalne okazje, takie jak ślub czy urodziny, zdany egzamin czy podwyżka w pracy. Podobny odsetek wskazuje, że po prostu lubi się spotkać ze znajomymi na wspólnym posiłku. Jednocześnie bardzo liczna grupa uczestników badania opinii (30 proc.) przeprowadzonego na potrzeby raportu „Polska na talerzu 2014“ preferuje samodzielne przyrządzanie posiłków i jedzenie ich w domu. Co piątemu z nas domowe posiłki po prostu bardziej smakują, natomiast 15 proc. respondentów uważa, że jedzenie gotowane w domu jest zdrowsze. Zaledwie 15 proc. ankietowanych wskazuje, że do restauracji wiedzie ich chęć poznania nowych smaków. Co drugi Polak jedząc poza domem, wybiera lokale serwujące tradycyjną kuchnię polską, natomiast niespełna 18% decyduje się na miejsca specjalizujące się w kuchni włoskiej. To wyraźna zmiana w stosunku do ubiegłego roku, kiedy to włoskie potrawy jako najpopularniejsze wskazało aż 27 proc. Polaków. Nieznacznie wzrosło za to zainteresowanie naszych rodaków kuchnią europejską i śródziemnomorską specjalizującą się między innymi w owocach morza (9,1 proc. w roku 2013, w tym roku - 12,7 proc.). - Oczywiście, że przy wyborze między czymś znanym i nieznanym, bardzo dużo osób zachowa się bezpiecznie wybierając znany mu smak, jednak Polacy stają się co raz bardziej odważni i ciekawi nowych smaków. Kuchnia włoska jak i sushi są wszystkim już bardzo dobrze znane (gotowe sushi można kupić nawet na stacji benzynowej obok kanapek), że powoli zaczyna się to nam już „przejadać”. Ludzie, szczególnie Polacy, są z natury bardzo ciekawscy. Pragną odkrywać nowe miejsca, w tym i ich smaki. Ta ciekawość dodaje odwagi w kwestii próbowania nowych dań. Wydaje mi się, że wzrasta ze wzrostem popularności wycieczek w coraz to bardziej egzotyczne miejsca, szczególnie do krajów azjatyckich. Przez to wzrasta popularność kuchni azjatyckich. – komentuje Michael Miasek Najchętniej wybieranym typem lokalu jest nadal restauracja z obsługą kelnerską (w zeszłym i bieżącym roku - połowa wskazań), dużą popularnością cieszą się również pizzerie i lokale typu fast food - wybiera je co piąty z nas. Tuż za nimi plasują się bary z kuchnią domową (19,8 proc.). Co trzeci Polak w ogóle nie stołuje się poza domem. Natomiast niecała połowa respondentów deklaruje, że jada poza domem tak samo często jak przed trzema laty. Najczęściej takie posiłki kupowane są przez mieszkańców dużych miast i metropolii (około 10% ankietowanych). Tymczasem sieć MAKRO kontynuuje ogólnopolski plebiscyt „Korona Smakosza”, który ma na celu pobudzenie popytu oraz promocję najlepszych praktyk w sektorze Horeca. Tegoroczna edycja plebiscytu zostanie przeprowadzona w 20 polskich miastach. Celem plebiscytu jest promocja lokalnej gastronomii i najlepszych zdaniem konsumentów lokali – mówi Anna Kaczor, menedżer ds. grupy klientów Horeca w firmie MAKRO. Warto zwrócić uwagę na pewne rozwarstwienie ekonomiczne jadających „na mieście” – dwie najliczniejsze grupy respondentów deklarują przeznaczanie na jednorazowy posiłek poza domem odpowiednio: ponad 45 złotych (19,4 proc.) oraz 10-25 złotych(43,5 proc.). Badanie w ramach raportu „Polska na talerzu 2014” na zlecenie firmy MAKRO Cash & Carry przeprowadził w lutym 2014 r. Instytut Badania Opinii „Homo Homini”, na próbie reprezentatywnej N = 1006.
