Do Świąt zostało już tylko kilka dni. Tymczasem lista prezentów i zakupów wydaje się nie mieć końca. Dodatkowo, musimy kupić synowi nowy garnitur, córka planuje Sylwestra w górach, a zastawa stołowa wymaga istotnego uzupełnienia. Mimo, że budżet mamy dobrze zaplanowany, zawsze w ostatniej chwili pojawiają się nieprzewidziane wydatki. Pytanie jak zatem je sfinansować? Jak co roku, przed Świętami banki kierują do nas bogatą ofertę kredytów gotówkowych. W reklamach telewizyjnych prześcigają się w promowaniu swojego kredytu zapewniając o najniższej racie, zerowej prowizji, łatwych spłatach. Na co powinniśmy zwrócić uwagę podejmując nawet - wydawałoby się - „drobne” zobowiązanie finansowe? Z badania przeprowadzonego w listopadzie 2012 roku przez firmę doradczą Deloitte pt. „Polacy na Gwiazdkę – praktyczni czy romantyczni” wynika, że w tym roku na bożonarodzeniowe prezenty, świąteczne potrawy oraz spotkania z najbliższymi statystyczna polska rodzina wyda niemal 12% więcej niż w roku ubiegłym, czyli ok. 1.280 zł. Poniżej przygotowaliśmy porównanie kredytów gotówkowych w wybranych bankach przy założeniu, że pożyczamy 1.280 zł i spłacamy je w równych ratach przez 12 miesięcy. Bank Wysokość mies. raty Oprocentowanie rzeczywiste (RRSO) Prowizja Oprocentowanie Całkowita kwota do spłaty kredytu DB PBC 114,33 PLN 19,38% 2,50% 13,00% 1.403,91 PLN BOŚ 115,51 PLN 22,95% 3,00% 14,97% 1.424,55 PLN mBank 116,61 PLN 30,30% 5,00% 16,79% 1.463,37 PLN MultiBank 117,05 PLN 26,08% 3,00% 17,50% 1.442,95 PLN Meritum Bank 117,90 PLN 20,63% 0,00% 18,90% 1.414,79 PLN Bank Pocztowy 120,42 PLN 38,64% 5,00% 23,00% 1.509,01 PLN Źródło: opracowanie własne Aspiro na podstawie www.totalmoney.pl „W omawianym przykładzie różnica w całkowitej kwocie, jaką przyjdzie nam spłacić w różnych bankach może wynieść powyżej 100 zł. A przecież, im wyższa kwota, którą planujemy pożyczyć – tym jej spłata będzie dla nas bardziej odczuwalna. Różnice w całkowitym koszcie kredytu gotówkowego w wysokości 10.000 złotych w wybranych bankach mogą sięgać już ponad 700 złotych. Dlatego warto sprawdzić z doradcą finansowym, który bank ma obecnie najciekawszą dla nas ofertę. Niekiedy poszukiwania dodatkowej gotówki warto zacząć od banku, w którym mamy konto. Być może będziemy premiowani lepszym oprocentowaniem lub choćby mniej uciążliwymi formalnościami” – dodaje Robert Wójtowicz z Aspiro. Jeśli podjęliśmy decyzję o wzięciu kredytu gotówkowego na zakup świątecznych sprawunków, rzetelnie porównajmy oferty banków lub też instytucji finansowych, które rozważamy. Nie kierujmy się wyłącznie ulotką lub chwytliwym hasłem. Trzeba pamiętać, że realne obciążenia kredytobiorcy są zapisane w umowach kredytowych, a nie podawane w atrakcyjnych reklamach. Na pewno warto zwrócić uwagę na RRSO, czyli rzeczywistą roczną stopę oprocentowania. Właśnie ten wskaźnik ułatwi nam porównanie ofert banków, ponieważ oprócz oprocentowania uwzględnia również inne koszty związane z kredytem. Zgodnie z ustawą z dnia 12 maja 2011 r. o kredycie konsumenckim, banki są zobligowane do podawania RRSO w materiałach promocyjnych takich np. jak reklamy telewizyjne czy ulotki.Warto też sprawdzić na stronie www.knf.gov.pl, czy instytucja, z którą decydujemy się podpisać umowę nie figuruje na tzw. czarnej liście Komisji Nadzoru Finansowego. „Jeśli nie mamy przed świętami zbyt wiele czasu i nie chcemy zaginąć w gąszczu ofert banków, warto skontaktować się z doradcą finansowym. Zna on wszystkie szczegóły dotyczące kredytów gotówkowych w różnych instytucjach i może nam je przedstawić już podczas pierwszego spotkania. Doradca przeprowadzi nas nie tylko przez proces analizy i wyboru – wskazując