Zachowania w trakcie zakupów w sklepach i online łączą się, tworząc zjawisko opisywane jako zakupy in-line 39% właścicieli smartfonów w Stanach Zjednoczonych używa ich do wykonywania drobnych płatności, skanowania kodów paskowych produktów lub pobierania kuponów Sprzedawcy powinni zrozumieć, że konsumenci chcą mieć możliwość zakupu wtedy, gdy mają taki nastrój, oraz łączenia zalet zakupów w sklepie i w Internecie Takie między innymi ustalenia znalazły się w raporcie z badania preferencji konsumentów In-Line Shopping napisanym wspólnie przez Copenhagen Institute for Futures Studies i Ericsson ConsumerLab W dzisiejszym społeczeństwie sieciowym, w którym ludzie ciągle — często niemal bezwiednie — przełączają swoją uwagę pomiędzy światem fizycznym i Internetem, traktowanie światów online i offline jako dwóch odrębnych rzeczywistości wkrótce straci sens. Ludzie są coraz częściej związani z Internetem przez całą dobę. Prawie 40% właścicieli smartfonów na świecie łączy się siecią jeszcze przed wstaniem z łóżka, a lawinowy wzrost popularności aplikacji mobilnych wpływa także na zachowania związane z zakupami. Sytuacja ta została opisana w raporcie z badania preferencji konsumentów In-Line Shopping opracowanym wspólnie przez Copenhagen Institute for Futures Studies i Ericsson ConsumerLab. Raport, oparty na danych zebranych w Stanach Zjednoczonych w ciągu roku 2012, pokazuje, że smartfony odgrywają już istotną rolę w dokonywaniu zakupów. Czterech na dziesięciu właścicieli smartfonów w Stanach Zjednoczonych używa ich do wykonywania drobnych płatności, skanowania kodów paskowych produktów lub pobierania kuponów. W raporcie zostało omówione zjawisko opisywane jako „in-line shopping” (zakupy in-line), które wytworzyło się w wyniku tego, że nabywcy chcą łączyć najlepsze cechy zakupów w sklepach i przez Internet. Inaczej mówiąc, klienci chcą mieć możliwość oglądania, dotykania i próbowania produktów, porównywania ich cen i dostępu do rozszerzonych informacji o nich oraz dokonania zakupu bez czekania w kolejce. „Dla klientów zakupy stają się elementem naturalnego toku codziennego życia” — powiedział Michael Björn, dyrektor ds. badawczych w ConsumerLab. „W związku z tym oczekują aplikacji, dzięki którym zakupy będą wygodne i łatwe. Tak samo jak na dostępie do Internetu w dowolnym miejscu i czasie, zależy im na możliwości dokonywania zakupów, gdy tylko poczują na to ochotę. Sprzedawcy, jeśli chcą odnosić sukcesy w nadchodzących latach, muszą rozumieć i zaspokajać tę potrzebę”. Na ogół użytkownicy smartfonów są bardziej zainteresowani zakupami online niż inni konsumenci. W przypadku ośmiu z dwunastu przeanalizowanych kategorii produktów klienci woleli połączenie zakupów w sklepie i przez Internet niż same zakupy online.Raport w języku angielskim:http://www.ericsson.com/res/docs/2012/consumerlab/in-line-shopping.pdfO firmie Ericsson Ericsson, największy na świecie dostawca technologii i usług dla operatorów telekomunikacyjnych, oferuje społeczeństwu sieciowemu efektywne rozwiązania działające w czasie rzeczywistym, które pozwalają nam wszystkim swobodniej studiować, pracować i żyć w zróżnoważonych społecznościach na całym świecie. Nasza oferta obejmuje usługi, oprogramowanie i infrastrukturę teleinformatyczną dla operatorów telekomunikacyjnych i firm z innych branż. Obecnie ponad 40 procent światowego ruchu mobilnego przechodzi przez sieci firmy Ericsson. Obsługujemy sieci klientów, z których korzystają ponad 2 miliardy abonentów. Działamy w 180 krajach i zatrudniamy przeszło 100 000 pracowników. Forma Ericsson założona w 1876r., ma centralę w Sztokholmie. Firma Ericsson jest notowana na giełdzie NASDAQ OMX w Sztokholmie i NASDAQ w Nowym Jorku. Zapraszamy na: www.twitter.com/ericsson_poland www.youtube.com/ericssonpolska www.facebook.com/ericssonpolska
Stanach Zjednoczonych