19 i 20 maja na placu przed halą „Kalisz Arena” zagości mobilne centrum nauki „Planeta Energii”. Wizyta miasteczka to nagroda w zorganizowanym przez Grupę ENERGA ogólnopolskim konkursie edukacyjnym, którego głównym celem jest propagowanie wiedzy o energii elektrycznej wśród najmłodszych oraz kształtowanie proekologicznych postaw. Pośród zwycięzców IV edycji konkursu znalazły się dzieci z kółka przyrodniczego „Świetliki” i panie Magdalena Galuba oraz Dżesica Marciniak ze Szkoły Podstawowej w Opatówku, filia w Sierzchowie. To właśnie dzięki nim mieszkańcy Kalisza będą mogli odbyć niezwykłą podróż do krainy prądu. Co to są i w jaki sposób przemieszczają się ładunki elektryczne? Jak płynie prąd w przewodzie? W jaki sposób można wytworzyć energię elektryczną w dużych ilościach? Jak bezpiecznie i racjonalnie z niej korzystać? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań poznają mieszkańcy Kalisza, którzy już w najbliższy poniedziałek i wtorek odwiedzą mobilne centrum ENERGI. Na gości miasteczka czeka wiele atrakcji. Niecodzienne pokazy i eksperymenty prowadzone przez naukowców, zabawy edukacyjne oraz liczne konkursy z nagrodami, to tylko niektóre z nich. – W mobilnym centrum nauki „Planeta Energii” każdy znajdzie coś dla siebie, zarówno dzieci, jak i osoby dorosłe – mówi Marta Dankowska, koordynator programu z Biura Marketingu i Komunikacji ENERGA SA. – W tym roku nasze miasteczko zaskoczy wszystkich nieznaną do tej pory odsłoną. Oprócz trzech ogromnych namiotów i atrakcji znanych z poprzednich edycji jak pokaz filmu 3D czy eksperymenty naukowe, na naszych gości czekać będzie wiele nowości. Wśród nich – model domku, w którym będzie można sprawdzić ile prądu zużywają wybrane urządzenia gospodarstwa domowego. Będzie można także poznać zasady segregacji śmieci czy gniazdka elektryczne z całego świata. Ale to nie wszystko! Największą nowością będzie kosmiczny Energobus! To centrum nauki na kółkach, w którym będzie można poznać historię prądu – od atomu do elektrowni. Wizyta mobilnego centrum nauki „Planeta Energii” to nagroda w konkursie edukacyjnym Grupy ENERGA za propagowanie wiedzy o energii elektrycznej oraz promowanie wśród najmłodszych odpowiedzialnych i proekologicznych postaw. Miasteczko do tej pory gościło w 35 miejscowościach, w których jego progi przekroczyło niemal 67 tys. dzieci i 19 tys. dorosłych. Mobilne centrum nauki już po raz czwarty wyruszyło w podróż po 10 miastach, z których pochodzą laureaci tegorocznej edycji konkursu. Kalisz to siódme miasto, które odwiedzi. Dzieci z kółka przyrodniczego „Świetliki” i panie Magdalena Galuba oraz Dżesica Marciniak ze Szkoły Podstawowej w Opatówku, filia w Sierzchowie, wśród zwycięzców konkursu „Planeta Energii”! W IV edycji programu ENERGI wzięło udział prawie 500 nauczycieli i niemal 6 tys. uczniów. Dzieci z kółka przyrodniczego „Świetliki” oraz panie Magdalena Galuba i Dżesica Marciniak ze Szkoły Podstawowej w Opatówku, filia w Sierzchowie, znaleźli się wśród zdobywców nagrody głównej.Zajęcia z pracownikiem firmy ENERGA-OPERATOR SA, organizacja wystawy książek przyrodniczych, spotkania z dziadkami dot. energii elektrycznej, zajęcia ze zdrowego żywienia pod hasłem „Jak dostarczać energię do ciała” oraz zbiórka elektrośmieci, to tylko nieliczne aktywności przeprowadzone przez laureatów, które zadecydowały o zwycięstwie. Dzięki ich wygranej z edukacyjnej atrakcji ENERGI będą mogli skorzystać wszyscy mieszkańcy Kalisza i okolic. Mobilne centrum nauki „Planeta Energii” zlokalizowane będzie na placu przed halą „Kalisz Arena”. W godzinach 9:00 – 14:00 dostępne będzie dla zaproszonych klas ze szkół podstawowych z Kalisza i okolic, a od 15:00 do 18:00 dla wszystkich chętnych. Wstęp wolny! – W centrum naukowym „Planeta Energii” przybliżamy zarówno dzieciom, jak i dorosłym, otaczający nas świat energii elektrycznej – od atomu po elektrownie. Opowiadamy