optymalne w naszej sytuacji rozwiązania – ale także pomoże w dopełnianiu formalności właściwych dla wybranego banku czy instytucji finansowej” – podkreśla Robert Wójtowicz z Aspiro. Informacje o firmie: Aspiro jest firmą doradztwa finansowego oferującą szeroką gamę produktów i usług finansowych, w tym produkty kredytowe, inwestycyjne oraz ubezpieczeniowe. Aspiro powstała w 2009 roku i należy do jednej z największych grup finansowych w Polsce – Grupy BRE Bank SA. Spółka dysponuje wysoko rozwiniętą siecią sprzedaży, którą tworzy blisko 900 doradców pracujących w 130 punktach na terenie całego kraju. W ofercie Aspiro znajdują się produkty i usługi finansowe renomowanych instytucji finansowych, w tym m.in. Bank Pocztowy, Benefia, BGŻ, BNP Paribas, BOŚ, BRE Leasing, BRE Ubezpieczenia, BZ WBK, Credit Agricole, City Handlowy, Deutsche Bank PBC, Euro Bank, Getin Noble Bank, Idea Bank, ING, Kredyt Bank, mBank, Meritum Bank, Millennium, MultiBank, Nordea, PKO BP, Polbank, Raiffeisen Bank, Wealth Solutions. Informacje na temat Aspiro, partnerów oraz oferty można znaleźć na stronie: www.aspiro.pl
Bank Pocztowy
Wiosna przyniosła falę podwyżek opłat za podstawowe usługi bankowe. Dla osób, które nie korzystają z bankowości internetowej i sporadycznie płacą kartą, podwyżki będą szczególnie bolesne. W skali roku za obsługę konta zapłacą nawet kilkaset złotych.Bankowcy na każdym kroku podkreślają, że nowe cenniki niosą korzyści dla osób aktywnych, korzystających z nowoczesnych kanałów dostępu do konta. Jednocześnie coraz mocniej drenują kieszenie tzw. konserwatywnych klientów, czyli osób, które rzadko płacą kartami, a konto obsługują w placówce bankowej. Obecnie w największych bankach prowizje za podstawowy rachunek zbliżyły się do 10 zł miesięcznie. Większość banków podwyższyła także opłaty za przelewy zlecane w placówkach bankowych. W niektórych przypadkach taka usługa kosztuje nawet 9 zł. Taniej płacą natomiast internauci, którym banki proponują specjalne RORy. Problem jednak w tym, że konto przez internet obsługuje tylko około jedna trzecia spośród blisko 21 mln posiadaczy kont osobistych w bankach.Bankowość internetowa nie dla wszystkichZ bankowości internetowej nie korzystają starsi klienci banków. Nie chodzi tu jednak tylko o emerytów, ale również o rzeszę klientów w wieku 50+. Wielu z nich nie korzysta z nowinek technologicznych, nie potrzebuje komputera i dostępu do internetu. Potrzebują zwykłego rachunku bankowego, by trzymać tam pieniądze, a czasami zlecić przelew. Są to także osoby pracujące, które muszą posiadać rachunek bankowy, aby otrzymać pensję. Dla takich osób wszystkie nowe cenniki oznaczają z reguły jedno – podwyżki. Na zyski z tej grupy klientów liczą także bankowcy, którzy przynajmniej częściowo chcą zrekompensować sobie w ten sposób skutki kryzysu. Zyski z prowizji i opłat stanowią coraz ważniejsze źródło dochodów, co dobitnie pokazały wyniki za ostatni kwartał.W ostatnich tygodniach, wcale nie przypadkowo, wrócił temat wykluczenia finansowego. Dziś nadal blisko połowa dorosłych Polaków nie posiada konta w banku. Bankowcy chcieliby wprowadzić obowiązek posiadania rachunku dla każdej osoby, która otrzymuje pensję, emeryturę czy rentę. W takiej sytuacji banki zyskałyby kilka milionów „świeżych” klientów, którzy przynajmniej częściowo zasypaliby pieniędzmi z prowizji dziurę po hipotekach. Nie da się ukryć, że klient dotychczas „wykluczony finansowo” nie stanie się od razu aktywnym użytkownikiem bankowości internetowej, czy karty debetowej. Nie zdecyduje się także na tani rachunek internetowy, bo w wielu przypadkach nie będzie posiadał także komputera. Skorzysta z tego, co