Ucieczki sprzed ołtarza zdarzają się nie tylko w filmach. Koszty związane z niepowodzeniem ceremonii ślubnej, też nie są wirtualne. Ubezpieczenie związane z tym szczególnym dniem w życiu, na Zachodzie cieszą się niemałą popularnością. Zaskakujące, jak wiele niebezpieczeństw, zdaniem ubezpieczycieli, czeka na nas w dniu ślubu.Ślub, czyli pasmo nieszczęśćCi, którzy mają ślub za sobą, doskonale wiedzą, jak wiele potrafi się tego dnia nie udać – ilu świadków łamie wtedy nogę, ile obrączek nie trafia do kościoła na czas czy jak bardzo zespół potrafi nie trafiać w nuty. Jeśli dodać do tego ślub w rejonie o wysokim ryzyku złej pogody, rodziców, którzy muszą zrelaksować w przeddzień ślubu dzieci na rowerze, czy żołnierza wzywanego na służbę, rysuje się naprawdę filmowy scenariusz. Do zapewnienia sobie „happy endu” nawołują ubezpieczyciele i szyją produkty dopasowane do potrzeb dwóch wybranych sobie osób, z myślą o jednym dniu z ich życia.Ślubny budżet przeciętnego Amerykanina mieści się w przedziale 15-30 tys. dolarów. Podsycana przez media świadomość, że środki zainwestowane tylko w ten jeden dzień mogłyby przepaść bezpowrotnie, bo ceremonia nie odbyła się, skutecznie przysparzają klientów towarzystwom ubezpieczeniowym. Na razie tylko zagranicznym, w Polsce bowiem nie doczekaliśmy się polis przygotowanych specjalnie z myślą o uroczystościach ślubnych.- W Polsce nie ma odpowiedniej świadomości ubezpieczeniowej wśród klientów, mówi Mariusz Korzeniewski, zastępca dyrektora Biura Ubezpieczeń Indywidualnych Ergo Hestii. – Młoda para skupia się głównie na organizacji ślubu, aniżeli na przewidywaniu ewentualnych niepowodzeń podczas ceremonii. Poza tym niezwykle mocne są wciąż tzw. pierwsze potrzeby ubezpieczeniowe – samochód, dom, życie i zdrowie. Te elementy ubezpieczamy w pierwszej kolejności, dodaje Korzeniewski.Kiedy nie wyjdzie i gdy wyjdzie (komuś bokiem)Tam, gdzie takie ubezpieczenia już funkcjonują, przybierają trojaką formę. Przede wszystkim – gwarantują finansową rekompensatę na wypadek odwołania lub opóźnienia ceremonii ślubnej. Powodem może być załamanie pogody, nieobecność udzielającego ślubu, zaginięcie obrączek, niewywiązanie się z umowy przez firmę cateringową, fotografa, florystykę czy innych fachowców, oraz poważniejsze nieszczęścia, jak nagła, ciężka choroba czy śmierć, nie tylko Młodej Pary, ale i ich najbliższych. Wszelkie koszty związane z przearanżowaniem wesela z ww. powodów lub zorganizowaniem go w innym terminie, zostaną pokryte z polisy.Jak to na Zachodzie, pomyślano również o bardziej nietypowych wypadkach losowych. Czarne scenariusze zakładają nie tylko plajtę salonu sukni ślubnych czy fuszerkę kamerzysty, ale też kradzież ślubnych prezentów czy nagłe wezwanie Pana Młodego – żołnierza, na służbę.Po wtóre, polisa może przybierać formułę OC. Chroni wówczas od odpowiedzialności cywilnej za:- spowodowane w trakcie wesela zniszczenia budynku, w którym odbywało się przyjęcie,- szkody osobowe - urazy, zachorowania, do których doszło podczas przyjęcia. Naturalnie, nie każda nieprzyjemna okoliczność jest zabezpieczona polisą. Wyłączone spod odpowiedzialności ubezpieczyciela są m.in.: pochmurny dzień i padający deszcz, aresztowanie pana młodego czy rozmyślenie się głównych zainteresowanych. Na tę ostatnią okoliczność przygotowano odrębne ubezpieczenia. Tabela 1 Przykladowe wylaczenia odpowiedzialnosci w polisach slubnych (7kB) A jeśli „uciekająca panna młoda”?Ubezpieczenia opisane powyżej, mimo że w Polsce wciąż niedostępne, w Stanach Zjednoczonych uważane są za „oklepane i nudne”. Jako znacznie bardziej interesujące, wskazuje się polisy od ucieczki sprzed ołtarza (ang. cold feet insurance). Osobą, której nazwisko nader często pojawia się w tym kontekście, jest niejaka Jennifer Wilbanks – kobieta, która by uniknąć ślubu z narzeczonym, upozorowała własne porwanie na cztery dni przed ceremonią. Sprawę nagłośniły media, czym zmusiły niejednych rodziców do zastanowienia się: A co (w domyśle: z moimi pieniędzmi włożonymi w zorganizowanie przyjęcia weselnego) jeśli nie dojdzie także do ślubu moich dzieci? Towarzystwa ubezpieczeniowe odebrały w tym czasie mnóstwo telefonów z pytaniami, czy znajdzie się polisa i na taką okoliczność.Tą zgrabną historię podaje się jako przyczynek do popularyzacji ubezpieczeń od ucieczki sprzed ołtarza. Niech nie cieszą się jednak ci, którzy sądzą, że kilkadziesiąt dolarów zapewnią sobie spokój ducha, w razie gdyby kandydat na żonę/męża próbował go zburzyć. Ubezpieczenia od rezygnacji ze ślubu nie może kupić młoda para – polisa przeznaczona jest dla osób finansujących przyjęcie weselne i najczęściej sięgają po nią rodzice panny młodej. Jako pierwszy, produkt ten zaproponował należący do Allianz Fireman`s Fund. Cena ubezpieczenia typu „cold feet” (znanego też pod przyjemniej brzmiącą nazwą „change of heart insurance”) sięga 100 dolarów. Ceny „tradycyjnych” ubezpieczeń ślubnych, jak zawsze uzależnione od wariantu oraz górnej granicy odpowiedzialności ubezpieczyciela, rozpoczynają się od już od około 20 dolarów. To nie cena zatem decyduje o braku polskich odpowiedników takich produktów.