o budowie materii, jej pochodzeniu, o funkcjonowaniu otaczającego nas świata – mówi Tomasz Rożek, dr nauk fizycznych i ambasador programu „Planeta Energii”. – W tym wszystkim nie zapominamy także o ważnym aspekcie jakim jest ekologia i bezpieczeństwo. Poprzez zabawę uczymy jak korzystać z energii elektrycznej, by jej wpływ na środowisko był jak najmniejszy oraz przybliżamy zagrożenia związane z niewłaściwym użytkowaniem prądu. „Sztafeta 10 miast" – energetyczny konkurs dla mieszkańców Kalisza! Po godzinie 15:00 w miasteczku pojawi się sztafeta złożona z ośmiu rowerków. Urządzenie zostanie podpięte do baterii, w której gromadzona będzie energia elektryczna wytworzona za pomocą siły mięśni uczestników sztafety. Mieszkańcy miasta, którzy zgromadzą najwięcej prądu zdobędą dodatkową nagrodę dla swojej zwycięskiej klasy. Dlatego zachęcamy mieszkańców Kalisza do włączenia się w akcję. Ogłoszenie wyników nastąpi w czerwcu! Honorowy patronat nad wizytą miasteczka „Planeta Energii” sprawuje Prezydent Miasta Kalisza pan Janusz Pęcherz. Honorowy patronat nad programem „Planeta Energii" sprawują Minister Edukacji Narodowej oraz Rzecznik Praw Dziecka. Patronem merytorycznym jest Uniwersytet Warmińsko-Mazurski. Patronat medialny nad programem objęła „Gazeta Wyborcza”. *** „Planeta Energii” to projekt edukacyjny Grupy ENERGA realizowany od 2010 roku w ramach programu ENERGA Edukacja, skierowany do uczniów i nauczycieli klas I-III ze szkół podstawowych, którego głównym celem jest promowanie bezpiecznego i racjonalnego korzystania z energii elektrycznej. W trzech poprzednich edycjach programu praktyczną wiedzę o prądzie zdobyło niemal 109 tys. dzieci z całej Polski. Projektowi co roku towarzyszy wędrujące interaktywne miasteczko „Planeta Energii”, które do tej pory odwiedziło 35 miast. *** Grupa ENERGA jest jedną z czterech największych grup energetycznych w Polsce, z wiodącą pozycją na polskim rynku pod względem udziału energii elektrycznej pochodzącej ze źródeł odnawialnych w produkcji własnej. Podstawowa działalność Grupy obejmuje dystrybucję, wytwarzanie oraz obrót energią elektryczną. Dostarcza i sprzedaje prąd ponad 2,9 mln klientów, zarówno gospodarstwom domowym, jak i przedsiębiorcom. Grupa ENERGA jest jednym z trzech największych sprzedawców energii elektrycznej w Polsce pod względem ilości energii sprzedawanej do odbiorców końcowych, z udziałem w rynku około 15 proc. Charakteryzuje się największym udziałem energii elektrycznej pochodzącej ze źródeł odnawialnych w produkcji własnej spośród głównych grup energetycznych działających na polskim rynku. Energia zielona powstaje w 46 elektrowniach wodnych, trzech farmach wiatrowych oraz w instalacjach spalających biomasę. ENERGA od wielu lat angażuje się w inicjatywy prospołeczne. Czyni to w ramach programu ENERGA dla Ciebie, który obejmuje działania kształtujące postawy proekologiczne wśród najmłodszych, a także wspierające rozwój fizyczny i popularyzujące działalność kulturalną istotną dla społeczności lokalnych. Fundacja ENERGA niesie ponadto pomoc osobom poszkodowanym przez los oraz czynnie wspiera organizacje charytatywne. Elementem programu ENERGA dla Ciebie jest projekt ENERGA Edukacja.