podsuną mu pod nos bankowcy. A wielu z nich nie informuje rzetelnie o wszystkich opłatach związanych z posiadaniem rachunku. Za przykład mogą posłużyć karne opłaty za nieużywanie karty debetowej. Bardzo często klient uzyskuje informację, że konto otwierane jest bezpłatnie, a jego prowadzenie kosztuje kilka złotych w skali miesiąca. Ale jeśli nie będzie używał karty do płatności bezgotówkowych zostanie mu naliczona dodatkowa opłata karna, czasami przewyższająca opłatę za prowadzenie rachunku.Z założenia karta debetowa jest instrumentem powiązanym bezpośrednio z kontem, który daje klientowi dostęp do jego pieniędzy. Posiadacz karty może dzięki niej pobrać gotówkę z bankomatu lub zapłacić kartą w sklepie. Nie posiada dodatkowych funkcjonalności, takich jak na przykład kredyt. Pobierając gotówkę z bankomatu klient odciąża okienka kasowe, bo tej operacji nie musi dla niego wykonywać kasjer. Banki coraz częściej wprowadzają jednak opłaty karne dla klientów, którzy nie chcą płacić kartami w sklepach. W skali miesiąca jest to nawet kilka złotych. Takie rozwiązanie stosuje już kilka banków, m.in. Bank Pekao SA, ING Bank Śląski, Bank Zachodni WBK, MultiBank, Lukas, Bank, GETIN Bank, Bank Pocztowy, czy BPH. Z kartą związane są także inne opłaty, na przykład za wydanie lub wznowienie. Ale szczególnie dokuczliwa jest ta związana z korzystaniem z bankomatów nie należących do naszego banku. Za skorzystanie z obcej maszyny klient może zapłacić nawet kilkadziesiąt złotych. Banki pobierają za taką usługę albo stałą kwotę, np. 5 zł, albo prowizję obliczaną procentowo. Z punktu widzenia klienta korzystniejsze jest to pierwsze rozwiązanie, gdyż nie jest zależne od kwoty wypłaty. Natomiast gdy bank pobiera 4 proc. prowizji za wypłatę gotówki z bankomatu, to przy kwocie 1 tys. zł klient traci aż 40 zł. Ostatnio ING Bank Śląski zrezygnował ze stałej opłaty w wysokości 5 zł i zdecydował się pobierać 3 proc. nie mniej niż 5 zł. Bankowcy podnoszą także opłaty za korzystanie z innych usług. W niektórych bankach wzrosły prowizje za zlecenia stałe, przelewy telefoniczne u konsultanta, czy opłaty za korzystanie z limitu kredytowego.Prowizje nadal rosnąPo pierwszej wiosennej fali podwyżek prowizji, nadchodzi drugie uderzenie. O zmianach w TOiP informowały już m.in. PKO BP, Dominet Bank, Polbank, MultiBank, ING Bank Śląski czy Bank Pocztowy. Od czerwca kolejnych zmian w tabeli opłat i prowizji dla starych Eurokont dokona Bank Pekao SA. Wzrośnie m.in. prowizja za przelewy zlecane w okienku bankowym - do 6 zł, czy za wypłacenie gotówki z obcego bankomatu - do 4,5 proc. wypłacanej kwoty, nie mniej jednak niż 6 zł. Zostanie wprowadzona opłata za kartę Maestro w wysokości 2,98 zł. Tabelę zmieni także Raiffeisen Bank Polska. Klienci korzystający z obcych bankomatów będą płacić 3,99 zł (obecnie jest to operacja bezpłatna). Opłata za przelew do innego banku w placówce bankowej wzrośnie z 5,99 zł do 9,99 zł, a przelew w Centrum Telefonicznym będzie kosztował 1,99 zł (obecnie 0 zł). Zmianie ulegnie także kilka innych pozycji w tabeli opłat. Nie zmienią się opłaty za konto.Więcej płacić będą także klienci Banku BGŻ. Bank m.in. uzależni opłatę za kartę Maestro od ilości wykonanych transakcji. Jeśli klient nie zapłaci kartą na łączną kwotę 400 zł w danym miesiącu zapłaci za kartę 3 zł. Opłata za prowadzenie konta w planie Standardowym wzrośnie do 6,5 zł, a w planie Internetowym do 1 zł. Zmiany wprowadził już Nordea Bank Polska. Miesięczna opłata za prowadzenie rachunku Nordea wzrosła o 1 zł i wynosi do 4 zł. Więcej zapłacą także osoby zlecające przelewy w placówkach – nowa opłata wynosi 6,5 zł. Zmianie uległa także opłata