- Myślę, że bardzo interesujący byłby pakiet ubezpieczeń dla organizatora imprez ślubnych, obejmujący OC zawodowe i NNW dla osób biorących udział w uroczystościach ślubnych, zwrot kosztów przy odwołaniu uroczystości ślubnych związanych np. z zachorowaniem narzeczonych albo kataklizmami pogodowymi, mówi Małgorzata Bielecka, Zastępca Dyrektora Biura Ubezpieczeń Osobowych i Zdrowotnych PTU SA. – Ale na razie brak takiego zainteresowania, dodaje po chwili.Tabela 2 Sluby w liczbach (17kB) W ubiegłym roku zawarto blisko 258 tys. związków małżeńskich, informuje GUS. Do ilu nie doszło w ostatniej chwili z przyczyn losowych, nie wiadomo. Trudno więc szacować, na jaki grunt padłoby w Polsce ziarno w postaci ubezpieczeń od niepowodzenia ceremonii ślubnej. Wydaje się, że popyt na nie, to kwestia stanu świadomości, do którego wciąż nam daleko.Malwina WrotniakBankier.pl---Więcej informacji: Malwina WrotniakRedaktor [email protected],ul. Kościuszki 29, 50-011 WrocławTel: (71) 372 30 52 wew. 50
Użytkownicy mobilnej telewizji chcą sami wybierać programy, jakie oglądają. Chcą też szerszej oferty programów i niezawodności w działaniu. Telewizja mobilna oferuje możliwość oglądania programów wszędzie i wtedy, gdzie się chce. Jest nową, interesującą alternatywą dla tradycyjnej oraz internetowej telewizji – uważają osoby, które wzięły udział w badaniu przeprowadzonym przez Ericssona. Użytkownicy chcą oglądać dobrze znane programy. Gdyby mogli wybierać, prawie 60 proc. chciałoby mieć opcję telewizji na żądanie, by oglądać wybrane audycje w najbardziej dogodnym dla siebie czasie. Nie zaskakuje wniosek, że użytkownicy chcieliby, aby telewizja przez komórkę była darmowa. Nie chcą za to oglądać reklam, chyba, że spowoduje to zmniejszenie kosztów oglądania telewizji. Ponad połowa chciałaby płacić tylko za programy, które sami wybiorą. Klienci mobilnej TV oczekują też bardziej spersonalizowanych kanałów i programów. W tej chwili klienci mobilnej telewizji używają mniej niż połowy dostępnych kanałów, których zwykle jest ok. 13. Największą popularnością cieszą się kanały informacyjne, muzyczne i sportowe. Zapytano badanych, jakie kanały powinny być dostępne, a których nie mają obecnie. W pierwszej trójce znalazły się kanały filmowe, z serialami oraz komediowe. Spytano również, jakie dodatkowe możliwości powinna jeszcze mieć mobilna telewizja? Na pierwszym miejscu wymieniano funkcję zatrzymywania i ponownego odtwarzania programów. Ankietowani chcieliby też mieć możliwość odtwarzania treści z komórki na dużym ekranie oraz nagrywania programów. W ubiegłym roku badacze Ericssona sprawdzali także potencjalne zainteresowanie komórkową telewizją w Polsce. Znalazła się ona na dziewiątym miejscu spośród 21 nowoczesnych usług mobilnych. Jednak najbardziej zainteresowani nią była grupa klientów, najatrakcyjniejszych dla operatorów i firm telekomunikacyjnych. Oznacza to młodych, aktywnych towarzysko i zawodowo ludzi, którzy kreują trendy i wydają spore kwoty na nowe technologie. Badacze Ericssona na przełomie 2006 i 2007 r. ankietowali 721 użytkowników mobilnej telewizji w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Korei, Włoszech i Francji. Kraje te zostały wybrane na podstawie web studies spośród tych, które miały największa grupę użytkowników Mobile TV. Respondenci mieli od 15 do 34 lat i reprezentowali 10-milionową rzeszę użytkowników mobilnej TV na świecie. Badacze chcieli wiedzieć, jak oceniają oni nowe usługi, w jaki sposób z nich korzystają. A wszystko po to, by wiedzieć, jak można ulepszyć tę technologię i dopasować ją do oczekiwań odbiorców.