Minęło 10 lat, odkąd Polska wstąpiła do Unii Europejskiej. Nie da się ukryć, że na członkostwie skorzystało całe społeczeństwo. Dzięki funduszom unijnym rozwinęła się rodzima gospodarka. Zniesienie granic pozwoliło na swobodne poruszanie się po Europie. Korzyści czerpią wszyscy, nawet ci, którzy nie są bezpośrednimi beneficjentami. Poza profitami, mamy też obowiązki - między innymi ten dotyczący udziału w wyborach.Wybory do Parlamentu Europejskiego zbliżają się wielkimi krokami. Już 25 maja Polacy wybiorą 51 osób, które będą reprezentować Polskę w Brukseli. O wspólnym prawie i o dalszych losach zjednoczonej Europy będzie decydować 766 posłów, wybranych w 28 Państwach Członkowskich Unii Europejskiej. Swoją kadencję będą sprawować przez najbliższe pięć lat. Paweł Zalewski, eurodeputowany w kadencji 2009-2014 podkreśla, że praca w Brukseli to trudne i odpowiedzialne zadanie. „To jest miejsce, w którym istnieje możliwość zrobienia wielu bardzo dobrych rzeczy dla Polski. Istnieje możliwość walczenia o nasze interesy finansowe czy gospodarcze, jak również te dotyczące poszczególnych branż i konkretnych ludzi”.Dzięki decyzjom posłów do Parlamentu Europejskiego: podróżujemy bez paszportu, pracujemy i studiujemy w innych krajach Unii, gminy mogą ubiegać się o dofinansowanie inwestycji, a przedsiębiorcy o pomoc finansową dla swojej działalności. Reprezentanci Polski w Brukseli walczyli między innymi, o jak największą pulę pieniędzy dla naszego kraju w rozdaniu 2014-2020, w którym Polska otrzyma 105,8 mld euro. Jak zaznacza Ewa Michnowska z Biura Informacyjnego Parlamentu Europejskiego „[...] Około 80% prawa Unii Europejskiej podlega współdecydowaniu przez Radę Parlamentu Europejskiego. Ponieważ Polska jest członkiem UE, musi to prawo przyjąć. Nie możemy powiedzieć – nie, to prawo nam nie pasuje. Oczywiście w pewnych kwestiach możemy wynegocjować inne zapisy, ale na ogół to, co jest w Brukseli podejmowane, powinno być w Polsce implementowane”. Michnowska zachęca również do tego, by zastanowić się, dlaczego pewnych spraw nie udało się zrealizować na korzyść Polski. Warto rozliczyć polskich eurodeputowanych z pracy w Brukseli. Bardzo łatwo jest krytykować ludzi, którzy byli w Parlamencie Europejskim, ale to my ich wybraliśmy. Oni są naszym lustrem, podobnie jak posłowie w kraju. Więc jeśli wybraliśmy ich ad hoc, byliśmy bierni lub nie interesowaliśmy się tym, nie możemy mieć pretensji — dodaje.Niestety frekwencja w wyborach europejskich ciągle spada. W pierwszych wyborach do Parlamentu Europejskiego w 1979 wynosiła ponad 60%. W następnych utrzymywała się na poziomie powyżej 55%. W 2004 roku wynosiła już niewiele ponad 45% a w ostatnich wyborach 43%. W Polsce było jeszcze gorzej, podkreśla Katarzyna Malinowska z Polskiej Fundacji im. Roberta Schumana. „[...] W pierwszych wyborach - 2004 rok - w których Polacy wybierali swoich przedstawicieli do Parlamentu Europejskiego, frekwencja wyniosła niewiele ponad 20%. Co piąty Polak zdecydował się na oddanie swojego głosu w wyborach europejskich. W 2009 roku obecność była nieco wyższa, wyniosła około 24%”. Artur Budny również z Polskiej Fundacji im. Roberta Schumana wyjaśnia, skąd mogą brać się problemy z małą frekwencją. „[...] Przeciętnemu obywatelowi wydaje się, że wybory do Parlamentu Europejskiego są bardzo odległe. Strasburg, Bruksela, to nie jest tu na miejscu, w Polsce. Tych ludzi nie można spotkać na ulicy. Myślę, że ta odległość jest pewną barierą, która nie pozwala ludziom przekonać się, że oddanie swojego głosu jest naprawdę ważne”.W wyborach do Parlamentu Europejskiego może wziąć udział każdy pełnoletni Polak. Oddać głos można na jednego kandydata. Wybór może być dość trudny — listy wyborcze pękają w szwach. Większość to dotychczasowi polscy deputowani ubiegający się o reelekcję. Na listach są też celebryci oraz mniej znane nazwiska. „[...] Warto zapoznać się z programami wyborczymi partii, do której należy kandydat. Jeśli