za realizację przelewu niezdefiniowanego za pośrednictwem operatora w Centrum Obsługi Klienta i od maja wynosi 5 zł. Zmiany opłat dotyczą także wybranych czynności dotyczących przelewów w obrocie krajowym i obrocie dewizowym. Można płacić mniejWarto przyjrzeć się bliżej wyciągom z konta i przeanalizować opłaty pobierane przez bank. Może się bowiem okazać, że części z nich da się uniknąć. Warto także podsumować ile miesięcznie ściągają z naszego rachunku bankowcy i przeliczyć to w skali roku. Bo czasami w grę idą naprawdę duże kwoty. Wbrew pozorom przeniesienie rachunku do innego banku nie jest procesem skomplikowanym.W załączonych tabelach przedstawiamy dwie symulacje rocznego kosztu prowadzenia rachunku w poszczególnych bankach. Pierwszy wariant zakłada, że klient nie płaci kartą debetową w sklepach, w drugim dokonuje 4 płatności bezgotówkowych na łączną kwotę 500 zł. Ponadto w obu przypadkach klient raz w miesiącu korzysta z obcego bankomatu, i dokonuje trzech przelewów w placówce w miesiącu na rachunki w innym banku. Klient nie korzysta z bankowości elektronicznej.Jeśli uznamy, że płacimy za dużo, można podjąć kilka kroków, by zmniejszyć koszty. Jeżeli z różnych względów nie chcemy zmieniać banku na inny, warto spytać, czy nie ma innego pakietu, który bardziej odpowiadałby naszym potrzebom. Niektóre instytucje proponują z pozoru droższe miesięczne pakiety, ale w zamian nie pobierają dodatkowych opłat za kartę i pozwalają na skorzystanie z tańszych przelewów w oddziałach lub wszystkich bankomatów bez prowizji.Warto przekonać się do karty debetowej. Można z niej skorzystać podczas większych zakupów w markecie lub tankując paliwo na stacji. Tego typu punkty akceptują wszystkie karty płatnicze, a transakcja trwa kilkadziesiąt sekund. W ten sposób można uniknąć dodatkowej opłaty za kartę i zaoszczędzić czas poświęcony na wypłacanie gotówki z bankomatu przed zakupami.Prowizja za odnowienie limitu kredytowego liczona jest procentowo. Jeśli korzystamy z niego sporadycznie i tylko w awaryjnych sytuacjach można zmniejszyć jego wysokość. Jeśli posiadamy także kartę kredytową, warto przemyśleć, czy potrzebujemy obu produktów. Paradoksalnie, koszty można też ograniczyć poprzez... rezygnację z niektórych bankowych usług. Zamiast płacić za przelew bankowy w placówce, lepiej zlecić go na Poczcie lub w supermarkecie. Już tylko dzięki temu można zaoszczędzić miesięcznie kilka złotych. Podobnie należy unikać wypłat z obcych bankomatów. Dzięki temu w skali roku można zaoszczędzić w zależności od banku od kilkunastu do kilkuset złotych. Zawsze lepiej, żeby te pieniądze zostały w kieszeni klienta, niż miałby na nich zyskać bank.Wojciech Boczoń, Bankier.pl
Do niedawna założenie lokaty w obcym banku wiązało się w koniecznością odwiedzenia jego placówki i podpisania umowy. Dziś już kilka instytucji finansowych umożliwia zdeponowanie pieniędzy przez internet nawet osobom, które posiadają konto w innym banku. Wszystko można zaś załatwić, bez wychodzenia z domu.Jedną z zalet bankowości internetowej jest możliwość wygodnego zarządzania swoimi oszczędnościami. Założenie lokaty z reguły sprowadza się do wybrania kwoty depozytu i określenia czasu na jaki chcemy zamrozić pieniądze. Sprawę załatwia w zasadzie kilka kliknięć myszką. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy bank, w którym mamy konto oferuje mało atrakcyjne warunki lokat. Uciążliwą formalnością związaną z założeniem lokaty w innym banku jest wizyta w jego placówce i podpisanie umowy. W niektórych bankach, aby dostać najlepsze warunki lokaty, klient musi otworzyć także rachunek oszczędnościowo-rozliczeniowy. W ten sposób banki starają się przywiązać do siebie klienta, który przenosi swoje oszczędności. Dla wielu osób stanowi to barierę, zwłaszcza jeśli kwota przeznaczona do zdeponowania nie jest wielka. Kilka banków zastosowało jednak rewolucyjny pomysł – umożliwia założenie lokaty przez internet osobom posiadającym rachunek w innej instytucji finansowej. Cały proces odbywa się online, bez konieczności odwiedzania placówki, rozmowy z konsultantem, czy zakładania ROR-u. Z grubsza rzecz ujmując przypomina dokonanie przelewu na rachunek do innego banku.Jako pierwszy takie rozwiązanie w połowie ubiegłego roku zaproponował Bank Pocztowy. Bank uruchomił sklep internetowy, umożliwiający zakup lokat bez konieczności wychodzenia z domu także klientom z innych banków. Obecnie założenie lokaty wyłącznie przez internet oferują także Noble Bank (poprzez firmę Open Finance), Getin Bank i Meritum Bank. Założenie lokaty przez internet nie jest czynnością skomplikowaną. Klient wypełnia wniosek podając m.in. swoje dane osobowe i adres. Po złożeniu wniosku generowany jest indywidualny numer rachunku technicznego, na który należy wpłacić pieniądze. Internauta dokonuje zwykłego przelewu przez system transakcyjny własnego banku. Może także zlecić przelew w placówce bankowej, jednak w takim przypadku musi się liczyć z kilkuzłotową opłatą za przelew wychodzący. Potwierdzeniem założenia depozytu jest podpisana cyfrowo wiadomość e-mail wysyłana do klienta, gdy pieniądze wpłyną na rachunek lokaty. Open Finance przesyła dodatkowo potwierdzenie w formie papierowej, a Getin zatwierdza otwarcie lokaty przysyłając kuriera z umową. Po zakończeniu lokaty pieniądze, wraz z odsetkami są odsyłane na ten sam rachunek, z którego zostały wysłane, oczywiście bezpłatnie. Same banki mogą zaproponować przedłużenie trwania lokaty. Dają też możliwość jej wcześniejszego zerwania. Na przykład Bank Pocztowy umożliwia to poprzez specjalny system transakcyjny. Na co dzień można w nim obejrzeć wszystkie posiadane w banku lokaty. Podobne rozwiązanie ma też Open Finance, dystrybuujący lokaty Noble Banku.Korzystanie z możliwości „zakupu” lokaty przez internet może zainteresować przede wszystkim osoby na co dzień korzystające z bankowości elektronicznej i obeznane z zakupami online. Ponieważ jest to rozwiązanie stosunkowo nowe, może budzić pewne obawy związane z bezpieczeństwem, zwłaszcza wśród osób preferujących tradycyjne kanały obsługi. Bankowcy zapewniają jednak, że cały proces jest w pełni bezpieczny. Informacje wysyłane przez klienta są szyfrowane, a potwierdzenia przesyłane do klienta na jego adres mejlowy są zabezpieczone certyfikatem elektronicznym. Jeśli klient przestrzega podstawowych zasad bezpiecznego korzystania z bankowości internetowej, to nie powinien obawiać się żadnego ryzyka. Pomysł jest rewolucyjny i można się spodziewać, że podobne rozwiązanie wprowadzą wkrótce kolejne instytucje. Zwłaszcza, że wojna depozytowa zmobilizowała klientów banków do bardziej aktywnego zarządzania oszczędnościami. Rozpoczął się etap polowania na okazje i przerzucania oszczędności między bankami. Między innymi z tego też powodu wiele banków nadal utrzymuje stosunkowo wysokie stawki oprocentowania lokat, mimo kolejnych obniżek stóp procentowych. Na tym tle bardzo pozytywnie wyróżniają się własne lokaty przez internet. Są one oprocentowanie znacznie wyżej niż średnia rynkowa, czy nawet oferta tego samego banku, dostępna w placówkach. Wojciech Boczoń, Bankier.pl Oprocentowanie wybranych lokat internetowych 1M 3M 6M 12M 24m Bank Pocztowy 5,00 5,20 6,35 5,70 7,00 Getin Bank 4,25 6,00 4,75 6,00 5,50 Meritum Bank 4,50 6,30 6,00 6,00 -- Open Finance -- 5,00 5,00 6,50 7,00