Telewizja w komórce to świetny sposób na nudę – uważają jej użytkownicy. Przeciętnie oglądają programy mobilnej TV ponad 100 minut tygodniowo. Miesięcznie płacą za tę możliwość ok. 14 euro. Badacze Ericssona na przełomie 2006 i 2007 r. ankietowali 721 użytkowników mobilnej telewizji w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Korei, Włoszech i Francji. Kraje te zostały wybrane na podstawie web studies spośród tych, które miały największa grupę użytkowników Mobile TV. Respondenci mieli od 15 do 34 lat i reprezentowali 10-milionową rzeszę użytkowników mobilnej TV na świecie. Badacze chcieli wiedzieć, jak oceniają oni nowe usługi, w jaki sposób z nich korzystają. A wszystko po to, by wiedzieć, jak można ulepszyć tę technologię i dopasować ją do oczekiwań odbiorców. Z badań wynika, że użytkownicy telewizji to przeważnie mężczyźni (stanowią 70 proc. całej grupy). Większość z nich to studenci i osoby pracujące. Większość rozpoczęła korzystanie z telewizji mobilnej niedawno. 60 proc. badanych mniej, niż 6 miesięcy temu, a 30 proc. najwyżej rok temu. Większość uznaje nową technologię za ekscytującą i używa jej tak często, jak tylko to możliwe. Prawie 40 proc. badanych używa telewizji mobilnej codziennie. Okazało się, że najczęściej usługa ta pozwala zagospodarować czas podczas dojazdów do pracy, na uczelnię czy spotkanie. Wiele osób włącza „komórkowy telewizor” podczas przerw w codziennych zajęciach lub czekając na kogoś. Mobilna telewizja służy też do śledzenia na bieżąco ważnych wydarzeń politycznych lub sportowych. Najrzadziej komórkową telewizję włącza się w domu, jednak gdy przeliczono to na minuty wyszło na jaw, że właśnie wtedy ogląda się ją najdłużej. Najwięcej telewizji komórkowej oglądają Koreańczycy – prawie 170 minut tygodniowo. Najmniej – Francuzi (69 minut). Światowa średnia wynosi 102 minuty. Ceny mobilnej TV są na świecie bardzo zróżnicowane. Usługa najtańsza jest w Japonii, gdzie średnio kosztuje 6 euro miesięcznie. Najdroższa jest we Włoszech – 25 euro. Światowa średnia wynosi 14 euro. Ponad połowa użytkowników płaci za telewizję w abonamencie za swój telefon komórkowy. 30 proc. badanych twierdzi, że w ogóle nic za nią nie musi płacić. Wskaźnik ten zawyża Japonia, gdzie aż 60 proc. badanych korzysta z bezpłatnej TV. Inne metody płatności poza abonamentem to opłata za konkretny obejrzany program, czy konieczność oglądania reklam w zamian za korzystanie z TV. Okazuje się jednak, że czy usługa jest bezpłatna, czy też płaci się za nią w jakiś sposób, nie ma właściwie wpływu na czas oglądania telewizji. Spośród osób, które płacą za mobilną TV, ok. połowa uważa, że jej cena odpowiada wartości usługi. Jednak 45 proc. postrzega ją jako drogą lub zbyt drogą.