sprawia nam to trudność, nie jesteśmy w stanie poświęcić czasu na przeczytanie programów, proponuję skorzystanie z aplikacji internetowych. Jedną z nich jest Latarnik Wyborczy, w której odpowiadając na pewne pytania, otrzymujemy odpowiedź, która partia – jej program - jest zbieżny z naszymi poglądami” - podpowiada Katarzyna Malinowska.Polityka energetyczna, osobny budżet i parlament dla krajów strefy euro – to najważniejsze kwestie, z którymi będzie musiał się zmierzyć Parlament Europejski w nowej kadencji. Jak to się przełoży na Polskę i Polaków, będzie zależeć między innymi od tego, na którego kandydata oddamy głos. Można zagłosować na sprawdzonych eurodeputowanych lub na nowe osoby, które jeszcze nie próbowały swoich sił w Brukseli. Ważne, by 25 maja pojawić się w punkcie okręgowej komisji wyborczej i wrzucić kartę do urny.
Autorytety o wartościach w biznesie i na uczelni podczas spotkań II konferencji „Ekonomia Kultura Wartości” – „W poszukiwaniu wartości” Czy etyczny biznes jest możliwy? Dlaczego ekonomia odeszła tak daleko od wartości pozafinansowych? Na czym polega prawdziwe przywództwo? Czy można przekonać menedżerów do tego, że etyka, przestrzeganie norm i zasad się opłaca? Czy firmowe kodeksy etyczne spełniają swoją rolę? Jakie wartości powinna zaszczepiać w studentach uczelnia i jak to skutecznie robić? Czy społeczna odpowiedzialność biznesu to tylko moda czy firmy dojrzały już do tego, by traktować ją poważnie? Na te i wiele innych pytań próbowali odpowiedzieć uczestnicy konferencji pt. „W poszukiwaniu wartości” zorganizowanej przez Wydział Zarządzania i Ekonomii Politechniki Gdańskiej i Gdański Klub Biznesu. Pierwszy dzień konferencji odbył się w wyjątkowym miejscu. Olivia Sky Club to centrum konferencyjne mieszczące się na najwyższym, 12 piętrze budynku Olivia Tower. Jest to jedyne takie miejsce w Trójmieście. Posiada 3 niezależne sale konferencyjne na 120 osób, przestrzeń cateringową, salę VIP oraz tarasy z przepięknym widokiem na panoramę Zatoki Gdańskiej. Dotychczas Olivia Sky Club było miejscem wiele różnorodnych wydarzeń oraz ciekawych konferencji i spotkań, m.in. dedykowanych środowisku innowacyjnej przedsiębiorczości, HR czy zarządzaniu m.in. Innovators: NOW!, Business Mixer czy Śniadanie HR i wielu innych, które przedstawiały znamienitych gości i wielu uczestników. „Wieczór z ekonomią” był spotkaniem poświęconym przywództwu, z udziałem prof. Andrzeja Koźmińskiego (Akademia Leona Koźmińskiego), Elżbiety Mączyńskiej (Polskie Towarzystwo Ekonomiczne), ks. dr. Krzysztofa Niedałtowskiego. - Prawdziwe przywództwo nie jest możliwe bez odwołania się do emocji i wartości. Nie może być przywódcą osoba, która nie potrafi wzbudzić emocji, odwołać się w swoich działaniach do wartości. Prawdziwymi przywódcami nie bywają ludzie, którzy działają tylko w swoim interesie – mówił prof. Andrzej Koźmiński, który na podstawie pogłębionych wywiadów z 29 wyróżniającymi się polskimi liderami, reprezentującymi środowiska przedsiębiorców, polityki, władz samorządowych, instytucji kultury i instytucji kościelnych, badał ich dominujące cechu i predyspozycje. – Przywódcy wykazują wybitne zdolności mobilizacyjne i wartości twórcze. To, czego im najczęściej brakuje, to zdolność do autorefleksji. A to, co ich ogranicza, to fakt, iż przywództwo popycha do nieetycznych zachowań. Pozostaje postawić pytanie: gdzie liderzy stawiają granicę kompromisu? Prof. Elżbieta Mączyńska podkreślała wagę wartości, które są istotnym elementem rozwoju społecznego, ale które trudno jest ująć w kalkulacji podstawowych wskaźników gospodarczych, takich jak chociażby PKB. Cytując Alberta Einsteina zwróciła uwagę, że „To, co umiemy policzyć coraz mniej się liczy, a coraz bardziej liczy się to, czego nie umiemy policzyć”. Prezentując analizę opracowań ekonomistów, w tym laureatów Nagrody Nobla, prof. Mączyńska zwróciła uwagę, że świat zbliża się do punktu, w którym konieczne będzie stworzenie nowych rozwiązań systemowych – Rewolucja technologiczna wymusza zmiany w systemie społeczno-gospodarczym. Dotychczas stosowane metody oceny dobrobytu wymagają uzupełnienia o mechanizmy, które pozwolą uwzględnić w ocenie poziomu rozwoju gospodarczego również wartości nierynkowe. Ponadto prof. Mączyńska zwróciła uwagę, że świat znajduje się momencie przełomu, przypominającym przejście od feudalizmu do kapitalizmu i również z tego względu istotną rolę definiującą przyszły kształt życia społecznego i gospodarczego będą odgrywały również wartości, które nie znajdują wyrazu monetarnego. Biznes i nauka – wartość we współpracy Konferencja „W poszukiwaniu wartości” odbyła się 7 i 8 maja br. Była to druga konferencja z cyklu „Ekonomia Kultura Wartości” zainaugurowanego w ubiegłym roku przez Wydział Zarządzania i Ekonomii Politechniki Gdańskiej. Wydarzenie wpisane zostało do kalendarza obchodów 110-lecia Politechniki Gdańskiej. Jej współorganizatorem był Gdański Klub Biznesu. Idea konferencji powstała na bazie opinii, iż brakuje miejsc i okazji, by uważniej pochylić się nad tematyką wartości, etyki i zasad – przestrzeganych lub nie – zarówno w świecie biznesu, jak i w świecie akademickim. O tym, że ziarno tej idei padło na podatny grunt, świadczy to, jak wiele autorytetów w dziedzinie zarządzania i etyki przyjęło zaproszenie do udziału w konferencji i jak wiele firm i instytucji włączyło się w jej organizację – jako partnerzy czy sponsorzy. Za wartość dodaną tego wydarzenia należy bez wątpienia uznać fakt – coraz bardziej świadomego i niosącego korzyści obydwu stronom – wzajemnego otwarcia się na siebie biznesu i nauki. Patronat honorowy nad wydarzeniem objął prof. dr hab. Henryk Krawczyk, Rektor Politechniki Gdańskiej. Partnerzy merytoryczni: ESO Audit i MBA Politechniki Gdańskiej. Partnerzy: Forum Odpowiedzialnego Biznesu i Inicjatywa Firm Rodzinnych. Partner Strategiczny: DTC Gdańsk SA. Sponsor Strategiczny: REMONTOWA HOLDING SA. Sponsorzy Główni: Banque Privee Espirito Santo, Olivia Business Centre. Partnerzy: Grupa LOTOS SA, Naftoport, Port Gdańsk. Sponsorzy: Port Gdynia, Jeppesen, Curver, DDS Poland. Firmy wspierające: HK Finance, Port Północny, Europrojekt Gdańsk, Argo, Sevenet, Vifon, Hines, Centrum Biurowe Neptun, Farm Frites Poland. Patronat medialny: THINKTHANK, Odpowiedzialnybiznes.pl Szczegółowe informacje nt. konferencji dostępne są na: www.ekonomia-kultura-wartosci.zie.pg.gda.pl
W nadchodzący piątek, od godziny 15:55 do 21:00 Samsung Electronics zaprasza do Plażowej – nowego pawilonu zlokalizowanego nad Wisłą. Każdy będzie mógł przekonać się o niebywałej prędkości najnowszego smartfona Samsung GALAXY S5, uczestnicząc m. in. w wyścigu Formuły 1. Goście będą mogli też nabrać sił przed wieczorną imprezą w specjalnie zaaranżowej strefie relaksu. W ubiegły piątek, w oryginalnym wydarzeniu plenerowym wzięli udział Łodzianie. Teraz Samsung zaprasza mieszkańców Warszawy na nadwiślańską plażę, do pawilonu Plażowa zlokalizowanego w pobliżu Stadionu Narodowego. O godzinie 15:55 rozpocznie się event, którego bohaterem będzie najbardziej innowacyjny smartfon Samsung – GALAXY S5. Wszyscy goście aż do godziny 21:00 będą mogli poczuć na własnej skórze niebywałą prędkość urządzenia i transferu danych, a także przetestować najnowszy zegarek Gear Fit. Samsung zaprasza również do przetestowania… swoich umiejętności w symulatorze bolidów Formuły 1! Każdy będzie miał możliwość uczestnictwa w wyścigu – zwycięzcy zostaną nagrodzeni gadżetami lub przejażdżką sportowymi samochodami – Lamborgini lub Ferrari. Osoby spragnione chwil relaksu po tygodniu pracy lub chcące odpocząć przed wieczorną imprezą odbywającą się w Plażowej będą mogły skorzystać ze specjalnej strefy z leżakami i pufami. W ramach cyklu imprez Piątek z Piątką Samsung zaprasza również do wzięcia udziału w wirtualnej grze, składającej się z prostych zadań. Wystarczy wejść na stronę http://podbijpiatek.samsung.pl. Na uczestników co tydzień czeka nagroda – Samsung GALAXY S5 z zegarkiem Gear Fit. Relacje z imprez Piątek z Piątką Samsung można zobaczyć klikając na linki:- Kraków: www.youtube.com/watch?v=NDx3MOFNx30- Łódź: www.youtube.com/watch?v=LvMD2Q33sU4 Media zapraszamy do open baru! Więcej informacji na http://podbijpiatek.samsung.pl
Budowanie „baz”, przesiadywanie na trzepaku, zabawa w chowanego – tak jeszcze niedawno dzieci spędzały czas na podwórkach. A teraz? Zdaniem 64 proc. Polaków maluchy zostają w domach, gdzie wolą grać w gry lub oglądać tv. Według badania przeprowadzonego dla marki JELP przez TNS Polska, większość z nas z rozrzewnieniem wspomina czasy dzieciństwa, uważając, że kiedyś dzieci były szczęśliwsze. W badaniu przeprowadzonym dla marki JELP, znanej rodzicom z hipoalergicznych środków piorących dla dzieci, zapytano Polaków, kiedy dzieci były szczęśliwsze. Jedynie co piąta osoba uznała, że pokolenie urodzone w XXI wieku jest szczęśliwsze niż ludzie urodzeni wcześniej. Im jesteśmy starsi, tym lepiej oceniamy czasy swojego dzieciństwa. – Nasze dzieci dorastają dziś w zupełnie innych warunkach - rozwój medycyny, nowych technologii, dostęp do produktów, których wcześniej próżno by szukać. Mimo to badani uważają, że dzieci wychowywane w latach 80., 70. i wcześniej były szczęśliwsze w porównaniu do współczesnych dzieci – komentuje wyniki badania przeprowadzonego na zlecenie marki JELP, Joanna Skrzyńska z TNS Polska. Być może dzieciom brakuje zabaw na świeżym powietrzu? Coraz mniej maluchów widać na polskich podwórkach. Dlaczego? Większość Polaków (64%) uważa, że dzieci zostają w domu po to, by oglądać telewizję lub grać w gry. Co czwarty (24%) badany stwierdza, że brakuje placów zabaw, więc maluchy nie mają, gdzie się bawić. Zbliżona grupa wskazuje na dodatkowe zajęcia dzieci, które tym samym mają mniej czasu na zabawę. Czyżby podwórko zastąpił internet, gry i telewizja z szerokim wyborem programów dla dzieci? Kiedyś spędzaliśmy czas w zupełnie inny sposób. Powrót do przeszłości – słodkie czasy dzieciństwa W badaniu przeprowadzonym dla marki JELP zapytano Polaków, które podwórkowe zabawy są dziś passe. Niemal połowa badanych (47%) uważa, że do lamusa odeszły kultowe rozrywki chłopców – strzelanie z procy, kapsle – oraz ulubione zabawy dziewczynek, jak skakanie w gumę oraz gra w klasy. Również gry zespołowe, jak: podchody, zabawa w chowanego, „policjanci i złodzieje”, według Polaków, nie stanowią już atrakcyjnej formy spędzania czasu dla współczesnych dzieci. Na liście zabaw z dzieciństwa, które dziś odeszły do lamusa, znalazł się również – a jakże – legendarny trzepak, w którego obrębie kwitło niegdyś życie towarzyskie każdego osiedla. Więcej niż co trzeci Polak uważa, że w zapomnienie odeszły także takie zabawy z dzieciństwa, jak: budowanie „bazy” na podwórku, zabawy z życia wzięte (np. popularny w latach 70. „warzywniak”, „dom”), a nawet czytanie komiksów i bajek. Współcześni trzydziestolatkowie, czyli Polacy urodzeni na przełomie lat 70. i 80., częściej niż pozostali uważają, że podwórkowe „klasyki” bezpowrotnie przepadły. Może więc to oni mają poczucie największej straty i z rozrzewnieniem wspominają zabawy swojego dzieciństwa. Dzieci czyste i podatne na alergie? Pomimo znacznej poprawy jakości życia w ciągu ostatnich lat, liczba alergików rośnie, co jest trendem szczególnie zauważalnym po 1989 roku. – W ciągu ostatnich 25 lat Polska dogoniła Europę pod względem liczby osób, które borykają się z alergiami. Obecnie z tym schorzeniem może mieć do czynienia co czwarte dziecko w wieku przedszkolnym. Wśród przyczyn rozprzestrzeniania się tej choroby cywilizacyjnej wymienia się m.in. zanieczyszczenie powietrza, ale również nadmierną higienę, sterylne warunki życia, chemię w naszym otoczeniu – mówi dr Izabela Rogozińska, pediatra, ekspert marki JELP. TNS Polska, na zlecenie JELP, spytał Polaków dlaczego – ich zdaniem - alergie, nazywane przez wielu plagą XXI wieku, tak znacząco rozprzestrzeniły się w ostatnich latach. Niemal połowa badanych (47%) wskazuje na, nieobecne wcześniej, sztuczne substancje zawarte w jedzeniu. Nieco mniej osób – 41% badanych – jako powód rozprzestrzeniania się alergii podaje zanieczyszczone powietrze, a 38% niezdrowe pożywienie, czyli uwielbiane przez dzieci hamburgery, frytki lub chipsy. Mieszkańcy dużych miast, jako powód rosnącej liczby zachorowań na alergie, najczęściej zwracają uwagę na złą dietę dzieci oraz przesadną troskę o zdrowie maluchów. Czy faktycznie tak jest? Przesadnie dbamy o zdrowie naszych dzieci? W badaniu przeprowadzonym dla marki JELP spytano również o to, jakie środki podjęlibyśmy, by chronić nasze maluchy przed grypą lub przeziębieniem. – Najwięcej Polaków w pierwszej kolejności zmieniłoby dietę dziecka na zdrowszą, ale również sięgnęło po naturalne, domowe sposoby. Co trzecia osoba, w ramach profilaktyki, wybrałaby się z maluchem na szczepienie, ale również podała dziecku witaminy lub suplementy diety. Szkoda, że wciąż tak mało zwolenników mają spacery, spędzanie generalnie większej ilości czasu na świeżym powietrzu. Dzięki temu uodparniamy nasze dzieci np. przed infekcjami – komentuje wyniki badania dr Izabela Rogozińska, ekspert marki JELP. Im jesteśmy starsi, tym bardziej sceptycznie podchodzimy do szczepień i mniej chętnie wysłalibyśmy na nie dziecko. Poparcie dla tej metody profilaktyki nieznacznie spada wraz z wiekiem – na szczepienie wysłałoby malucha 31% Polaków powyżej 40. roku życia, ale już 36% tych młodszych. Zwolennicy szczepień to głównie single, osoby z wyższym wykształceniem, zajmujące kierownicze stanowiska, dobrze sytuowane. Infografikę towarzyszącą badaniu można przeglądać w tym miejscu. Badanie zostało przeprowadzone techniką wywiadu bezpośredniego przy wykorzystaniu tabletów (CAPI) na reprezentatywnej próbie 1000 Polaków w wieku 15 i więcej lat od 8 do 15 listopada 2013 roku przez TNS Polska. JELP był pierwszą marką w Polsce oferującą hipoalergiczne detergenty bezpieczne dla niemowląt oraz alergików. Ekologiczne środki piorące, produkowane w Danii, zostały wprowadzone na polski rynek w 1989 roku w odpowiedzi na rosnące zapotrzebowanie na hipoalergiczne produkty mogące zapobiegać podrażnieniom skóry, szczególnie u małych dzieci. Produkty JELP są w pełni hipoalergiczne, pozbawione potencjalnie szkodliwych substancji, co potwierdzają m.in. certyfikaty Instytutu Matki i Dziecka czy Polskiego Towarzystwa Położnych.
